Wydarzając się, po prostu jest. W mroku tego, co dla mnie zewnętrzne


"Prawdziwa natura materii była dla alchemików nieznana; znali tylko niektóre jej przejawy. Starając się ją zbadać, projektowali nieświadomość na mrok materii aby rzucić na nią światło. Chcąc wyjaśnić tajemnicę materii projektowali inną tajemnicę – swoje własne nieznane zaplecze psychiczne – na to, co chcieli wytłumaczyć… Procedura ta rzecz jasna nie była intencjonalna; był to całkowicie mimowolny proces.
Krótko mówiąc, projekcja nigdy nie jest dokonywana, ona się zdarza; wydarzając się, po prostu jest. W mroku tego, co dla mnie zewnętrzne odnajduję, bez rozpoznawania go jako takiego, wewnętrzne życie psychiczne, które jest moim własnym… Projekcje te powtarzają się bez względu na to, czy człowiek próbuje badać nieznany mu mrok, czy wypełnia go mimowolnie żywymi formami.”

C. G. Jung „Psychologia i alchemia”

Co dziś do mnie przemawia: ci, co pytają

We wszystkim typ pobrzmiewa echo rady Rilkego: "... chcę Pana, mój drogi, prosić, tak bardzo, jak tylko potrafię, by był Pan cierpliwy wobec wszystkiego, czego jeszcze nie potrafi rozwiązać Pańskie serce i by spróbował Pan polubić same pytania". Dodałby do tego: próbuj też pokochać tych, co pytają.

Irvin Yalome o "Listach do młodego poety" R.M. Rilke (w poradniku dla młodych terapeutów zatytułowanym "Dar terapii")

Kitchen moon

"Przemień mnie w kogoś, kto może całym sercem poddać się miłości i ufać, że ma serce na tyle mocne, że zawsze będzie bezpieczne".

Tosha Silver, "Change Me Prayers" (Modlitwy transformacyjne)





Co dziś do mnie przemawia

Co ci łamie serce? Odpowiedź bezpośrednio wskazuje na to komu masz służyć.
Doyle Melton

Intraferalne porządki


Postremontowe porządki sięgają najgłębszych kątów. Przeglądam spisy lektur i sylabusy ze studiów (ho ho ho ho, tak dawno, i wciąż je ze sobą ciągam, tropy do źródeł wiedzy, której nie posiądę).
I tam, na odwrocie, on. Chyba wtedy wiedziałam co znaczy "intraferalny"??

Formy życia


Czy wiedzieliście, że porosty są organizmami, które żyją - jak na ludzką miarę - bardzo długo, nawet 500 lat? Ja nie wiedziałam. Żyją, długo i bardzo powoli. Jednak za 500 lat nie będzie na moim balkonie pięknego, rozrośniętego porostu w miejscu, gdzie z balkonu piętro niżej skapuje deszcz z brudem, tworząc tymczasowo niepiękny zaciek, jako zaczątek życia porostu pięknego w przeciągu najbliższych 500 lat. 
Abstrahując: pewnie nie ma czego żałować, tym bardziej, że bardzo wątpliwym jest, by PRL-owska budowla te 500 lat przetrwała... Myślę. Jako zrujnowane podłoże dla porostu? Nieee, prędzej balkon odpadnie i się potrzaska, a z nim porostowy mieszkaniec.
Wracając do tematu: przyszła zmiana - w postaci nowego ludzkiego mieszkańca - i okazało się, że zaciek można prosto i zwyczajnie wyszorować. Dla większego łał można ścianę dodatkowo pomalować. Szczerze: nie pomyślałabym, ba! nie pomyślałam, przez 5 lat życia z zaciekiem.



Na zdjęciu: dynia koresponduje z czystym kolorem balkonu. Obok druga już w moim życiu niespełniona nadzieja na skiełkowane awokado.

