Trudny kolor do sfotografowania

Zainspirowana tą fotografią, testuję wytrzymałość korporacji na połączenia kolorystyczne.
Miałam jedną i drugą bluzkę w szafie, i bardzo dobrze mi się ułożyły na ciele razem.

Choć tak naprawdę nie wiem, jaki odcień występuje w mnisich szatach, chyba bardziej żółty.

Korpo kolor przyjęła bez zdziwienia i bez szemrania, a ja przez cały dzień cieszyłam się, że go wieczorem pokażę Wam, moi Drodzy Szanowni Czytelnicy.

Ciuchy pozują z Fafikiem kosmicznie samotnym, który - jak pamiętamy - wyszedł onegdaj na swą ziemską dyktę spod pędzla Kimona.





Pozostając jeszcze na moment w kręgu ciepłych przejawień ze Wschodu: Złoty Kamień z Birmy - ku radości i  dla równowagi.




7 komentarzy:

  1. Doro, to dla Ciebie głównie ten kamor tu przytachany ;) :*

    OdpowiedzUsuń
  2. WYPAS!!!! Koszula i Fafik... i błogo na duszce... :))):*

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie najbardziej to co pomiędzy, czyli branZOOOleta ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się bransoletka nieziemska, ostatnio nauczyłem się robić bransoletki mozaikowe ze skorupek jajek - inspirujące :)

      Usuń
    2. A ten złoty kamień to nie spadnie?

      Usuń
  4. Lafle :*

    Tomky, Arturze - hm... Aż tak?
    Też mnie ostatnio inspirują mozaiki, oglądałam akurat ceramiczne, ale skorupki? Trzeba spróbować, chyba, że mi skapnie jakaś nieudane ;)

    Doro, no właśnie cała świętość w tym, że nie (oprócz pozłotki, oczywiście).

    OdpowiedzUsuń