Z pieśnią na ustach



Obudziłam się z pieśnią na ustach.

Oto psalm na dziś: "Pracująca dziewczyna".

Lata 80. Na południu Polski mała dziewczynka w każdej chwili spodziewa się wybuchu wojny atomowej - kalkulując jak daleko jej wieś znajduje się od prawdopodobnego epicentrum wybuchu bomby. A na szkolną dyskotekę zakłada wybłaganą u matki żółtą spódnicę bombkę (choć - będąc małym grubaskiem - raczej nie powinna).

W tym czasie w Nowym Jorku pod gwiaździstym sztandarem w ręku aktora filmowego Ronalda Roegana rosną fortuny yuppie. Tam też ludzie chcą nosić teatralne stroje. Podczas gdy wypchane ramiona i ostre szpilki (stilletoes) dodają mocy "pracującym dziewczynom" w aluminiowych wieżach, na ulicach stroszy się i straszy dziki punk. W kobietach budzą się moce i potęgi. Korporacyjne suki rozgryzają reguły gry o władzę, modelki Helmuta Newtona miażdżą nagością, masy zakochują się w dziewczynie znikąd o imieniu Madonna.

Za kilka lat dziewczyny z ruchu Riot Grrrl wejdą na alternatywne sceny, by ryczeć i wydzierać się na pohybel kapitalistycznym szczurom: "NIE! NIE!!! NIEEEEEEEEAAAAUUUGHRRRR!!!!"

A ja bym tylko chciała...

Ech, lepiej powspominajmy jeszcze! Oto wyciskacz łez od hdsa: Zdzisława w Sukni ;)

Mebluję i urządzam

Trochę urządzam moje mieszkanko - na razie w wyobraźni, za radą młodego zdolnego Tomka Rogalińskiego starając się doprowadzić dzieło do perfekcji w wyobraźni drogą eliminacji, zanim zacznę mu nadawać fizyczną formę (jeśli czegoś nie pokręciłam).
Lately, I've been furnishing my little flat a bit. So far it has been mainly the work of imagination. As the talented young artist Tomek Rogaliński reveals about his working method, the piece needs to be perfected in one's mind, with a heavy elimination process, before it can begin to emerge from the physical matter (if I have understood it correctly from our conversation).

Ale moje serce jest dzikie i wyobraźnia musi mieć też niezmierzone łąki, do swobodnego pohasania.
Gdybym miała domek w lesie.... To znalazłam meble do niego! Za oceanem!
But mu heart is wild and my imagination sometimes needs to run free. So... If I had a house in the woods...
I have found
some perfect  furniture for it! And it's made on the other side of the Ocean.


Oto tron, zwany skromnie ławką.
A inne meble, w Tym łóżko marzeń, można obejrzeć tutaj.
Go, take a look at my dream bed!



A oto i Jeff Uitto, Jeffro. Król Stolarz, który te meble składa i poleruje - z drewna wyrzuconego przez ocean.
Meet Jeff Uitto, the Carpenter King, who makes those beautiful pieces from ocean driftwood.

Szeroko odetchnąwszy transatlantyckim powietrzem... "I'm going slightly mad... It's finally happened" (jak śpiewa Freddie Mercury do odsłuchania tutaj), czyli doznaję lekkiego świra, gdy wpuszczam do swej wewnętrznej przestrzeni wyobraźni meblowate obiekty autorstwa Valentina Loellamanna. Który bada możliwości małżeństwa: biały plastik (jak ten z najtańszych krzeseł ogrodowych) i drewniane meble z odzysku.
Having taken the fantastic deep transatlantic breath...  "I'm going slightly mad... It's finally happened" (following the steps of Freddie Mercury), when plastic and recycled wood furniture creations of Valentin Loellmann enter the inner space of my imagination.


 

Trzy Lwy

Lew klamkowy otwiera słońcu drzwi restauracji "Willmanowa Pokusa"
w Krzeszowie k. Kamiennej Góry.
The latch lion opens the door of the restaurant called "The Willman
Temptation" in Krzeszów near Kamienna Góra. Depictions of lions used to
be put in such places as guards.

Tu płyta nagrobna z barkowego Opactwa Cystersów w Krzeszowie - nagi,
bezręki i chyba dosyć przerażony delikwent to detal z górnej części
obramowania. Chmurnego lwa wyrzeźbiono na dole.
Details of a toombstone from the Baroque Abbey of the Cistersian Order 
I wrote about here
. The lion head detail was carved at the bottom is
the symbol of courage.

