Chłodny lipiec: porządki i powroty

Najpierw nie opowiem jak pachnie maciejka.

Nie opowiem, bo się nie da. Dla ewentualnych niewiedzących: jest to roślinka bardzo niepozorna, lepiodka taka, która ma ten zwyczaj, że obłędnie pachnie, ale dopiero wieczorami.

Na moim balkonie zajmuje nieledwie pół skrzynki, wespół z groszkiem - na którego kwiaty jeszcze cierpliwie czekamy - a zapach wałęsa się aż na dół, na ulicę. Cieszę się na myśl, że czasem doleci przechodniów albo sąsiadów, i się ucieszą. No, trochę jestem rozczarowana, liczyłam na upalne wieczory na balkonie w towarzystwie maciejki, a tu chłodny lipiec. I cóż.

Napisałam dzisiaj nowe, lepsze zakończenie wierszyka napisanego dawno, dano temu po angielsku pod wpływem czytania wierszy niezrównanej Emily Dickinson. Spędziłam nad nim czas, bo oddaje doświadczenia z tamtego czasu, coś mi się udało wyrazić. Lepszy niż bajka też mniej więcej z tamtego okresu, którą niemniej jednak doszlifowałam. Niech jest. Dla zabawy stworzyłam melodyjkę do wierszyka o mgle :DDDD I nagrałam, fałszując, na byle jakiej apce na chybcika ściągniętej, bo przecież nie mam pojęcia która nuta jest która. Czemu mój telefon nie ma dyktafonu? Też nie wiem.

A potem - od wpisu do wpisu - poczytałam sobie archiwalne zapisy tutaj na blogu.

Zdziwiłam się, bo nie zażenowało mnie. Przeciwnie, fajne :DDD

Całkiem zapomniałam co pisałam; najczęściej dopiero wtedy mi się podoba. Tak jak zdjęcia z młodości, gdzie patrzymy, a tam - ależ ona ładna. Czy spojrzę kiedyś tak z dystansu na swoje życie? Kiedy już wszystko zapomnę dokładnie, jak było, i zostaną tylko materialne pamiątki, i to co się nagle i niespodziewanie odpamięta, pod wpływem zapachu maciejki, czy innego proustowskiego cookiesa?

I jeszcze. Wpisy na blogu są o tyle nieproblematyczne, że plotę sobie coś tam coś tam, nie cierpię twórczo i nie cyzeluję, bo najbardziej chodzi o to, żeby szybko złapać i na komputerze przyklepać wrażenie.

Jak tę nieopisaną maciejkę, za ogon zapachu.

Podomka to stan umysłu



Dużo się zmieniło w moim życiu i jeszcze się zmienia, ale żeby podomka???

Luty: zagubione miesiące

Październik
listopad
grudzień
styczeń.

Choroba mamy.

Dużo czasu spędzam na wsi.
Gdy tam jestem, codziennie spacer na górkę, tam, gdzie stoi kapliczka ocalonego z powstania.
Moja modlitwa i moja medycyna: idąc pod górę, gubię emocje, wracając, zbieram przewietrzone.
Kundle już mnie znają; szczekają rutynowo, bez wewnętrznego żaru.
Chcę wierzyć, że droga i drzewa znają mnie też.


Tak przyszedł luty (pełnia jeszcze styczniowa, jaaasne).



Moc

Rozmawiałam kiedyś o tym z Lark. Powiedziała: "Dlaczego mężczyźni boją się kobiet?"
– Jeśli twoja siła jest tylko słabością innych, żyjesz w strachu - stwierdził Ged.
– Tak, to prawda. Ale kobiety chyba boją się własnej siły, boją się samych siebie.
– Czy nigdy nie uczy się ich, aby sobie ufały? – zapytał Ged, a kiedy mówił te słowa, ponownie weszła Therru, zajęta swoją pracą. Ged i Tenar wymienili spojrzenia.
– Nie – odrzekła. – Zaufanie nie jest tym, czego nas uczono. – Przyglądała się, jak dziecko układa drewno w skrzyni. – Gdybyż moc była zaufaniem – westchnęła. – Lubię to słowo. Gdyby nie było wszystkich tych układów – jeden po drugim – królowie, mistrzowie, magowie i posiadacze. Prawdziwa moc, prawdziwa wolność, tkwiłaby w zaufaniu, nie w przemocy.

Ursula K. Le Guin, "Tehanu"
R.I.P. 

