Z życia [1]




PS: Nie pytam, czego się nie robi dla pijaru...
Ale donoszę, że podoba mi się połączenie kolorów w szacie mnicha ;)
I może dobrze, żeby Tybetańczycy też mieli internet??? Co myślicie?



13 komentarzy:

  1. a może po prostu chciałaś coś zapomnieć?

    OdpowiedzUsuń
  2. To było ważne, jakieś pytanie do Architekta Transformacji, a może już odpowiedź z Tamtąd? ;)

    No nic, wróci ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. ogórki kupić na mizerię! ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. On bloga w notatniku pisze, a później pojedzie na zjazd epidiaskopu i zaimportuje hurtem.

    OdpowiedzUsuń
  5. A oni już go nie mają?

    OdpowiedzUsuń
  6. Doro, "zaimportuje hurtem"?? To mi przed oczy przywodzi oczami obrazy co najmniej epickie... ;)

    Rogaliku, trudno powiedzieć, ponoś w Azji jest internetu dość mało, jedna firma ze Szwwcji sobie zrobiła reklamę i puściła transmisję danych 3G żeby się dało bezprzewodowo z Everestu... Ciekawe, czy ustrojstwo co tam musieli postawić, w sensie stacja bazowa, jeszcze działa :)

    Też obraz epicki mam, jak mnisi te solary z rana oporządzają (bo ona zasilana przez baterie słoneczne jest, ta stacja co emituje 3G) i błogosławią ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie mogę się powstrzymać, aby nie napisać tego, że mnisi zakładają szaty w kolorze pomarańczowym, bo ten kolor równoważy ich seksualność. A dla mnie naturalnym jest przechodzenie na tą właśnie barwę. Intuicja dobrze nas prowadzi.

    OdpowiedzUsuń
  8. Aaaaaa, to wymiary Everestu pewnie już nieaktualne. Muszę ostrzec maturzystów!:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wu, te wielkie firmy są bezczelne, ale na szczęście ciężko coś wtachać na sam szczyt, więc rozstawili kramik gdzieś niżej ;)

    Rogaliku, bardzo możliwe... Z tym odcieniem brązowo-bordowym, połączenie jest żywe i energetyczne, a jednocześnie zrównoważone :)

    OdpowiedzUsuń