To natomiast fatalne zdjęcie przedstawia lwa pilnującego wejścia do XII w.
drewnianej świątyńki Wang, która przewędrowała z Norwegii do Karpacza.
Szkoda, że zwierz słabo wyszedł - jest świetny z tym zębistym uśmiechem!
The lousy picure presents another lion guard  - at the entry of the 12th
century wooden
church that was moved to Poland from Norway.
Look at that smile!

One comes across lions of sorts and shapes in all kinds of places. What has lion grown to symbolise across the centuries? I was curious.

Opis symboliki lwa zajmuje trzy strony w "Słowniku symboli" Władysława Kopalińskiego. Ten fakt współistnieje z innymi faktem - że lwy różnej maści, jakości i wieku widuje się na każdym kroku, włącznie ze współczesnymi ogródkami.

Ostatnio spotkałam trzy interesujące typy. Taka piękna znajomość nie powinna pozostać powierzchowna! By lepiej zrozumieć czas przeszły i teraźniejszy, oddajmy więc głos autorytetowi. Pozwoliłam sobie na drastyczne skróty na potrzeby specyficznego środka przekazu, jakim jest blog, zawsze jednak warto sięgnąć do źródła (zachęcam).

Otóż Mili Państwo, summa summarum, lew symbolizuje: "Boga, boską moc, władzę, siłę ducha, ducha życia, majestat, dumę, pychę, zwycięstwo, zdrowie, nie kontrolowaną siłę instynktu, męskość, płodność, siłę, tryumf, odwagę, ruchliwość, czujność, światło słoneczne, Słońce, gorączkę, ogień, potęgę światła i słowa, lato, upał, złoto ("podziemne słońce", "lew metali" od koloru sierści), wodę, Boga zemsty, srogość, zapalczywość, wściekłość, dzikość, żarłoczność, Szatana, grzech, skrytość, smutek, ambicję, umysł, rozum, szlachetność, czystość, sprawiedliwość, wdzięczność, współczucie, szczodrość".

Wszechobecność lwa jako symbolu ma źródło w tym, że lew zamieszkiwał kiedyś szerokie obszary, m.in. w południowej Europie i na Bliskim Wschodzie - stąd częste wzmianki w Biblii. Budził magiczny podziw i strach, tym inspirując kontrastujące ze sobą metafory: dobra i zła, boskości i zwierzęcości, miłości i krwiożerczości, łagodności i drapieżności. Jak wiele innych zwierząt, wyobraża zarazem i Chrystusa, i Szatana.

Jest to symbol świata podziemnego (w przeciwieństwie do orła), a jako taki jest atrybutem bóstw płodności: frygijskiej Kybele i greckich Artemidy i Dionizosa, oraz bogiń miłości: asyryjsko-babilońskiej Isztar i greckiej Afrodyty.

Doroczny wylew Nilu w Egipcie następował, gdy słońce wchodziło w znak Lwa - dlatego lwie wizerunki zdobią baseny i fontanny (przy okazji chroniąc przydomowe akweny przed zanieczyszczeniem).

Lew to przemożna, nieodparta siła, a także król zwierząt - przed dzikiem i smokiem.

Jako symbol odwagi umieszczany jest u stóp zmarłego na płytach nagrobnych (oto i jeden z moich!). Gdy powiadamy, że lew zbudził się w kimś, mamy na myśli odwagę.

Lew to dzikość, srogość, okrucieństwo, a także dzikość specyficznie zagrażająca cywilizowanemu światu. Ale z drugiej strony to także symbol straży - stąd lwy na bramach, stopniach tronu, przy wejściach do świątyń (jest drugi mój lew), na grobowcach i pomnikach bohaterów, na drzwiach jako kołatki (oraz pewnie też klamki - czyli byłby i trzeci?), na pierścieniach, amuletach. Stąd nogi od stołów, łożnic i tronów w kształcie lwich łap.

Lew to także czystość. Tego zwierzęcia, obok słonia, używano do próby dziewictwa - magiczna siła dziewiczości miała bronić panny przed dzikimi zwierzętami (ciekawe, czy broniła też przed gwałtami ze strony dzikich mężczyzn...).

