Jak przełamuje się zima


Jeszcze powalczymy, nim wiosna przyjdzie nieodwołalnie.
There will still need to be some struggle, before spring takes the reign.




Ale zima już się przełamała, przyszedł Halny i posprzątał, tu na południu, odsłonił bebechy.
Na co zima zasypała trochę śniegu. Co wpierw rozmoczyło, a potem znów zmiotło przez wyparowanie...

Uwielbiam obserwować zmagania wielkich mas powietrza na przełomie pór roku.

But there has already been the outbreak, Halny (the disturbing wind from the Tatra Mountains)
has cleared the snow and exposed the guts. Than it snowed a bit again, which turned into sodden
and than got evaporated again.

I love to watch the massive air fronts wrestle over the change of seasons in this climate. 

Bióro przetrwania


zmróż oczy

poczuj że możesz odpłynąć...

plum plum plum
plum plum plum
plum plum plum


gdzie się znajdujesz?

***

Sainko Namtchylak, eksperymentatorka tuwskiego pochodzenia, ma inne pytanie

Kto ukradł niebo?

Wiosna Warszawa Zachodnia



Dworzec Warszawa Zachodnia.
Mała miejska apokalipsa.

Choć może to ja jestem ślepa?


Szukając białej kury


Mamurda, pozostając w blogowym szale wymiankowym, powiedziała, że zastanowi się nad zmamurdzeniem mojej białej królowej kur.

Tylko muszę przysłać większe zdjęcie.

Szukam i szukam, i różności znajduję. Jak miło móc się wreszcie zająć nieważnościami!

Mam wrażenie, że to są te najdrobniejsze korzonki.

Które dopiero pozwalają bezpośrednio wczepić się w życie.

Coming out



Jest jedna rzecz, której najbardziej się wstydzę na świecie.
Wiedzą o niej dwie osoby, nie powiedziałam rodzinie, ani nawet najbliższym przyjaciołom.

Choć oczywiście nie wszystko o sobie trzeba mówić wszystkim.

Jednak w miarę, jak staję się coraz bardziej prawdziwą osobą, jak kawałki osobowości składają się w całość, coraz mocniej mi doskwiera, że fragmenty mojej osoby porozpraszane są w różnych towarzystwach. Jedni znają mnie taką, inni owaką, z tymi robię tamto, z tamtymi to...

Jakoś tak mam. Nawet tutaj, w miejscu, które sobie stworzyłam, żeby pomóc sobie przekraczać rozmaite bariery i ograniczenia, miałam na przykład opór, żeby powiedzieć czym zajmuję się zawodowo.

I dlaczego? Tak boję się odsłonić całość? Ciekawostka.

Oraz dlaczego najbardziej ze wszystkiego, co zdarza mi się robić, wstydzę się przyznać do tego, że czasem myśli, które piszę układają się w formę wiersza?

No nie wiem... W każdym razie przyszedł czas, żeby w tym miejscu przedstawić to moje wstydliwe wyznanie!

I zaprezentować coś innego niż dotychczasowe twory pochowane po folderach o dziwnych nazwach.
Coś, co powstało w ramach dość nowej dla  metody twórczej, a to spontanicznego wypływu pod ciśnieniem frustracji i obrzydu. Co nosi oczywiście wyraźne znamiona wpływu słownej twórczości Rogalika.

Spodobał mi się ten anetwór na tyle, że zdecydowałam się go tutaj ujawnić.

I Rogalikowi go dedykuję z życzeniami, aby i on przekraczał swoje bariery w drodze ku spełnieniu i pełni :)




Co to było?

To dziecko jest zbyt nieco górnolotne
Podczas gdy trzeba zrobić pranie

Za późno

Skrzypnęła furtka na podwórze
Baja baja
Bango bongo
Bum tirara trachu trach

Otworzyły się białe bramy
Otworzyły się niebieskie bramy
Otworzyły się czerwone bramy i płynie płynie płynie

Nabiegnięte mlekiem piersi
Nabiegnięty srom
To krew czy miłość się burzy?

Pomieszane treści
Zaleją tysiąc kartek

gdzie pradziadek Freud kręci palcem „Nie histeryzuj”

I  gdzie stare kare konie?

