Z lotu satelity






Nie miałam świadomości... Po pierwsze, że istnieje pojęcie "globalne miasto". Po drugie, że taka na przykład nasza Warszawa w kilku zestawieniach takich miast mieści się z łaską, raz, czy dwa...

Natomiast jakiś Kraków, czy Sztokholm, to w ogóle prowincja.

A ja się teraz tak zapatrzam - przy biurku i przy kawie - na rozmaite globalne wioski i troski.





Zupełnie bez związku

- choćby nawet wszystko w tajemniczy sposób łączyło się ze wszystkim -

piątkowy wieczór niech rozbujają nam nam oldboje - wciąż młodzi jak jasny piorun, wraz z Czesławem,
a to już w ogóle jest dziecko!






5 komentarzy:

  1. Ładna fikuśna tapeta i ładne słoiki.

    OdpowiedzUsuń
  2. a co one tak światła się boją? Jakieś intelygente stwory (czy też story - jak kto woli) z nich są ? :DDDDDDDDDD

    OdpowiedzUsuń
  3. Aneto, pewnie się boją, że ktoś zobaczy jak się nie mieszczą w procedurach

    OdpowiedzUsuń