Lew we wczesnym chrześcijaństwie symbolizował zamyślenie, samotność, pustelnika - stając się emblematem świętych: Adriana, Eufemii, Tekli, Ignacego, Hieronima, Joela, czy Tekli.

Jest godłem serca i krwi: inna (niż ari) nazwa hebrajska lwa - iblia to także serce, worek krwi, dusza. Lwie serce to męstwo, nieustraszoność.

Lwi pazur natomiast to talent widoczny w najmniejszych fragmentach dzieła.

Lew o czterech skrzydłach symbolizuje wiatr południowy, a lew salonowy, to światowiec błyszczący na salonach, uwodziciel.

Kopaliński nie wspomina, że dla wtajemniczonych w sprawy kółka różańcowego TWA, czy rozmaitych podstolików KWA: "Ale lew?!" to oczywiście świetny młody malarz Bartek Kaproń, a Słowa Malowane odnotowały niedawno lądowanie lwa wieżownika.

No i że miewam czasem prywatną straż w postaci wspaniałych Lwów... :*

Wiedźma ze Starego dorzuca od siebie cenną informację, że w bestiariuszach lew ożywia oddechem, chuchając na zziębnięte, nieruchome potomstwo.

Ze swojej strony - praktycznej - dodam jeszcze przemyślenie, że nie licząc historyków, którzy symbole muszą czytać zawodowo, jak litery, zwykłym ludziom są one potrzebne do porozumiewania się - między sobą, ale też ze swoją sferą nieświadomą - w kwestii energii, esencji tego, co nieznane, czy nie doświadczone. Kryterium byłoby tu więc bardziej przeczucie i uczucie, choć rozum i wiedza zapisana w słownikach też się czasem przydaje. Dobranoc.

Dwie królowe




Wyuzdana
czy
zmysłowa? 



Dwa wspomnienia z wojny

Podróżuję ulicami, tramwajami. Z bagażu nic, tylko chleb. Bochenek pod pachą, wystaje z papieru.

Patrzą przychylnie, kroją oczami powietrze: pasażer w wieku powstańca i wiedząca bez wieku.

Znam ją, mówię dzień dobry jak wychodzi na papierosa. To strażniczka, czy więźniarka, klozetu
w przejściu na Plac Bohaterów

(tam, gdzie sikają wycieczki z Izraela).

Złoty sezon


Oto dwie bohaterki sezonu podane w wersji "szybko i prosto". Bo już mi się nie chce katować Was zimnym spojrzeniem szkieletora.
Here are the two veggie stars of the golden season, served "quick and simple". Just because I don't want to keep my Readers looking into the hollow eyes.

I jeszcze cztery przytulne schowki na złote myśli (klik tu)
And here are four great little love shacks for thoughts. All to take!

Ogródek Śmierci (barokowy)


Uwaga, teraz będziemy odkrywać głębię banału. Barok - jako i Jego/Jej Wysokość Życie - nie dość, że różne miewa odcienie, to jeszcze niby niechcący zderza niskie z wysokim, życie ze śmiercią, sacrum z profanum i inne skrajności. Kto ma oczy niechaj patrzy i widzi pejzaż od kuchni - w barokowym stylu rozciągający się na tytułowy Ogródek Śmierci, czyli przykościelny cmentarz.

A także dalej, w zapaszek krypt i złoconych kart historii...

Barok Pastelowy

Barokowy Krzeszów: podgląd dwa.

Opactwo Cysterskie w tej chłodnej okolicy założono przed rokiem 1292, a skasowano w 1810. Powstało zgodnie z cysterską regułą: w oddaleniu od świeckich osiedli, w dolinie, w miejscu nadającym się do prowadzenia wszelkiego rodzaju działalności gospodarczej. Gdyż to właśnie różniło Cystersów od innych zgromadzeń i to pozwoliło im przeprowadzić misję cywilizacyjną na skalę Europy, sygnalizowaną już we wcześniejszym wpisie - nakazane regułą życie z pracy własnych rąk. A zatem zakonnicy meliorowali, kultywowali, uprawiali, wytwarzali, szerzyli i nauczali, a rozprzestrzenianie nowinek gospodarczych możliwe było dzięki obowiązkowym corocznym podróżom opatów. 