Płyń histeryczna rzeko
Przełamuj mniesiebie na pół
Nie lepiej na drobne kawałki

Zrobimy sito będziemy siać

Pamiętasz? Powódź
Wściekła rzeka niesie szlam i martwe krowy
Nie bój się dziecko
Trzeba pozwolić jej płynąć
Aż zrzuci ciężar na brzeg wraz z opadem fali

Bądź też zaniesie brud do oceanu

Oddychaj oddychaj oddychaj
Oceaniczny oddech uwolni ciężar

Martwe krowy łagodnie ułożą się na dnie
Na pożywienie bakteriom uranicznym

Szlam szlam szłam
Mokra. Śliska. Brudna. Materia. Odpadowa.
Osiądzie nisko na żuławach

Gdzie będziemy nim karmić sałatę i chrzan
W stałym zagrożeniu powodziowym



 
 
PS: Dziękuję Wam, Moi Drodzy Odwiedzający, że stworzyliście pole życzliwej uwagi, gdzie mogłam tą stronę siebie po raz pierwszy publicznie ujawnić. Dziękuję za ciepłe przyjęcie :) 
Zachęcona, otworzyłam drugiego bloga (klik tu), gdzie od czasu do czasu będę prezentować swe wierszowate odczucia słowne. Do zobaczenia tam!

I'm seksy... and I can dance!

Lafle przypomina: za tydzień koniec karnawału!

Tak więc w nawiązaniu do wczorajszego wpisu kontynuujemy dobrą passę tańczących Panów w takich, czy innych strojach. Lafle poleca Jona Lajoie, który "potrafi tańczyć". Hm. W każdym razie ma to "coś" - jak na przykład białe dżinsy.



Pan Limfao z kolei momentami w ogóle nie ma dżinsów... Ma za to seksapil i "wie o tym".





Za użytkownikiem serwisu YouTube: "piosenka zagraniczna, ale i tak cool".
Chętnie  rozpromowałabym w tym miejscu również rodzime talenty taneczne. Jeśli macie kandydatów, przyjmuję z otwarty sercem i wpisem.

Let's dance!

Krawaciarze tańczą, tańczą, tańczą, tańczą

Chyba nie było okazji na tym forum wspomnieć, że kocham tańczyć?

Otóż kocham.

- I co mnie powstrzymuje? Bo chyba nie nadmiar pracy? -
Pomyślałam, gdy dzisiaj zobaczyłam poniższy filmik u hdsa.






Który to kawałek nagle staje się mocnym kandydatem do zdetronizowania krawaciarskiego videoklipu wszechczasów. Gdzie Christopher Walken w choreografii Spika Jonze zmartwychwstaje do beatu Fatboy Slima. Jesli ktoś przypadkiem nie widział, warto.




A skoro już mowa o Spiku Jonze... Oglądanie filmów i choreografii tego dość ekstremalnego Pana potrafi we mnie jako w widzu wywołać fizyczny ból. Którego i Wam, Drodzy Moi Czytelnicy, dziś nie oszczędzę (skoro już różnego rodzaju szkodliwe ambicje pojawiły się w podtekstach).



Dobranoc Państwu.

Veni Vidi Vici


No i tak. Bez szczegółów: wygląda, że na tym etapie przełknęłam tę rybę, nie ona mnie. Było nerwowo, ale również ciekawie, miło, śnieżnie, i - wbrew stereotypom - słonecznie.

Proszę Państwa, Sztokholm - Sztokholm, czyli czarująca Kupa Kęp.

Powyżej: Co można znaleźć przed Pałacem Królewskim. Szwedzi są dumni z jego prostoty nawiązującej do kształtu szopy.
Poniżej: Co można znaleźć przed Bankiem Szwecji. Napuszony symbol tegoż banku, oraz obóz protestacyjny, opuszczony, lecz otwarty dla publiczności. Bez znajomości języka szwedzkiego trudno orzec, czy to na zimę, czy na weekend.