A dyńka taka wielka :) Po rozkrojeniu powstanie:

MINIMALISTYCZNA ZUPA DYNIOWA Z IMBIREM
Pokrojoną dynię poddusić na maśle (sporo masła). Zalać rosołem wołowym (w ostateczności z kostki), ugotować, posolić, popieprzyć, wcisnąć sporo świeżego imbiru (ja wkładam kawałki imbiru do wyciskarki do czosnku i tak cisnę), zjeść. Mniam.
Wersja wege: na maśle podsmażyć cebulkę, potem dopiero dorzucić dynię, itd.

CHLEBEK DYNIOWY
Rodzaj ciasta piernikowego do jedzenia z masłem. Eksperymentuję, nie ma jeszcze opanowanego przepisu.

PRZETWÓR Z DYNI
Resztę dyni piekę w piekarniku (pokrojoną na drobne kawałki), blenduję na pure, wkładam do słoików i krótko pasteryzuję. Słoiki trzymam w lodówce (na wszelki wypadek, przetwór nie ma cukru do konserwacji), w celu przygotowania dalszych ilości ww. zupy w przyszłości.

Pierwszy śnieg

Przewrotna propozycja
    dla amatorów nowego wymiaru

Białe   ał to   zaskakujeMi

Połączenie

nową nutą
    klasycznych
bieli mleka i bogactwa




Spadł śnieg i wiersz się zrobił z pudełka po michałkach białych zamkowych.

Cicha noc

***
Koło szesnastej zamglona szarość zaczyna gęstnieć w stronę czerni.
A4 jest cicha, pusta i prosta po tym, jak cały ruch przeniósł się na autostradę.
Kocham tę drogę. I moją dzielną skodzinę, że mnie niesie, rok w rok, za rokiem.

***
Gdy docieram na wieś, jest już Noc.
Późny obiad, rozmowa, teraz już mogę wyrwać się na powietrze.
Szybko wychodzę z bezpiecznego kręgu sodówek, kieruję się tam, gdzie cywilizacja wysunęła na razie tylko asfaltowy jęzor. Czerń jest ciepła, jak na listopad.

Od mostka nad strumieniem słyszę męskie głosy. W pierwszym odruchu ręka sięga do kieszeni.
Jest, zwykła wsuwka do włosów, ale wiedziałabym jak jej użyć. W drugim odruchu nasłuchuję: głosy są ciepłe i spokojne jak noc. Młodzież woli czerń nocy od świateł ekranów. Ha!

***
Na górce w lesie: na górze gwiazdy, na dole jeziorko świateł. Badam, czy się rozprzestrzeniło od ostatniej wizyty, ale nie. Coś się przedziera przez poszycie, mały, biały kundel z domu przy lesie podnosi raban. Moja odwaga nie sięga dalej. Uciekam Wracam, dłuższą drogą, przez tę część wsi, gdzie jeszcze klasyczne małopolskie chaty, ktoś wręcz powiedziałby "skansen". Z boku błysk latarki: "Nie boi się pani tak sama chodzić po nocy"?

Zatrzymuję się: "Proszę?" Milczenie. Ha ha, może to mnie już trzeba by się bać? Od chodzenia po nocy rośnie moc osobista. Nie wspominając o wampiórzych kłach i wsuwkach w kieszeni.




***
Jeszcze zaglądam do rozświetlonego domku Matki Boski za płotkiem przy drodze. Elektryczność i chińskie kwiaty. Spoglądam w górę i nagle coś skład się w sens: to ćmienie w oczach, które miewałam patrząc w rozgwieżdżone niebo, ta niemożność dokładnego zobaczenia bezliku gwiazd, to przecież Droga Mleczna!

Do poduszki: prawdziwa podróż odkrywcza nie polega na szukaniu nowych krajobrazów, ale na patrzeniu nowymi oczami



"Podczas najbliższej wyprawy do lasu sami możecie sprawdzić, że takie zachowanie jest rzeczywiście indywidualne, a co za tym idzie - jest kwestią charakteru. Przyjrzyjcie się drzewom, które rosną wokół niewielkiej polany. Wszystkie mają okazję do popełnienia głupstwa i wytworzenia nowych gałęzi przy pniu, ale tylko niektóre uległy pokusie".
Peter Wohlleben, "Sekretne życie drzew"