Weekend zapowiada się gorący (choć stopy sinieją na skutek klimatyzacji)


Poranek w pustym biurze: najpierw zabawa

(w tym przypadku filtrami w power point)

Praca potem!

PS: Mama wspomina, że gdy byłam dzieckiem najbardziej lubiłam się bawić własnymi stopami.


9 komentarzy:

  1. Nie napiszę co bym zrobił z takimi stópkami, obutymi w tak śliczne buciki ;)))
    Powiem tylko, że za oknem powoli robi się gorąco, a tym czasem w moim pokoju zrobiło się porno... tfu parno i duszno ;DDD

    OdpowiedzUsuń
  2. O!

    Matko i córko, lecę zrobić peikjur - na wszelki wypadek przed łikendem ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ładne buciki:)
    Chciałoby się rzec: "Chciałbym mieś takie".
    Ale nie.
    Wygrawszy zawody w butach na obcasach, na dystansie 30 m (wtedy jeszcze miałem rozmiar stópki 36) obiecałem sobie, że już więcej takich nie założę:))

    OdpowiedzUsuń
  4. Wu, w tych się nawet da chodzić... Ale nie pożyczam!!! ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. a mnie się udało te śliczne stópki wyrwać na bosy has po bulwarze!
    ha! było to niczym przepych i fanaberia zarazem ;P

    jeszcze nie raz wodzić będę na pokuszenie takiego ekshibicjonizmu ;*

    dziękuje :*
    U Know 4 What ;*

    grzeczna bądź :)

    OdpowiedzUsuń
  6. E tam, grzeczna od razu... ;)

    :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda, że to nie szpilki. Swoją drogą czas na zmiany chyba nadszedł i zacznę od ściągnięcia swojej kolekcji Bordello. O ile myszy nie wpieprzyły jej w czasie mojej niebytności.

    OdpowiedzUsuń
  8. Arthi, do szpilek to trzeba mieć jeszcze charakterek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaryzykuję stwierdzenie, że to one ten charakterek kształtują ;) załóż, noś a nie tylko łydki się wyrobią

      Usuń