Założenie klasztorne w Krzeszowie zaplanowane na wielką skalę zrealizowano tylko w jednej czwartej, ale i tak zostały po nim dwa imponujące barokowe kościoły. Obiekt jest obecnie pod opieką sióstr Benedyktynek i właśnie kończy się tam trwająca 12 lat renowacja.

Cóż. Ktoś nieżyczliwy być może mógłby się o efekcie wyrazić w słowach podobnych, co - ów cytowany tutaj - anonimowy konserwator o Dworcu PKP w Przemyślu.



Czy użycie epitetu "produkt turystyczny" jest uzasadnione na przykład w odniesieniu do pastelowego wnętrza kościoła Bractwa Św. Józefa? Nie mnie oceniać...

Biały Barok


Ostatnie weekendowe wiatry zniosły mnie na ukochany Dolny Śląsk, do barokowego Opactwa Cystersów w wioseńce Krzeszów koło Kamiennej Góry. Główny kościół zrobił wrażenie, bo mi przypomniał "Dzieciątko z Macon" Petera Greenawaya. Który to film onegdaj zmiażdżył mnie emocjonalnie i estetycznie (co uruchamia lawinę wspomnień... których Szanownym Czytelnikom dziś łaskawie oszczędzę)...

Na pieńku: dolnośląskie robaliki


Urodzeni mordercy



1. Postawa: "wróg (lub lodówka) na horyzoncie". 2. Przeskok pod spojrzeniem właściciela terenu.

Koci świat.
Stills from life of the domestic predators.

Vintage Machismo



Mucho macho! Oraz seksi King Africa i jego mały niewolnik do tańczenia.





PS: Znalazłam przypadkiem i muszę się podzielić! W dalszej trosce o muzyczną edukację naszego ulubionego Dzieciaka ;D

I just need to share ;D With greetings for our fvourite Cracov art scene Kid.

Na koniec, dla pewnego ustatecznienia nastrojów, Królowa Ella. Dziś słonecznie, o chłopcu z plaży.



Na zawrotną nutę


Kwiatki, pszczółki, tralalala, a tymczasem przepaście szalonych emocji zieją pod kapciami. Tylko kompa otworzyć. Tak, bywają w moim życiu momenty przeżyte na niebezpiecznie wysokiej nucie, a od grafomanii dzieli je tylko zawrót głowy.
Który to rys skłania mnie teraz do zaprezentowania jednego z bardzo szerokiego spektrum muzycznych klimatów, które kocham. Ten, to akurat smak  nabyty od osobistego fotografa

I tak oto przed Państwem "Epitafium dla Jesienina", którym Przemysław Gintrowski debiutował w 1976 roku na przeglądzie w warszawskiej Rivierze, tekst Krzysztofa Marii Sieniawskiego. Oto "Kazimierz Wierzyński" Jacka Kaczmarskiego, napisany na cześć poety, zdobywcy złotego medalu olimpijskiego. Tu w wykonaniu Strachów na Lachy.





Oto górnolotny duet Gintrowski Herbert. Przed frazą Herberta to ja rzecz jasna leżę martwym krzyżem.
(Treści drastyczne, wrażliwych prosi się o nie odsłuchiwanie).


Oto i Klasyk odwołujący się do antyku, by opowiedzieć o swoich czasach.
(Co przemawia na korzyść mej niezbyt ukrytej i nie bardzo odkrywczej tezy, że klasyczne wątki są wciąż pełne krążącej w żyłach i jelitach treści). 

Oto Marsjasz (ciało, ciało, ciało, ludzka materia przegrana-wygrana-przegrana w pojedynku z wiecznością i/lub narzędziami tortur).



Oto Damastes z przydomkiem Prokrustes (jako zapoznany piewca standaryzacji).



Oto i na dobranoc Marek Aureliusz (wygnaniec kultury pod niebem barbarzyńskiem).





I do czego jak się tak nakręcam w te zawrotne tony, gdy za oknem taka złotojesienna noc, może już ostatnia przed pluchą?
Otóż do czarnej roboty. Echchch (artykułować chcharrrcząco).

Co mi tam!

Na koniec niech będzie jeszcze i ryngraf (dźwięczne słowo oraz odrobina śmiesznego patetyzmu przed wyborami!)
Above are musings about Polish music, poetry, graphomania, anthiqe Greeks, pathethic emotions and patriotism. Below is a gorget. 
Zamiast Rejtana: ryngraf z okresu Konfederacji Barskiej