Plotki o mej śmierci z przepracowania są grubo przesadzone

Prawda, że piękny kolor? I była też pyszna. Bardzo doceniam,
że ubogi studenciak szarpie swą chudą kieszeń na napoje wyskokowe
i łakocie dla mnie (choć wcale nie musiałby!!!)

Nie dotknęła mnie karoshi. Przeciwnie, na skrzydłach braku snu i przeoranej roboty za trzech, przefrunęłam w piątek z Kimonem przez niebieską zakonnicę.

I świetnie mi to zrobiło! Okazuje się, że jednak mogłabym się bardziej zmuszać do wysiłku towarzyskiego, nie tylko do pracy... Zwyczajnie w takich sytuacjach najchętniej wtulam się w siebie, nie odbieram telefonów, czym ranię uczucia przyjaciół i rodziny, konserwuję każdy okruch energii na to, żeby jednak jakoś ten syzyfowy wózek pracy wciągnąć pod górkę kolejnego dnia.

Powiecie mi: mniej pracować. Tak też i sama sobie mówię, a nawet z dość już znacznymi sukcesami w miarę często to czynię. Jednak fakty życiowe wskazują, że pracoholizm jest wpisany w moją karmę, od demona nie ucieknę, i tylko raz po raz przychodzi mi się z nim mierzyć.

Tym razem nie chciałam odkładać spotkania towarzyskiego po raz kolejny, tak więc w piątek wieczorem lewitując z niedospania przy cygańskiej muzyce zrobiłam kolację dla Kimona. Niebieska zakonnica wychynęła z lodówki, no i od słowa do słowa zaczęliśmy się oddawać czynności, przed którą wyspana i na trzeźwo mam straszny opór.

***

Otóż, Drogi Mój Czytelniku i Wielce Szanowna Czytelniczko: plotkowaliśmy. Bardzo możliwe, że również o Tobie.

I, Kochani, odkryłam, że to wcale nie jest do końca tak złe jak to, przed czym się w życiu bronię, czym tam mam pod ręką.

Gdyż, Moi Drodzy, czy nie jest trochę tak, że historie, które przejawiają się poprzez życie poszczególnych osób, w gruncie rzeczy są własnością całego plemienia, które osoba współtworzy? Czy nie jesteśmy postaciami z jednej baśni, która tylko w całości odkrywa swój pełny sens? Nie wiem, poddaję to pod dyskusję.

Nasz ulubiony blogowy Miodowy Łobuz wychował się właśnie w takiej formacji plemiennej - bardzo już rzadkiej, śmiem twierdzić, w naszej szerokości geograficznej. Dlatego też potrafi pleść sieć tych ludzkich opowieści z prostą naturalnością, wdziękiem i prawdziwie miodową troską o każdego baranka ze stada.

I Proszę Państwa, jakież w ten piątek pojawiły się historie! Jedne słodkie i piętrowe, niczym tort weselny, inne trudne do przełknięcia, jak ostatnia piętka w wielodzietnej rodzinie. I nic więcej nie powiem, gdyż takie opowieści wymagają specjalnego miejsca i czasu, by się dać rozsnuć. Sama jednak - skąpo, bo skąpo, ale zawsze - dorzuciłam też coś od siebie, do puli plemiennych historii. Na ręce i w serducho Kimona. I już więcej nie nazwę go paplą.

Zostanie paplą plemienną ;)


Pamiątkowa fotografia dla koneserów kapci i babciowych rajt
Gładzik Kimona zagubiony w czasoprzestrzeni mojego mieszkania
odnalazł się i pozuje z subtelną cukiernicą od Neili. Rozumiem,
że narzędzie zostało mi podrzucone na wychowanie.
***

Żeby jednak tak całkiem nie wypuścić Państwa na sucho, bez smakowitego kąska plotkarskiego, oto rzut oka na mój coraz bardziej zharatany stół, oraz na kolejny zesłowiańszczony łapacz snów.


Egzemplarz powstał ze specjalną dedykacją dla Wu, alias The Body Doctor, i zamontowałam w nim życzenia szczęścia i odwagi w poszukiwaniu Gwiazdy Życia ;)

A na koniec muza! Będzie muza, na bogato, z rozmachem oraz jazdą bez trzymanki! Dzisiejszy wpis sponsoruje Gwiazda Włóczęgów i Romów, Tony Gatlif, oraz Catherine Ringer. Gdyż są na tym świecie ludzie, którzy żyją, by śpiewać i tańczyć. A ja? Do roboty... Choć w niedzielę praca, wiadomo co (wzdech).



