Skwarek jako nieoczekiwany zwrot akcji

Foto Manto


W chwilach wolnych  lubię się zajmować robotami ręcznymi. Powyżej pierworodny z moich szydełkowych zwierzaczków, wydziergany spontanicznie podczas akcji "Uwaga śwństwo" i ochrzczony przez Kudłatą Skwarkiem - z racji apetycznej karnacji i kompaktowych rozmiarów.

Zostało po nim tylko to zdjęcie, gdyż został sprzedany anonimowemu, rozkochanemu w nim nabywcy, w ramach podakcji "Szynka na święta", na rzecz dzieciaków z Beskidu Niskiego.

I am too sexy for my shirt, czyli hds superkwiat (cz.2)

Jak doszło do tego, że ścieżki blogowe skrzyżowały się tak, a nie inaczej? Dlaczego wygenerowało to gigawaty energii liczonej w salwach śmiechu? Co będzie, kiedy dojdzie do spotkania w Sadzie?
Mimochodem powstała zagadka logiczna: w tej konstelacji każdy kogoś zna osobiście, jedna osoba spotkała wszystkich, jedna trzy osoby, jedna dwie, dwie po jednej. O kim mówię i kto zna kogo? A może ja o czymś nie wiem?

Dzisiaj dalszy ciąg trybutu dla kółka wzajemnej adoracji różańcowej.

A w nim popularny blogowy kwiat, czyli narcyz hds. Przyrodnik, ekshibicjonista, tancerz, podróżnik, syn utalentowanego artysty rzemieślnika i sam okazjonalny twórca. Duchowy rolnik, obecnie zawodowo związany ze służbą zdrowia. Mecenas sztuk i samozwańczy ojciec młodych talentów, zwany pieszczotliwie Hadesem, zwany pieszczotliwie Freakiem.
Hades ma cechę, która upodabnia go do bohaterów komiksowego Universum, z którymi się utożsamia. Posiada mianowicie nieludzko fotogeniczną twarz i rzeźbione ciało naturysty. Jak mówi mój osobisty kolega pracujący oczami, to kwestia proporcji, czyli wrażliwości ludzkiego mózgu na bodźce natury matematycznej. Moim skromnym zdaniem hds tak znów lekko ze swoim supertalentem nie ma. Ale daje radę i będzie żył.

Oto sztuka, którą hds zrozumiał i opanował: im bardziej odsłonić, tym bardziej pozostać zakrytym.

Naprawdę jaki jest hds nie wie nikt, prawdopodobnie poza jego towarzyszą życia. Może Kimon też coś przejrzał? Sam zainteresowany z przyjemnością rozsnuwa kolejne zasłony dymne mistyfikacji, by podtrzymać zainteresowanie swą osobowością. Jeśli pytacie o mnie, nasz bohater ogarnia sarkastyczną stronę rzeczywistości, dzięki czemu ja już nie muszę i mogę się tutaj zajmować kwiatkami oraz innymi romantycznymi śmietkami.


***
Czemu oddawszy sprawiedliwość, zamieszczam foto i video inspirowane blogową działalnością bohatera dzisiejszego odcinka - w każdym razie z czasów, zanim hds ukazał swój profil religijny. Poniżej narcyzm w pełnym rozkwicie (proszę łaskawie zwrócić uwagę na detale kilimu! A nie, to tulipany...). Oraz ekshibicjonizm w moim stylu, czyli lekko autystyczny.


Oraz obowiązkowa dedykacja muzyczna: "I am too sexy form my shirt", w wolnym tłumaczeniu "Bo we mnie jest seks, który rozrywa mi koszulkę".


Right, Said Fred.

Mikrokatastrofy


Na marginesie placu manewrowego mieszkają abstrakcje.

Abstractions dwell on a margin of the playground.

Intymne życie rzeczy



Przyłapałam piżamę we śnie o fregatach.

I have caught the pyjamas on dreaming of sailing.

Ojciec zasadził las


Ojciec uważa, że ziemię trzeba uprawiać. Nie może, ot tak sobie, leżeć odłogiem. I ziemia, i człowiek mają w tym związku swoje prawa i obowiązki. Jest szacunek, nie ma sentymentów.

Dlatego, kiedy zasadzony przez niego sad się zestarzał, na jego miejsce zasadził porzeczki. A kiedy okazało się, że cena skupu porzeczek ledwie pokrywa koszt zbioru, nie licząc wkładu pracy, pozbył się porzeczek i posadził modrzewiowy las.
Czemu las? Bo po kilku pierwszych latach nie wymaga pielęgnacji, a siły ojca wyczerpały się, jak siły jego sadu. Czemu modrzewie? Bo szybko rosną. Rzeczywiście, trochę ponad ćwierć hektara za domem w ciągu sześciu lat pokryło się regularnym młodnikiem.Ojciec, jak na inżyniera sadownika przystało, posadził las równo, od sznurka (tak dosłownie wygląda robota, przeciąga się sznurek między palikami). Pomimo to, wstępując między rzędy, wchodzi się do prawdziwego lasu.


