Siewca słowiańskich snów

Idą Święta, robota furczy. Jakoś tak mi zeszło do pierwszej w nocy i zrobiłam anetwora. Jak zwykle nie na temat.



A oto i on w całej swej okazałości i około 15. centymetrowej średnicy owalu. 

Jest to autorskie, słowiańskie, przeżyte i przemyślane podejście do folkloru Indian Ameryki Północnej, a mianowicie do łapacza snów. Praktyczne to urządzenie, gdy je powiesić nad łóżkiem, przesiewa wizje napływające do głowy śpiącego. Te, które prowadzą człowieka po krętych ścieżkach życia prosto,  szczęśliwie i do celu spływają w czaszkę, podczas gdy te, które prowadziłyby na manowce - czyli w maliny bólu, cierpienia i zagubienia - wylatują przez dziurkę na to pozostawioną pośrodku.

Wiedza ta została przekazana plemionom przez bóstwo pod postacią pająka, stąd sieć, gdyż jak przekazywał, to plótł dla lepszego zobrazowania zawiłych dróg (proszę! Nam nasze słowiańskie babcie też nie kazały deptać po pająkach [tu arachnofobie zamknij oczy])



Materiały
bambusowe kółko chyba po torebce
turkusowa serwetka ze szmat
ostatek nici z ośmiornicy
ceramiczny koralik... (siostra, pamiątka, czasy dziecięctwa, gdy chciałam być jak Ona)
zamiast piór: różności i resztówki pochowane po pudełkach, bo łady kolor, materiał, szkoda wyrzucić



Inspiracje. Z pokazanych: okładka płyty Patti Smith "Twelve" z tamburynem wytatuowanym dla niej w symbole astrologiczne przez Roberta Mapplethorpa, tradycyjny dreamcatcher wykonywany przez wiele plemion indiańskich Ameryki Północnej, koronkowy dreamcatcher Rachel Rice, starosadowe twory turkusowe, wstążki strojów krakowskich, kostium bohaterki filmiku "When I grow up" Fever Ray (jak błyskotliwie zauważyła moja imienniczka Aneta od mebli).

Z niepokazanych: cudne kurpiowskie mandale Sylwii (obiecuje, że się pokaże z nimi, zobaczymy... mam nadzieję), sztuka śmieciowa (ze śmieci, nie do śmieci).




I muza słowiańska, nasza.



24 komentarze:

  1. oj piękny :)
    dostałem również łapacz snów (zza granic świata), ale gdzieś przepadł w pracowni podczas wprowadzki mamci na me włości...

    kiedyś się ładnie do Ciebie uśmiechnę (muszę ino protezę sobie wstawić do krzywego szczękościsku) i poproszę o takie cudo :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Kimciu, mówisz masz, od serca ze specjalną dedykacją ;)

    Acz zębiszcza możesz wyszorować swoją drogą ;P

    OdpowiedzUsuń
  3. :DDDDDDDDDDDDDDDDDDD yyyyyyyyy

    zatem wyszoruje nawet dwa razy i umyje pod pachą i ciuszki zmienię, by podczas buziaka, nie było czuć zapachu terpentyny, kwasu i nafty ;)
    jedynie co musisz mi wybaczyć to niedoszorowane dłonie z farny drukarskiej- więc nadal należy mi się ta dedykacja?

    OdpowiedzUsuń
  4. yyyyyyyyyy

    Zastanowię się... ;P

    Nie, no jasne, lubimy i farbę, i farnę.

    Ale jak foszek mały może być, to czemu sobie odmówić? ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. To już wiem, po jakie kolejne cudeńko, będę się musiał do Ciebie wyszczerzyć ;DDD

    OdpowiedzUsuń
  6. HaDeeSie, zawsze warto, uśmiech do Anety przynosi stukrotny plon... Tyle, ze nie zawsze wiadomo co się urodzi ;P

    OdpowiedzUsuń
  7. Oczywiście bierę jak najbardziej wiejsko-ludowy ;)))
    Zatem w ruch idą hafty, pióra, rzemyki, końskie włosie, kamyki, len, naturalna (niebarwiona) wełna i bawełna, itp.

