Z pierwszym śniegiem spadają prezenty

Kiedy w czwartek wpadałam na pocztę w ostatnich chwilach urzędowania urzędu z czterema awizami w garści, nie obiecywałam sobie wiele. Kto może do mnie posyłać awizo? ZUS? Naczelnik Urzędu Skarbowego? Zakład gazowniczy?

Albo Neili! (klik tu, pooglądać zszyjątka) Poza informacjami, że w ZUS i US wszystko w zasadzie w porządku, na poczcie czekała wielka paka, a w niej przepiękne drobiazgi od naszej młodej wiedźmy - jedne kruche, inne miękkie. Proces donoszenia paczki do domu i jej otwierania wyglądał w skrócie tak: Radość? Radość! Raaadość. Zachwyt!!! No dziecko ze mnie, wiem.

Jako miłośniczka kruchości, nigdy nie mogę się zdecydować co bardziej mi się podoba: porcelana we wzory z rodzaju angielskiej transferowej, czy masa naczyń czysto białych. Salomonowym wyrokiem chyba chciałabym mieć dwa domy: jeden cały biały, pusty i czysty, drugi dziki, kolorowy i rozkoszny.

A tak Neilowa kruchość i białość prezentuje się w pierwszym świetle piątkowego poranka. Światło i renifer nie kłamią: idzie zima.


Neilowy renifer przywiózł pierwszy śnieg w rozwianej wstążce

[Kliknij, by obejrzeć bronchibony i żołędzie]




A o to delikatne rodzeństwo: cukiernica o szlachetnej,
rodowodowej linii Uszka i równie subtelny mlecznik

W taki oto sposób stary samotny kulawy dzbanek zyskał rodzinę.

Kocham Katowice. Serio, uwielbiam to miasto. Pod Katowicami
jest zapowiedź jeszcze jednej pocztowo-czwartkowej radości.



PS: Update. W tym prezencie jest prezent! Wewnątrz cukiernicy, pośród zozoli i bronchibonów właśnie znalazłam ukryte jeszcze cudne Coś... Neili, kobieto, rozkładasz mnie!!


Jeden z wytwornych Neilowych żołędzi.
Teraz już wiem z czego zrobione mają czapki.


13 komentarzy:

  1. Renifer czy łoś??? Aż się gęba śmieje, a porcelany to Ci zazdroszczę no, no, taki prezent kto to widział i to od wiedźmy hehe... SUPER!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mamurdo, wyłudziłam, jestem stara naciągaczka hehe, wzięłam miękkie serce Neili na litość ;)

    Moim zdaniem renifer, ale mogę się mylić ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ty to potrafisz ludzi naciągać ;DDD
    Super gifty ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Doro, sama sobie zazdroszczę i trochę jeszcze nie wierzę ;)

    HaDeeSie, dopiero odkrywam w sobie ten talent, jest jeszcze może jeszcze odrobinę surowy i chropawy, ale szlifuję, szlifuję... ;DDD

    OdpowiedzUsuń
  5. hehehe dobrze wiedzieć, też spróbuję w odpowiednim momencie:DDD

    OdpowiedzUsuń
  6. a gdzie śnieg? nie widziałam :)))))
    Piękne prezenciki, a jak strasznie miło je dostawać :))))

    OdpowiedzUsuń
  7. Aneto, w Krk sypnęło pierwszą garścią śniegu bodajże w czwartek rano :)

    Tak! I sama nie wiem co wolę - dostawać, czy dawać. Chyba to są aspekty uzupełniające, jeden staje się jeszcze bardziej radościonośny dzięki drugiemu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. słów mi brakło (MI!).

    ...

    ..

    .

    !!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Mamurdo, a może... daniel? xD

    OdpowiedzUsuń
  10. Daniel to raczej jelonek coś mi się zdaje, ale pewności nie mam.

    Ale numer! Prezent w prezencie to się nazywa szczęście!!!!!!!!! Szczęściaro!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Anetko, moj kamyczku, niech ci wszystko sluzy na zdrowie.
    Co do tego szarego stworzonka - to jest to renifer :)))
    cukiernica moze sluzyc takze jako szkielko na konfitury :)taki moj pomysl na urozmaicenie zastosowania porcelany
    a Katowice sa cudne to fakt niezaprzeczalny

    OdpowiedzUsuń
  12. Tak dobrze patrzeć jak się tkają niteczki między ludźmi. Ciepłe, złociste niteczki.

    OdpowiedzUsuń