Nie pokazane: Muzeum Antropologii. Pięknej, humanistycznej ekspozycji nie wolno robić zdjęć. Pomijając drastyczne szczegóły w jaki sposób artefakty rdzennych kultur dostały się w te progi, miło się dowiedzieć, że są chronione w kontrolowanej temperaturze i przy ograniczonym dostępie światła, jako "należące do wieczności, nie do rynku".

Choć sterylne warunki tylko podkreślają, że to suszki.




A to już pierwszy promyk mojej obsesji z wyprawy. Średniowieczne zaułki, mrugają wypucowanymi szybami do słońca. Wtedy to ludzie żyli blisko.
Powyżej: To miała być kropka. Ale lubię bonusy, zatem...
Poniżej: ... oto twórczość z marginesów. Koszulki malowane w zwierzęta oraz wiadukt - zdewastowany po szwedzku.

Rozmawia z grubaśnymi rybami

Tomek Rogaliński, 2012


Dziękuję za wszelkie wsparcie :)
Taka mała, w światu wielkim i pogmatwanym...

Wrócę naładowana zorzą polarną


Mother Earth
hold me tight
as I am taking off on gasoline wings
over Kielce and Radom



Bon Iver via wonderful Mary of Terrallectualism.
The song metions someone who is "still alive for you, love". Just like me.

W piosence mowa o kimś, kto "jeszcze żyje dla ciebie" (czy dla was).
To tak, jak ja.



Wróżenie z seriali

Odpowiadając na wezwanie tej małej Blond Diablicy, zapraszam Szanownych Czytelników do zabawy we wróżby.
Jakie 10 seriali dziś mogę sobie przypomnieć?
Co to mówi o moim stanie ducha i umysłu?

W kolejności chronologicznej, Panie i Panowie, oto seriale, które ukształtowały część mej osobowości odpowiedzialną za tę pożałowania godną sytuację, że jest godzina 18.37, a ja jeszcze za biurkiem (No co... Na coś muszę zwalić...).



1. Miś Uszatek, otoczony przyjaciółmi, ale gdy przyszło co do czego, czyli do łóżka, nikt mu do ucha nie ględził.

2. Pszczółka Maja, niby robotnica, a jednak uciekła z ula i przeżyła (wbrew mojej dość rozległej wiedzy o fizjologii pszczół. Tak, tak, jako córka pszczelarza miałam do snu opowiadane jak funkcjonuje ul).

3. Ja, Klaudiusz, nie wiem o co chodzi... Te brytyjskie grymasy maskowane perfekcyjnym dubbingiem... I walka o władzę, jednak.

4. Karino, galopujące bydlę i białe bryczesy.

5. Niewolnica Isaura, biedna uciśniona dobra duszyczka... Z zezem pozwalającym mieć nadzieję, że w środku siedzi jednak wiedźma.

6. W kamiennym kręgu, gdzie ktoś zwariował? Nie pomnę, pamiętam tylko te wielkie sypialnie bez śladu książki.

7. Serial brazylijski którego nie pamiętam tytułu, gdzie była miłość przekraczająca granicę świata biednych i bogatych (teraz jak o tym myślę, to widzę, ze wszystkie seriale latynoskie w jakiejś warstwie są o tym).
Ten szczególny serial (będąc sam w sobie całkiem przeciętnym) wessał mnie w pewne wakacje do tego stopnia, że przejawiałam syndromy odstawienia w dni, kiedy nie było nowego odcinka. Co zadecydowało, że kiedy przez kilka miesięcy nie miałam kiedyś stałej pracy (o Czasie Błogosławiony!) wyrzuciłam telewizor, bo wiedziałam, że wciągnę się we wszystko jak leci w ramówce i to będzie mój KONEC.

Dzisiaj, gdy mam nastrój serialowy (czyli doła) oglądam stare seriale kryminalne, ale tylko takie, gdzie dobroduszne dobro zdecydowanie i sprytnie zwycięża wstrętne zło.
I nie odpuszczam, dopóki nie zobaczę wszystkich istniejących odcinków, a potem cierpię, bo nie ma więcej.

8. 07 zgłoś się, bo świat dzieciństwa zawsze najpięęęęękniejszy. Oprócz kapitana Borewicza i lureksu (które to zjawiska są piękniejsze niż aura dzieciństwa nawet).