    OdpowiedzUsuń
  8. a za stelaż będzie robić, koło od wozu drabiniastego hahaha

    OdpowiedzUsuń
  9. :DDDD

    Jak Cię takie koło w nocy pierdolnie przez łeb, to doznasz natychmiastowego oświecenia ;D

    Dobra, dobra, będzie, tylko już nie rozśmieszaj, bo znów padnę pod biurko ;D

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale niebieściutki anetwór, Twoje dzieło bardzo pasowałoby mi do moich wnętrz :DDDD

    OdpowiedzUsuń
  11. PIĘKNY. eklektyczny:D prowodyr nurtu an-etniki mieszczańskiej.

    A ja spać nie mogę ostatniemi czasy..

    OdpowiedzUsuń
  12. niczym jak u tej, jak jej tam... tej od the knife, ojej zapomniałam teraz :))) Prawie jak z jej stroju :))))))


    A Doro w sprawie warsztatów się odzywa może?

    OdpowiedzUsuń
  13. From The Knife- Karin Dreijer Andersson ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. no tak :)))) muszę wreszcie sobie kupić jej płytę, to zapamiętam :))))))))

    OdpowiedzUsuń
  15. O! Cieszę się, gdy widzę, ze szykuje się mała manufaktura ;D

    Mamurdo, myślałam że u Ciebie biało! Ale nie pójdzie Ci tak łatwo, widziałam, że Twoje ptactwo lata po świecie, możemy zrobić wymiankę - biały albo niebieski jak wolisz za zmamurdzenie mojej białej królowej kur?

    Lafle, jeśli tylko wolno Wam trzymać takie rzeczy... Mówisz masz, może wreszcie ucichną te głosy w mojej głowie ("złaaaa gospodyni..." "wstęęęętna..." "aaa" ;)

    Aneto, faktycznie! Jak to w człowieku różne rzeczy utkwią, a potem wychodzi :D
    Z Doro trzeba się umawiać mailowo, ja się ustawiam jakoś na lato, ale jeszcze nie wiadomo kiedy i z kim )

    OdpowiedzUsuń
  16. Piękny ten anetwór i o wiele ładniejszy niż ten od S.Kinga, albo ten ze "Zmierzchu".
    A te łapacze to działajo(?), bo mam straszne problemy ze snem, a jak już zasnę, to mam sny co najmniej dzikie...:)
    Też się uśmiecham ładnie i z całych sił:D

    OdpowiedzUsuń
  17. Panie Wu, za te miłe porównania z uwagi na dzikość snu dopisujemy Pana do listy kolejkowej ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jakby takie kółko na głowę spadło, mógłbym rzeczywiście zobaczyć światło ;D
    Opcjonalnie zamiast koła, możesz użyć chomąto, które równomiernie rozłoży siłę napływających snów ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Hmm... Bardzo interesujący pomysł... Mogłoby służyć jako pułapka, jeśli komuś za bardzo śnią się konie... ;P

    OdpowiedzUsuń
  20. Kluczyk do siebie? Mnie się czasami wydaje, że swój zgubiłam i wtedy strach wielki.
    Bardzo ładny twór!
    I co, łapie, przesiewa, otwiera co trza?

    OdpowiedzUsuń
  21. M., skoro okazał się popyt, to nie używam, czeka na właściciela.

    Nie myślałam o tym... Ale prawda, wierzę, że często w snach dany jest nam klucz :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Jakie piękne, przegapiłam, dlaczego przegapiłam ten wpis????
    Ah!

    OdpowiedzUsuń
  23. Doro, bo może jesteś przykładna gospodyni, siałaś mąkę na uszka, zamiast trawić czas ;)

    Uściski i dzięęęękuuuję uniżenie za dobre słowo dobra kobieto :*

    OdpowiedzUsuń
  24. Tym oto sposobem łapacz snów zawisnął w nowym miejscu, opuszczając Gród Kraka...
    Mam nadzieje, że po nich duet HamKidowy sypiać dobrze będzie :* uściski

    OdpowiedzUsuń