Kogoś mi brakuje do tego krumbla!

"O świat przyrody nie potrzebuję się troszczyć. Słońce nie czeka, aż je oczyszczę i zapalę.

Ale mały światek mego ja od wczesnego poranka zaprząta moje myśli. Albowiem znaczenie jego leży w tym, że został mi dany, jako mój własny świat, z tym, że posiadam moc urobienia go na kształt swego ducha i uczynienia go sobie wewnętrznie pokrewnym, w tym wreszcie, że w nim gościnnego przyjęcia mogę użyczyć Panu wszechświata".

Tak mówi bengalski noblista Rabindranath Tagore. A ja, w zapale sprzątań i remontów, pokrzepiam się  nadmiarem owoców przytarganych w spod Grzegórzeckiej.

Jedna postać to zaimprowizowany krumbel:

Weź owoce do żaroodpornego naczynia - ja wzięłam morele i śliwki, i użyłam dwóch małych, jednoosobowych słodziaków.
Weź masło, brązowy cukier, trochę tartej bułki. Połącz, na przykład w misce.
Wyłóż na owoce
Posyp cynamonem.
I do gorącego piekarnika.



Druga postać to gruszki - zwykłe, lecz, dla odmiany w swej obfitości, posypane cynamonem.

UWAGA! Nadmiar owoców przyspiesza przepływ materii przez człowieka!


PS: Tytuł posta zaczerpnęłam z dawnej dawnej fotografii Bogdana Kiwaka, gdzie na pierwszym planie kwitła brukselka.

28 komentarzy:

  1. bende go zjad!
    zjad!
    zjad!
    zjad!

    Kimi by zjad!

    :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Panie Arkadiuszu, zatem zapraszamy.

    Tylko proszę się spieszyć, póki są morele!

    OdpowiedzUsuń
  3. :D ulala jak wiadomo mój powrót do Miasta Kraka Sraka na dłużej stoi pod znakiem zapytania to raz, dwa pewnikiem na sezon morelowy już się nie załapie podczas kolejnej wizyty, którą najszybciej planuje po ukończeniu komiksiora- ok. 2 tygodnie ;]

    :* ale dziękuje miodowo za zaproszenie (anu bo mniód powrócił) ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Jest Pan mile widziany i bez miodu :*

    Trudno, będą śliwki i gruszki ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mogę dołączyć do tej konsumpcji? ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. No nie wiem... Proszę z Arkadiuszem negocjować pogdział porcji... ;D

    Żarcki, oczywiście zaprszam najserdeczniej, naczynek mam 5, gdyż jedno uległo roztłuknięciu, możesz więc nawet przyjść ze znajomymi, tylko żadnych chamskich kolegów ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę musiał zrobić ostrą selekcję, żeby żadnego chama nie zabrać ze sobą...
      hmmmm...
      Chyba wpadnę solo ;D Ham Solo ;DDD

      Usuń
    2. :DDDD

      umarłam... żadnych zapiekanek nie będzie... ;D

      Usuń
  7. ale Ja mogę zabrać ze osobę towarzyszącą?
    mogę? mogę? mogę?

    Bo skoro Ham (bez Kid'a) się już swymi krzywymi szkitkami wprosił, muszę mieć z kim infantylnie konwersować- znając życie i doświadczenie konfrontacyjne, znów w samotni będę musiał przykleić się do ściany oko zaklejajac jednocześnie, gdy gruchać będziecie jak dwie mocherowe przekupki- eh taki mały minusik bycia najmłodszym w towarzystwie, gdy nie rozumie się połowy rzeczy, o czym starszyzna opowiada ;P

    OdpowiedzUsuń
  8. btw- błagam... nie całym imieniem... toż to dla mnie niczym bodzenie po oku...

    OdpowiedzUsuń
  9. No dobrze Kimciu, możesz przyjść z jakimś misiem ;)

    :*

    OdpowiedzUsuń
  10. eeeeeeeej ale Arthi dostał... a ja nie ;P

    jednak oddał mi koszulkę po tym mięciuśkim Miśku- pasuje na mnie jak ulał- była nawet sesja, rozmiar xxxxxxx S- mogę w niej ewentualnie się zaprezentować na przychodnym ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaaaaaaaaaaaa!

      Naprawdę? No to załóż, koniecznie!

      Usuń
    2. ;> mi nic dwa razy nie trzeba powtarzać ;]

      pod napięciem ciała odpadł jeden cekin- zastanawiam się czy to Misiek był za gruby, czy może ja ;P

      Usuń
  11. Jako skromna poważna i pobożna nie mogę się wpraszać, ale odkąd mieszkam na Podgórzu ;) (dość dalekim z resztą) to chętnie sąsiadkę (prawie) odwiedzę. Porcję owoców mogę wielkodusznie odstąpić głodomorom, zadowalając się filiżanką kawy i konwersacją :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie! Po długim czasie zamknięcia w formie głazu narzutowego zapraszam już gości :)

      Kardamon też się znajdzie :)

      Usuń
  12. tym oto sposobem, Miś się sam znalazł... a raczej Misia :D
    se se se

    OdpowiedzUsuń
  13. Dla niektórych lepiej dostać, dla nie których, jak sami się postarają o przytulaka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Pan do dziobania, zamiast siedzieć na blogerze!!!

      ;P

      Usuń
    2. ;> Zołza 2 :P

      jeszcze kiedyś to Pani wypomnę ;P
      koniec z subskrybowaniem poletka przez gmaila ;) oooooooo!

      Usuń
    3. Jeszcze mi Pan podziękuje ;)

      Usuń
  14. ale to będzie fajne aammm:D

    OdpowiedzUsuń
  15. Gdybym lubił podróżować jak Ham Solo, albo uwielbiał owoce jak muszka Kimuszka owocówka, pewnie też bym się wprosił. Ale nie tym razem.
    Spokojnie poczekam na sezon jesienny, kiedy to na stołach znowu zaczną brylować ziemniaki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. znajdziemy linie lotnicze na ten czas, by szlag Gwiazdozbioru nie trafił tułając się ciapongiem ;P

      Usuń
    2. Ołrajt:) Byle tanie i wygodne:))

      Usuń
  16. Lafle! Zapraszam! :*

    Wu, ja też jestem stonką ziemniakową! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fantastish!
      (tydzień bez ziemniaka- tydzień stracony) :))

      Usuń