27 komentarzy:

  1. Tak strasznie zazdroszczę Wam tych spotkań!
    Ach, jaki ten Ketiovowy łapacz śliczny!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wybaczy koleżanka jeśli podkradnę zdjęcie(?) i umieszczę w gablocie z nadzieją, że i moi podwładni w końcu wpadną na to, że kwiaty jakoś nie bardzo mi podchodzą:)

    Jestem wielkim fanem tych ludowych paputów i socks'ów:))

    Amerykanie mają gossip girl, to dlaczego my nie możemy mieć plemiennej papli? :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Mimo wszystko nagłego zejścia na karoshi nie lekceważyłbym ;)
    Uważaj na siebie i pij dużo rosołu ;DDD

    OdpowiedzUsuń
  4. co wy macie z tymi okienkami na poletkach? reforma jakaś czy jaki pieron?
    ja też kcem ;)

    Zostałem Plemiennym Szamańskim Paplą- jakoś to ładniej brzmi w całości, niż sama Papla ;P
    buhaha

    To prawda- tort to my będziemy niebawem na jakimś weselichu pochłaniać ;) lalalalal

    a co do naszych plotkarskich zlotów na Kurzej Łapce- czy kiedykolwiek nasze rozmowy kogoś obraziły lub oczerniały?
    jak powiedziałaś jest to troska, szukanie rozwiązań i radowanie się z czyjegoś szczęścia- któro jest czasem łatwo ominąć bokiem ;>

    Doro nie zazdraszczaj ino przybywaj ;)

    Wu :* jestem do waszej dyspozycji hahaha

    OdpowiedzUsuń
  5. Z pewnością się mnie nie pozbędziecie latem ;))))

    OdpowiedzUsuń
  6. Doro, dziękuję! Napatrzyłam się ciut ciut na Twoją biżuterię (inspiracja jednak niedościgła) :)

    I masz rację, brakuje Ciebie na zlotach ;)

    Wu, trochę mi wstyd za te rajtole, ale kradnij Pan dla dobra sprawy, byle anonimowo ;D
    Oraz śmiem twierdzić, ze mając Kimona, przegoniliśmy Amerykę ;)

    HaDeeSie... A niech im stanie w gardle moje suche truchło... Choć jednak po namyśle wolałabym nie, lecę warzyć kurę ;)

    Kimciu, no właśnie :) Uściski :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Doro :D zatem rezerwuj Ci jakąś miejscówkę- ino sam muszę przestać być... bezdomny ;)

    mając Kimona to wpakowaliście się jak sucharem miodnym w kompot...
    nic ino zapłakać ha ha ha

    OdpowiedzUsuń
  8. Anetto, upieczemy Kimona ;D
    Szykuj zioła!

    OdpowiedzUsuń
  9. mrrrrrrrrrr lubię takie perwersję ;) w sumie ciauko teraz trosze mniej żylaste :P

    a będziecie kąsać?

    OdpowiedzUsuń
  10. I tem sposobem powstał szamański plan ;P ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. można się wtranżolić???? :D

    jak wiecie albo nie wiecie jestem propagatorką edukacji i koedukacji we związku z czem proponuję poważnie zrobić jakiś zlot. Bo inaczej jak nam się to po kościach rozejdzie to strach o te kości człowieka bierze!!

    Anetko wreszcie jesteś:*:*

    OdpowiedzUsuń
  12. te baby... zrozum tą materię...

    jako szaman na tego złowieszczego zgromadzenia, chyba sam muszę rzucić kośćmi w sprawie konkretnego zlotu ;)

    jedynie Lafle jakaś taka... harda ;P

    OdpowiedzUsuń
  13. Lafle, wiesz czy nie wiesz, jesteś jedną z Gwiazd w tej plemiennej konstelacji. Zatem o wtranżalaniu mowy nie ma, lecz o byciu u siebie ;)

    Jestem jestem, i tymczasowo będę Cię (daj Boże, proszę) wyciągać na łyżwy.