9. Kapitan Sowa na tropie, jako pierwszy stopień do utopijnego świata bezpieczeństwa i porządku...

10. Miss Maple, jako ten stan osiągnięty. 

I co? Moim zdaniem potrzeba wolności skonflitowana z potrzebą bezpieczeństwa, jak CAPS LOCK.
Kolejnych do wywnętrzania nie wskazuję, jeśli ktoś podejmie pałeczkę, służę uprzejmie.

Dobranoc Państwu.

I niech się wiedźma przyśni, służę uprzejmie.


Ja twój robot

"Słowo robot pochodzi od czeskiego słowa robota, oznaczającego ciężką pracę, wysiłek. Upowszechniło się ono po przetłumaczeniu w 1923 roku na język angielski sztuki R.U.R. (Rossumovi Univerzální Roboti) której autorem jest Karel Čapek. Mimo iż pierwotnie odnosiło się ono do żywych istot – sztucznie produkowanej, uproszczonej wersji człowieka przeznaczonej do ciężkiej pracy, obecnie słowo to oznacza przede wszystkim urządzenia mechaniczne".


Kraftwerk, We are the robots, 1978

Żeby sercu radość zrobić

Tomek Rogaliński, Żeby sercu radość zrobić, 2012
Co zrobiłoby memu sercu największą radość, w tym ekscytującym i wyczerpującym czasie tańca z karoshi?

Najbardziej chyba chciałabym mieć czas na zrobienie niespiesznych i troskliwych zdjęć fantastyczności, które do mnie ostatnio napłynęły z rąk przyjaciół.

-Jak długo to robiłeś?
-Nie tak długo, dwa dni.

 I co ja mogę powiedzieć? Rozpływam się, patrząc przy myciu naczyń na kuchenną makatkę od Rogalika. Rozmawialiśmy ostatnio, że jego instalacje powstają z nietrwałych materiałów: suszona glina, szkło, plastelina, są delikatne i podatne na destrukcję. Makatka jest niezniszczalna, będąc prezent dla Wiecznej Gospodyni. Jeśli nie ulegnie ogniowi, niewzruszony salamandrowo pomarańczowy polar może potencjalnie rozpalać serca wielu pokoleń.
 
Tomek Rogaliński, Oda do niebieskiego ptaka, 2012
hds, szydełkołyżeczka z poroża jelenia, 2012


Wiersz. Wyhaftowany. W formie obrazu.

Który nie za bardzo mieści się w emocjach, czy słowach, dlatego pozuje z hand made (!) szydełkiem (!!) z rogu jelenia (!!!)  które jest odpowiedzią na pewną moją robótkę szydełkową, a które dorobiło się sporej i barwnej opowieści jeszcze zanim powstało. Kto zrozumie emocje towarzyszące robocie TAKIM narzędziem?

Szydełko, rewers łyżeczki
K.I.M., Maska Wu, aluminioryt na moim pudełku na igły...
no dobrze, ładna robota, wybaczam, 2012


Albo szybka robótka gładzikiem, które to narzędzie w ruchliwych dłoniach Kimona przybliżyło publiczności tajemniczą twarz Mistrza Jedi zwanego Wu (Kimon widział zdjęcie, gdzie Wu ponoć ma zbliżony kształt oczu).

Czy Wam dość podziękowałam, Kochani? Chyba nie, ale taka to już natura tego typu prezentów.


Zanim karoshi porwała mnie do kolejnego tańca, zdążyłam jeszcze uchwycić: kapcie dla klubu kapciowego, brokatowe skarpeciochy, które Kimon wysępił ostatnią naszą kolacją, a także Wielki Mróz na rozdrożu w Królewskim Mieście.

There is much, much more to come. Stay tuned and I will hang on especially  for you!


PS: No i wciągnęły mnie teledyski z lat 80.! Dla uczczenia mojego dzisiejszego pomieszania mózgu ze zmysłami, niech będzie jeszcze ta oto dość aktualna wypowiedź popowo-polityczna z udziałem pancernika, szejka i rabina.