Już nigdy nie będzie takiego lata



Nigdy nie będzie takiego lata.
Nigdy nie będzie takiego lata.

Nigdy policja nie będzie taka uprzejma.
Nigdy straż pożarna nie będzie tak szybka i sprawna.
Nigdy nie będzie takiego lata.

Nigdy papieros nie będzie tak smaczny,
a wódka taka zimna i pożywna.
Nigdy nie będzie tak ślicznych dziewczyn.
Nigdy nie będzie tak pysznych ciastek.

Reprezentacja naszego kraju nie będzie miała takich wyników.
Już nigdy.
Nigdy nie będzie takich wędlin.
Takiej coca-coli.
Takiej musztardy.
I takiego mleka.

Nigdy nie będzie takiego lata.
Nigdy nie będzie takiego lata.

Słońce nie będzie nigdy już tak cudnie wschodzić, zachodzić.
Księżyc nie będzie tak pięknie wisiał.

Nigdy nie będzie takiej telewizji.
Takich kolorowych gazet.

Nigdy nie będziesz dla mnie miła taka.
Nigdy ksiądz nie będzie mówił tak mądrych kazań.
Nigdy organista tak pięknie nie zagra.
Nigdy Bóg nie będzie tak blisko.
Tak czuły i dobry jak teraz.

Za horyzontem błyska się i słychać szczęk żelaza.

Nigdy nie będzie takiego lata.
Nigdy nie będzie takiego lata.


Tekst: Marcin Świetlicki
Muzyka: Świetliki
Melorecytacja: Bogusław Linda



14 komentarzy:

  1. Nie znam kontekstu powstania piosenki, więc nie bardzo umiem odczytać znaczenie, ale się zdołowałem. Zawisło nade mną widmo marnej przyszłości - Aneto, PODPADASZ!!!
    P.S. Kimon już Cie za tego posta nienawidzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahah, dobra piosenka, bo jak lakmus wywołuje ukryte tła emocjonalne ;D

    Kontakst jak kontekst, Świetlicki, wiadomo, smędzi przy akompaniamencie podtatusiałych Świetlików, i za to go kochamy ;)

    Moje tło lakmusowe: każdy dzień wydarza się tylko raz we wszechświecie, więc naszym prawem i obowiązkiem jest go przeżyć aż do ostatniej kropli lemoniady! Tym bardziej, jak się zdarza taki wybitnie szczególnie dobry i żywy, jak dziś!!!

    No ludzie! Żyjmy i kochajmy skoro mamy te niezwykłe ciała ciała ;)

    Dni zimne i burzowe przyjdą i tak, same z siebie.

    Proszę: Panowie chcieli Majowy Manifest, Panowie mają :DDDD

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudna, ciepła piosenka sączona w knajpie w Krakowie przy wybornym wieczorze, dziesięć lat temu ;)
    ;***

    OdpowiedzUsuń
  4. Swietliki lubie bardzo. Ale, chyba ze wzgledu na angielska pogode, Kury mi sie skojarzyly i ich "Jesienna deprecha": Brazylijski serial juz nie cieszy jak kiedys, nawet seks jest banalny i nie kreci mnie! Moze jestem nienormalny, za dlugo bylem w wojsku, moze w lecie jakis komar adidasa sprzedal mi!
    ;)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Doro, bardziej po krakowsku i małomiasteczkowo sączyć byłoby trudno! ;) :*

    Kamphoro droga! Czem prędzej wracaj na Podlasie, bo sczeźniesz tam, wśród wyspiarzy! ;D Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy nie będzie takiego. Będzie zupełnie inne. Powroty do krainy wspomnień zazwyczaj są rozczarowaniem. Wszystko jest mniejsze, za ciche, zapach nie ten i uczucia, które tam wsiąkły, nie skiełkują na nowo.
    Będzie inne i dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  7. M., a jednak czasem lubi wrócić cień, prawie dotykalny :) Od zapachu, piosenki, obrazka, jakaś chwilowa, ulotna kombinacja bodźców uruchamia chemię emocji :)

    Mam wrażenie żyjąc w swojej skórze, bo w czyjej,, że im starszy człowiek, tym bardziej podatny na ten koktajl sentymentalny ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. dzięki za piosenkę! czysta prawda i powróciły "wczorajsze" emocje...
    może coś z tamtych dni się przyśni... dobry tekst na taką późną porę ;D
    przy okazji pastelowych snów Aneto :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten utwór wraca do mnie co jakiś czas, jest tak uniwersalny, że może wywołać w wielu uczucie tęsknoty, czegoś co nigdy nie wróci, po prostu przypomina o tej prawdzie, którą wiele osób po prostu nie zawraca sobie głowy, że wszystko przemija. Czasem myślę, że dzięki temu przemijaniu mamy do czego tęsknić, nawet a może przede wszystkim, do tego, czego sami nie przeżyliśmy, do czegoś czego nie udało się doświadczyć, ale i tak nic z tym nie zrobimy...To jest chyba taka istota tej tęsknoty.

    Utwór ma trochę inny kontekst, ale chciałem po prostu sobie popisać co czuję:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jolu, dziękuję! Pastelowe sny? Hmm... Raz w środku bardzo mroźnej zimy przyśniło mi się lato, jak żywe! A raz śniłam o cytrynie, ale były to sny soczyste. Lato faktycznie jest trochę przymglone, pastelowe :)

    Mateuszu, zawsze tu możesz popisać co czujesz :) Jak mówiłam - dobry kawałek, bo budzi uczucia o wielu subtelnych odcieniach :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam tę piosenkę. Moje najsilniejsze skojarzenie, to lato 1939 roku (nie żebym je pamiętała :-) ). Ciekawa jestem, jaki był faktyczny kontekst tej piosenki - Matteo coś zasugerował, proszę o rozwinięcie!

    OdpowiedzUsuń
  12. Droga Anonimowa, miło Cię tutaj gościć :)
    Motywowana Twoją prośbą wykonałam szybki rekonesans, ale dowiedziałam się tylko, że tytuł piosenki brzmi "Finlandia", co czyni przekaz jeszcze bardziej tajemniczym... Czy chodzi o gatunek wódki, czy kraj, który w listopadzie 39 roku wszedł w konflikt zbrojny z Krajem Rad? Marcin Świetlicki pewnie wie, ale w internecie na ten temat milczy.

    Gdyż utwór pochodzi oczywiście z płyty "Las Putas Melancholicas" sygnowanej Świetliki i Linda, a wydanej w 2005 roku.

    Co też nie daje jednoznacznych wskazówek...

    Osobiście bardziej ten dreszcz lubię, niż nie lubię - mam na myśli ogólnożyciowy brak jednoznaczności, i przelotne sensy, które odsłaniają się wraz z mijającymi latami :0

    OdpowiedzUsuń
  13. hhahaa genialna piosenka :DDDDDDD

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo lubię ten utwór, wprawia mnie zawsze w dobry nastrój, choć wyczuwam trochę swoistej ironii w interpretacji p. Lindy,ale o to chodzi...

    OdpowiedzUsuń