Zielone na zielonym

W książce, którą zostawiłam w poprzednim życiu przeczytałam, że semantyczne rozróżnienie pojęć "zielony" i "niebieski" pojawia się w językach dość późno. Że do jakiegoś momentu rozwoju w świadomości należą do jednej kategorii.

Czy to coś nam mówi o naturze percepcji? Trudno powiedzieć, w każdym razie:

*** Przyjechała pańcia z miasta ***


*** Photo graphia na Poa trivialis ***


4 komentarze:

  1. mi to mówi, że masz fajne baleriny :D:*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio mam wielki smak na jasnozielone bluzki do niebieskich spodni. A w naturze odwrotnie - niebieskie u góry :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja apeluję, by kolory główne ujednolicić. Jeśli niebieski to niech będzie niebieski, a nie jakieś tam modraki albo lapis lazuli... Jak to w ogóle można rozróżnić?

    OdpowiedzUsuń
  4. Lafle, o! :D

    M., albo można stanąć na głowie ;)

    Wu... I cała moja subtelna edukacja w kosz... Faceci! ;D

    OdpowiedzUsuń