Jak przystało na teren leśny blisko siedzib ludzkich, las zapełnił się roślinami antropofilnymi (jeśli dobrze pamiętam fachową nazwę, a jeśli nie, nasz dyżurny biolog ekshibicjonista może będzie łaskaw skorygować). Takimi jak pokrzywy po pas.

Wszystko inne też jest jak trzeba: masowe ilości ptaków śpiewających, domowy lis, poranne mgły, a przede wszystkim symfonie zapachów. Tak pachniały wycieczki dzieciństwa. Kto nie pamięta, albo nie kojarzy, wio do najbliższego lasu.

Bogactwa mojej mamy

Herbert w "Martwej naturze z wędzidłem" pisze o pewnej finansowej obsesji, w naszym pojęciu ekonomicznie nieuzasadnionej, która ogarnęła XVII wieczną Holandię (Doro, popraw mnie proszę, jeśli pomieszałam daty). Otóż niewyobrażalne ceny osiągały tam cebulki tulipanów.

Zrozumiałam o co im chodziło, kiedy zobaczyłam ogród mojej mamy. Czerwiec należy w nim do róż. Człowiek, który ma u siebie takie coś, rzeczywiście może się poczuć bogaty, dziwnym bogactwem należącym jednocześnie do świata przyrody, dzieł ludzkich i do sfery ducha. No i zrozumiałam, dlaczego mama wolała wypruwać żyły w ogrodzie kwiatowym, zamiast pielęgnować warzywnik - moim zdaniem znacznie bardziej interesujący (kiedyś pokażę).


 
Oto próba skatalogowania bogactwa.



Mama trochę choruje tej wiosny i narzeka, że róże są zaniedbane. Jestem okrutna, kiedy myślę, że daje to interesujące obrazki?




Na koniec róże na słodko, do jedzenia, i w postaci prezentu od siostrzenicy. Dziękuję!


Róże w wersji dark można obejrzeć u Fieldguided i w The Blue Hour. Życiową prawdę o różach uzupełnia Freak

W objęciach technologii


Odcięta od technologii z XXI wieku, jak lapotop, czy komórka, spędziłam wczorajsze popołudnie i wieczór w objęciach technologii XIX wiecznej.

Ten filmik KLIK TU filmik jest jednym z moich ukochanych z ostatnich miesięcy, i może z powodzeniem ilustrować wiele moich doświadczeń. Co do wczorajszej podróży, do faktów odnoszą się sekwencje w pociągu, a rowerowe do fantazji.

Bywają w moim życiu też sytuacje odwrotne, tak że filmik pojawi się pewnie jeszcze wiele razy.

Cudowny filmik i wielka historia za nim stojąca (ale to może kiedyś) od tej Pani, której gotowanie ma moc przenoszenia w inne światy.

Rozostrz oczy (nie łamiąc języka)

Aaaaa!!! Zadarłam z demonem i mam za swoje... Pani z marketingu ma piżamę z Hello Kity!
Czy ktoś wie jaka supermoc pokonuje słodziaka?

Powyżej dowód, że moja komórka nie uznaje istnienia chabrów i motyli.

Co widzisz?




Co widzisz, kiedy patrzysz w lustro rzeczy?

What do you see when you look into the mirror of a thing? 



Beauty Shots


Dla Kimona który dziś rozpuszcza swe chrabąszcze po ASP.

Let me be your Prince Charming






Zanim przejdę do rzeczy, które mnie naprawdę interesują, oto kilka obrazków na pożegnanie
dziwnego świata, w którym musiałam ostatnio przebywać.
A ty dziewczynko, co myślisz? Sexy or creepy?

Nie znalazłaś, czego szukasz? Zajrzyj tu.

I jeszcze, na specjalne życzenie Doro

Dlaczego świat oszalał

Urodziła się rok później niż ja. Dzisiaj ma świat u swoich słodkich łapek.
Dlaczego tak wiele dziewczynek w każdym wieku ma fioła na punkcie Hello Kitty?

Plotkuje się, że prosta rysunkowa buźka nie ma pyszczka, przez co można na nią
rzutowaćkażdy nastrój, co sprzyja utożsamianiu się z nią. Poza tym pojawia się wszędzie,
nawetna lodówkach,rzecz jasna, więc z samego zaskoczenia miłośniczka naturalnie
sięgniepo portfel. Poniżej najnowsze wcielenie: Hello Kitty ze szczerego diamentu.


Coś w tym jest. Im dłużej na nią patrzę, tym bardziej ona mnie nienawidzi.
Dla porównania równie diamentowy Trygod, zrobiony przez niejaki Hysteric Glamour.
Kiedyś zapragnęłam mieć takiego, ale teraz nie żałuję, że akurat nie miałam tych
30 tysięcy $$ na rozkurz, bo minerały tego typu to jednak stres i kłopot.


Ulotne



Dużo chodzę i różne rzeczy znajdują mi się pod nogami.
Oto pierwszy mój zbut. Gdyż dziś musimy pić różowe wino z powodu księżniczek Disneya.

Autorzy ulotnych nieznani.