Dom dla gości

To bycie człowiekiem jest domem dla gości
Codziennie rano nowy przybysz.
Radość, przygnębienie, szpila,
przelotna świadomość
Z niezapowiedzianą wizytą.
Przywitaj i przyjmij je wszystkie!
Nawet jeśli to tłum smutków,
które ruinują ci dom,
pustoszą z mebli,
wciąż traktuj każdy jak wyjątkowego gościa.
Może chce w tobie zrobić miejsce
dla nowego zachwytu.
Ciemna myśl, wstyd, złośliwość,
wyjdź do nich w drzwiach ze śmiechem,
i zaproś do środka,
Bądź wdzięczna, cokolwiek przyjdzie,
ponieważ każdy został wysłany
jako przewodnik z poza.


Rumi

Co śpiewamy. Albo stół



Na górze moja kolekcja brzęczydeł i stukadeł. Kieliszki też są muzyczne, i nie mam na myśli ewentualnych śpiewów po spożyciu porto, ale to, że stary kryształ ma piękny ton.

Na dole śniadanie; to żółte w butelce to mleko z mlekomatu od Bonifratrów z Krakowskiej. W drugiej butelce oczywiście porto.

Pod prysznicem śpiewam:" Chwalcie łąki umajone, chwalcie z nami Panią Świata".


***
Pani Świata jest doświadczeniem intymnym. Czujesz ją bardzo blisko.

Płynie w Twojej krwi.



Bid for power


„Bid for power” – „licytacja mocy” – ma miejsce, gdy jednostka, lub w naszym przypadku grupa osób, podejmuje świadomą decyzję, by zdobyć większy zakres mocy i władzy, podejmując wyzwanie lub ryzyko, które rozszerza obecne możliwości. Wszyscy przez całe życie „licytujemy moc” w taki czy inny sposób. Jako dzieci sięgamy po moc, gdy staramy się wykonać pierwsze kroki, lub gdy po raz pierwszy próbujemy jechać na rowerze bez kółek treningowych. Jako dorośli „licytujemy moc”, wyruszając w świat, aby poznać przyjaciela, zaprosić kogoś o randkę, kiedy odbywamy rozmowę kwalifikacyjną o pracę lub kiedy decydujemy się na ślub i dzieci. „Licytacja mocy” nie zawsze musi być widoczna lub dotyczyć spraw zewnętrznych. Może być niewidoczny i wewnętrzna, i na przykład polegać na zmianie perspektywy lub starego wzorca myślenia. W naszym przypadku, zaczęliśmy z przyjacielem rozmawiać o możliwości założenia własnej firmy. W wolnym czasie graliśmy razem w kapeli, ale mój przyjaciel pracował w HR i miał wykształcenie z zakresu rachunkowości i finansów, a ja zajmowałem się sprzedażą i mam wykształcenie psychologiczne. Zdecydowaliśmy się założyć własną firmę rekrutacyjną. Obydwaj zaczęliśmy „licytować moc” w garażu, z laptopami na stolikach pod telewizor.

Jak w przypadku większości rzeczy w życiu, najważniejszy jest wybór odpowiedniego momentu. Każdy może ubiegać się o moc w dowolnym czasie, jednak kluczem jest rozpoznanie wewnętrznej gotowości, a także gotowość przyjęcia konsekwencji, które wiążą się z potencjalną porażką. O im większą moc się ubiega, tym więcej można zyskać, ale też więcej stracić. „Licytacja mocy” zawsze będzie miała swoją cenę, ponieważ trzeba coś oddać w zamian za to, co jest do zyskania. Mogą również pojawić się sprawdziany, tak jakby wszechświat sprawdzał, czy sięga się po moc na poważnie. W naszym przypadku musieliśmy zrezygnować ze stałej wypłaty i komfortu bezpiecznej pracy, by móc poświęcić czas na budowanie firmy od podstaw. Przeznaczaliśmy na życie bardzo niewielkie środki, bez żadnej gwarancji kiedy będzie dzień wypłaty. Jednakże, gdy moc jest „licytowana” we odpowiednim momencie, istnieje również tendencja, że we właściwym czasie pojawi się potrzebna pomoc.
Stephen Vierra

Trudnowyrażalne

"Święta trójca kobiecej duszy została zredukowana do pary przeciwieństw: dziewica albo dziwka. W A History of God Karen Armstrong sugeruje, że trójce, będąc poza możliwością pojęcia przez ludzki umysł, są z natury tajemnicą. Z drugiej strony, pary przeciwieństw są wzorem naszej codzienności: dobre i złe, czarne i białe, męskie i kobiece. Ograniczenie kobiecej trójcy do pary przeciwieństw obdziera ją z boskiej mocy. Ma to tragiczny wpływ i na kobiety, i na mężczyzn, odbierając świętość naszej seksualności i zasznurowując kobiety w gorsety skrajnych i stereotypowych wzorów zachowania, a mężczyzn zostawiając z pustką w miejscu, gdzie powinna być ich kobieca część świadomości".
Gabrielle Roth, Sweat your Prayers