Śląsk Dolny Wita


Rozważny by Mamurda wybrał się na spontaniczną wycieczkę.




Gdzie znajduje się ten oto intrygujący awers i rewers? Zagadka wyjaśni się wkrótce, a kto wie, ten nich powie.

Poison rainbow. Albo nie ma piękniejszej chwili niż ta, która jest, dobra czy zła








Pamiętacie?
Co się znajduje na ulicy.










Słucham piosenki Beaty Skulskiej-Pap w kółko i w kółko.

Pomyślcie: gdyby każdy mógł napisać i zaśpiewać piosenkę, która byłaby esencją życia tej osoby...
Mam fantazję, że "Nie ma piękniejszj chwili" byłaby głosem Beaty w takim kosmicznym repozytorium.

Zeszyty częstochowskie


Kopirajter sam dla siebie
Wolno dłubie okiem w niebie

Inny palcem kręci w rowie
Co ma w rękach, to i w mowie


***

Tuż za mostem czułych zdarzeń
Stawiam dom z surowych marzeń

Jasne klamki wdzięcznie dźwięczą
Pod rozpiętą ciasno tęczą



***

Było nie było
może się śniło
***



PS: Lekko :) W ten piątek sprzątam w głowie i w notesach ;)





Za chlebem

I co z tego będzie? Może ładne dzieci. Teraz to oni przyjeżdżają do nas, z różnych krajów za chlebem z masłem i parówką. Jeśli Wieża Babel zainstalowała się na stołówce, czy w takim razie przycisk "13" w windzie podwozi do nieba? Co, przyznajmy to, wcześniej jej nie przyszło do głowy.

Ale też nie było to takie pewne, czy dzieci koniec końców wyjdą ładnie pomieszane czy nie, skoro geny hiszpańskie, węgierskie, słowackie czy duńskie w windzie milczały, bądź rozmawiały między sobą. Może żeby nie zapomnieć języka? Zważywszy na pewną ilość darmowego piwa, szansa tkwiła w pikniku integracyjnym na miejskim boisku na Placu na Groblach.

Gdzie – nawiasem mówiąc – w środku miasta można się natknąć na widok bardziej nawet zaskakujący niż gdyby kosmici: a to rugbyści w rynsztunku. Skoro już mowa o mięśniach trójgłowych w czerwonej lajkrze, trzeba dla porządku nadmienić, że poranki nad Wisłą ubogacają również męskie składy kajakowe. I tak jakoś życie wychodzi na swoje, tędy i owędy. Jest nadzieja, a my przecież nie o tym, nie o tym...

Wracając tam, skąd wyszliśmy: czyli do źródła inspiracji, czyli do stołówki. Któregoś dnia puzzle percepcji poukładały się i rzut oka na wejściu niewątpliwie stwierdził: wersety na linoleum to „Książę”. Nicolo Makiavelli, sługa książąt weneckich, na wygnaniu w stołówce.

I jak należało to rozumieć? „Czerpcie ze skarbnicy, podprogowo i przypodłogowo”, czy: „1001 kreatywnych pomysłów na dekorację biura”?

***
Coś jej w głowie podpowiedziało: nie myśl. Uciekaj.

Zbite deszczem



Mam wielkie poniedziałkowe fuj: że już nigdy nie będzie takiego lata, upał przepływa falami, przetaczają się burze i grady, kwiaty kwitną i przekwitają, a ja zaraz pójdę więdnąć w jakimś biurze.

Zamiast w tym być sobie - na przykład z kawką.

A tymczasem róża - jest, choć ja nie umiem istoty sfotografować.



W mgnieniu oka



Złapałam świetlika.

To znaczy świetlik się złapał w pajęczynę, a ja go uratowałam w ojcowym lesie.
Żarzył się i bladł, przyklejony do garści, gdy ja z zachwytu gubiłam dziesiątki lat z metryki. Gdy świecił, cały był magiczną zorzą. Gdy bladł, uwidaczniał się jako biologiczny aparatus, szczupły odwłok z czterema miękkozielonkawymi pikselami.

Bladł coraz bardziej, gdy wędrowałam przez werandę, po schodach, korytarzach, pokojach. Gdy lewą ręką grzebałam w torbie. Jednak śmiertelnie przestraszyliśmy się dopiero flesza z automatu. Co ja wyprawiam, zachłanna? Przecież nawet nie umiem zrobić tego zdjęcia.

Ale uratowałam go. Uratowałam? Jeszcze trochę świecił pikselami w dół na poręczy werandy, gdy czule i  niezdarnie jak dziecko odklejałam pajęcze nitki. Straciłam światło z oczu jak spadał między nasturcje.


***
OJCOWY LAS SIĘ BOGACI Z ROKU NA ROK



PARĘ DRZEW PO SADZIE, BLIŻEJ DOMU



NOWY OGRÓD SIOSTRY. CZERWONA KRÓLOWA ZASZCZYCI NIEBAWEM



TARAS SIOSTRY WYCHODZI DO OGRODU I VICE WERSA.
KOT MA SPLINA, A RENIFERY (ALBO ŁOSIE?) ZABAWIŁY DO LATA



***
POZNAJMY SIĘ: DZWONEK LEŚNY (ALBO OKRĄGŁOLISTNY?)


Co ja wiem o leśnym dzwonku? Na razie niewiele. W ojcowym sadzie, obok połaci pokrzyw po pachy, jest jedno małe stanowisko z kolonią dzwonków. Na fotografii pokazany przedstawiciel w objęciach powoju. Jest tak kruchy, że nie da się go wyplątać bez zniszczenia łodyżki, tak więc dźwiga ten ciężar.

***