Jezus Maria



Wieść, że kicz do mnie przemawia, szczęśliwie się niesie i powraca falą, niosąc prezenty z podróży. W tym przypadku znad naszego polskiego morza.

Kasia dla siebie by nie kupiła, ale dla mnie to może, co uszczęśliwia coś też w niej. Paulina nic takiego w sobie nie posiada, bolą zęby i brzuch, nawet nie musi patrzeć. Wystarczy, że pomyśli, że takie przedmioty istnieją.

Kocham je obydwie, i ten obrazek. Śmiejemy się każda z każdej i wszyskie razem z obrazka.

A ja doznaję szczerych uniesień kontemplując Jezusa z Maryją. Jest tu wszystko co do mnie przemawia, łącznie z synogarlicą i sercem gorejącym, a dzięki drukowi soczewkowemu obraz mieni mi się w oczach żywemi kolorami!

Na dodatek, patrząc poważnie, przez okulary konesera: widzieliście kiedyś takie przedstawienie Jezusa i Marii na jednym obrazku? Jak monidło małżeńskie, albo jak bliźniacy??

Wyobraźnia chińskich anonimowych artystów nie zna ograniczeń, ani konwencji. I to też mnie zachwyca!

10 komentarzy:

  1. Zostając okrzykniętym Dancehall'owym Królem Kiczu, widzę, że bijesz mnie na łopatki nokautem ;>

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystko jasne!!!
    Matką Jezusa jest św. Anna, natomiast Maria to jego siostra, tyle że brat zagnieździł się w jej macicy w życiu płodowym ;)
    Tym sposobem mit o niepokalanym poczęciu został obalony ;DDD

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzę, że herezja się krzewi. Maryja jest matką Jezusa, jednocześnie jednak symbolizuje doskonałą Oblubienicę. Oblubienicą jest, ponieważ doskonale odpowiedziała na wezwanie Boga, a Jezus to przecież jedna z Osób Trójcy, jest więc jednocześnie Synem i Oblubieńcem. Maryja to obraz Ecclesii czyli Kościoła (w łacińskim Kościół ma rodzaj żeński) obraz zatem "ślubny" Maryi i Jezusa jest więc jak najbardziej na miejscu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Flakonio... Jezus Maria!

    Uprzejmie dziękuję za wyjaśnienie i zapraszam na osobiste oględziny - gdybyś miała ochotę któregoś dnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aktualnie zawzięcie studiuję projekty ogrodów, a dokładnie ich systemów nawadniających. W nawale pracy jednak z przyjemnością Cię nawiedzę i o ile mogę nie sama ;)

      Usuń
    2. Nie sama?

      Chamów w towarzystwie siostry F. nie podejrzewam, zatem zapraszam :)

      Usuń
  5. chińscy anonimowi artyści... <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Jacy młodzi!
    Nie wyparłabym się takich!
    Tylko to żółte tło, blee ...

    OdpowiedzUsuń
  7. Wu, nie zaglądam do Ciebie, tytuł przedostatniego posta mnie zmroził, proszę o nie donoszenia takich wieści!!! :D

    Lafle, tak, szykuję się na cały cykl zwracający uwagę na tę zapoznaną grupę twórców ;)

    M., prawda, tło wyszło źle, szczególnie jak ktoś nie przepada za żółtym :) W rzeczywistości jest to apetyczny odcień - przypomina zdrowe żółtko wielkanocne ;)

    OdpowiedzUsuń