    OdpowiedzUsuń
  14. Kimon, yhym, yhym, Czy dobrze zrozumiałam, że baby się Panu nie podobają??? ;P

    OdpowiedzUsuń
  15. ha ha ha :D HAAAALO!
    kto powiedział, że się nie podobają?
    stwierdziłem ino, ze ciężko zrozumieć materię, do której ma się słabość ;) więc proszę nie wciskać na me usta nie moja słowa Wiedźmo, bo tabun rozwścieczonych dziewczęć nawiedzi moje poletko z widłami :*
    ha ha ha

    OdpowiedzUsuń
  16. !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    dzisiaj idę inicjować pod Galerią xD I nie masz już wyjścia teraz!! Idziemy na łyżwy:D

    Kimonku ja? "harda"? oj... zranileś mnie aż na fskroś byleś ;( Jam jak łania pragnąca wody ze strumieni, łagodna i podatna na wpływy, przepływy i przelewy.

    ale ad rem, moi mili, ad rem, daty, godziny, miejsca :P

    OdpowiedzUsuń
  17. to się poczułam jak u siebie ;D:*

    OdpowiedzUsuń
  18. :D

    To mi miło!

    Szanowna Pani Ad Rem, sądzę, że przed latem szanse i zasoby energetyczne są ograniczone.

    Osobiście celowałabym na początek wakacji, czyli na koniec najpiękniejszego miesiąca w naszym klimacie, czyli czerwca.
    Czy ta garść faktów na ten moment Panią zadowala? ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. TAK!

    i znowu wyszedłam na nadgorliwą

    OdpowiedzUsuń
  20. Bądź bądź jaka jesteś, ani włoska nie ruszaj, ni perełki! :*

    OdpowiedzUsuń
  21. No pięknie... Nie dość, że krzycząca to jeszcze plotkara ;PPP

    Jak to było?...: nieważne co mówią, byle mówili. No! ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. :P

    Coś tam przebąknęli... Głównie o pewnych planach wyprawowych ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Lafle nadgorliwość masz po kądzieli- niestety...
    A ja tylko chcę nieśmiało wtrącić, że te rajty czy paputy papli plemiennego to istne cudo!!!

    OdpowiedzUsuń
  24. Mamurdo, dziękuję w imieniu anonimowej bułgarskiej babuszki, która je wydziergała :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ach, jak tu miło, cichy głos papli, odnóża kolorowe, serducha wezbrane. mrrrr

    OdpowiedzUsuń
  26. Jak się nazywa Wasze Plemię? Czy też może horda?

    OdpowiedzUsuń
  27. :D

    M. ciekawe ujęcie... Są to wyłaniające się formacje postindustrialne, nie jestem pewna, czy historyczne terminy są najodpowiedniejsze

    "Horda – grupa ludzi koczujących na określonym terenie; wczesna forma organizacji społecznej, typowa dla ludów zbieracko-łowieckich, ze słabo rozwiniętą hierarchią".

    "Plemię – grupa spokrewnionych rodów wywodzących się od wspólnego przodka (w odróżnieniu od szczepu), zamieszkujących jeden obszar i połączonych wspólnymi związkami społecznymi i ekonomicznymi. Plemię ma świadomość bliskiego pokrewieństwa, posługuje się tym samym dialektem i jest połączone wyznawaniem tego samego kultu religijnego. Definicja "krewniacza" plemienia może być też, w niektórych przypadkach (np. plemiona słowiańskie), zastąpiona definicją terytorialną. Według tej definicji plemię to lokalna wspólnota osadnicza złożona z kilku lub kilkunastu mniejszych wspólnot terytorialnych (np. w Polsce tą mniejszą wspólnotą było opole).

    Plemiona były rodzajem przedpaństwowej formy organizacji społeczeństw.

    W warunkach słowiańskich organami plemienia były: wiec wolnych mężczyzn, starszyzna plemienna (złożona z naczelników rodów lub opoli/żup/wierwów), oraz wybieralny lub dziedziczny książę".

    Metafora plemienna jest odpowiednia ze względu na pokrewieństwo duchowe, metafora hordy... Hm... Hierarchia rzeczywiście jest chyba słabo rozwinięta? Czy jesteśmy myśliwymi i zbieraczami? Fachowca by trzeba było do rozstrzygnięcia.

    Ale wychowanie Kimona to moim laickim zdaniem odbyło się w plemieniu ;)

    OdpowiedzUsuń