Znalezione

Zmiany powodują tworzenie nowych ścieżek w mózgu.

I w życiu.

Takimoto sposobem odkryłam Ją. Choć przechodziłam już przecież tamtędy w te i we wte dziesiątki razy!
I bywałam na koncertach, i gdzie jeszcze nie.
I patrzyłam, i nie widziałam, tych przepięknych proporcji i materiałów. Choć kocham polski modernizm.



Powstała w międzywojniu, i splendoru przydał jej korowód świetnych nazwisk.
Kiedy już zauważyłam tamto okno, uwagę przyciągnął Chrystus rozciągający ramiona nad portalem.
To oczywiście Dunikowski, a pod pobliskim wiaduktem kolejowym można obejrzeć współczesną interpretację motywu (u góry z lewej).

Jak przystało na perełkę modernizmu, niczym broszka spina światy ówcześnie postępowe, kolei i medycyny - z jednej strony przylegając murem do Dworca Głównego, z drugiej otwierąc szpaler akademickich klinik ulicy Kopernika.

Przypuszczam, że - z racji lokalizacji - przepłynęło przez nią morze trudnych emocji...




Z mozaiki przy portalu pozostał tylko fragment, ale przynajmniej na wysokości wzroku - i jakby specjalnie dla mnie, złocony.





Zachodnia fasada błyszczała w świetle pierwszego prawdziwie wiosennego popołudnia (jakkolwiek byłoby późne).



Detaliki modernistyczne i wielce - moim ignoranckim zdaniem - udane współczesne. 
No i kolejna zmiana perspektywy. Zazwyczaj kolejowy mur widuję z tamtej strony (po lewej na dole).



Mogę mieć wiele nieufności i pretensji w stosunku do Kościoła. Ale akurat na szczęście nie mam zastrzeżeń co do stylu, w jakim Ojcowie Jezuici pomnażają powierzone im dobra.
To, co mnie zawsze ciekawiło z pociągu - a o czym zawsze zapominałam w gorączce ogarniania bagaży - to Collegium Ignatianum.



Z powrotem na ulicy Kopernika, idąc w stronę wiaduktu, znajdują się kolejne echa inspiracji.

Pięknej soboty!

12 komentarzy:

  1. Co za niespodzianka, dokładnie tydzień temu zabłądziłem do Bazyliki Najświętszego Serca, a że byłem głodny śmiertelnie wstąpiłem do Ignatianum i tam jadłem wspaniałą zupę jarzynową, której smak przypominał wakacje u babci, a na drugie mirunę, która była cudownie świeża i to wszystko za 10,50 zł

    OdpowiedzUsuń
  2. Arthi, no właśnie! Też mnie ten obiad skusił, ale niestety już było zamknięte :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kolejne musisztozwiedzić, przy następnym pobycie ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczna Bozia Kolejowa! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakiś ichniejszy Banksy tam grasuje...

    OdpowiedzUsuń
  6. Też mu się przyglądałam, robi wrażenie! Bardzo go lubię.

    Sacrobanksy ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. HaDeeSie, zależy co się komu podoba ;)

    Zważywszy, że wejście pod wiadukt przywodzi na myśl czarną dziurę... ;)

    Tomku, Doro, tak jakby. I w sumie trudno mi określić czy jest za czy przeciw. Niby w pierwszej warstwie to wyznawca, ale w wyrazie to ja mam lęk ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Sądzę, że chodzi o serię objawień w różnych punktach. W sumie bardzo inteligentne te prace, chętnie poznałbym artystę, który to tak pięknie namalował.

    :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Myślisz?

    No tak... Objawienie może przerazić, szczególnie w tak znienacka, pod takim na przykład wiaduktem ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja najbardziej lubię tego anioła-człowieka u Dunikowskiego

    OdpowiedzUsuń
  11. Przez to, że jest składnicą bólu i nadziei, nigdy nie potrafiłam Zobaczyć tego miejsca.
    Mam wrażenie, że widzę je pierwszy raz, Twoimi oczami.

    OdpowiedzUsuń
  12. M., teraz jak o tym myślę... Prawda, patrzy się na ten kościół przez pryzmat funkcji - że jest swego rodzaju stacją przesiadkową, w tym kontekście forma materialna traci znaczenie...

    OdpowiedzUsuń