Have a full fat day


Kupiłam Burdę z powodu czerwonej szminki i niebieskiej sukienki na okładce. Sukienka tu zasłonięta jest kanapką z bryndzą krowią i dżemem, który wizualnie urzekł mnie słodką przezroczystością pomarańczowej skórki (tak tak, połączenie choć ciut mdłe, jest jadalne).

Burda (nie bryndza) ma moc przenoszenia w dzieciństwo. Czułość, czułość i beztroska; mama kochała się stroić, więc nauczyła się szyć i kolekcjonowała Burdę. Można by powiedzieć "paniusia", gdyby nie jej równie wielka, acz skrywana nawet przed sobą, namiętność do obnoszenia się w starych szmatach i uszlajanych gumiakach. Obydwie skłonności po mamie odziedziczyłam.

Ach! Wracając do tu i teraz: 80. były, 90. były (czymkolwiek się charakteryzują, ktoś młodszy mi podpowie, kto się zna... Chyba nie legginsami?) , 50. są teraz, nawet w Burdzie. Czuję po kościach, że przychodzi moda na barwne i tłuste - choćby i na kredyt, a niech nawet w cieniu zimnej wojny - lata 70.

O chaosie i międzyczasie będzie za kilka dni. Dziś beztrosko przyspieszamy motylą falę! Do śniadania zaśpiewa boska Ałła. "Wszystko mogą królowie", poza żeniaczką z miłości. Tego, zdaniem autora piosenki, nie może zrobić ani jeden król. Sopot '78.



Ałła w stylu dippy hippy prezentuje się porywająco i ponadczasowo. Czego nie można powiedzieć o Helenie w stylu stonowany folk. Nie musicie patrzeć na osobliwy witraż na piersi... Tym lepiej, skupmy się na słuchaniu, gdyż kunszt estradowy się nie zestarzał, podobnie jak wsiowe malowane dzbanki.



Kiedyś to były artystki! Potrafiły i zaśpiewać, i porwać. Zaryzykuję tezę, że jedynie słuszna Partia, w jednej konkretnie dziedzinie, a to muzyki lekkiej, łatwej i przyjemnej miała wyższe standardy niż... Kto dzisiaj wpuszcza na estrady tych ludzi, co śpiewają i inspirują miliony?

9 komentarzy:

  1. Pamiętam Burde(l) z lat osiemdziesiątych.
    Nie sądziłem, że to jeszcze dukują:)

    OdpowiedzUsuń
  2. No pewnie! Mają pewnie ze 100 sprawdzonych wykrojów i jadą 12 wydań w roku. Świat się w istocie tak wiele nie zmienia ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapraszamy na www.6obcy.pl gdzie można pogadać z losowym obcym z Polski i do polubienia fanpage na www.facebook.com/6obcy.fan

    OdpowiedzUsuń
  4. powinnas odwrocic pytanie i spytac - kim sa te miliony ktore daja sie tak latwo porywac przez "tych" co na estradzie

    OdpowiedzUsuń
  5. Neilii, nie wiem, to jakieś bolesne sprzężenie zwrotne i spirala w dół, choć może to ja się nie znam i nie rozumiem... Odkąd pozbyłam się telewizora i zaczęłam słuchać głównie PR2, żyję w błogiej ułudzie ;) Czasem brutalnie rzeczywistość mi dowali tłuczkiem po uszach w jakimś busie, czy po oczach i mózgownicy, jak się dorwę do TV u rodziny

    OdpowiedzUsuń
  6. Ależ bryndza też przenosi!
    Moje dzieciństwo również burdowe :), bo mama szyjąca. Na singerze.
    Na szczęście MUZYKA siedzi sobie na różnych nośnikach pamięci i pozwala się przywoływać.
    Nie wiem co by to było gdyby jakiś kataklizm zniszczył pamięć muzyki ...
    Serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
  7. M., bryndza trochę owszem, ale nie ma aż takiej mocy dla mnie;) Witaj w klubie burdzianek :) Nie wiem co by było bez pamięci muzycznej... Dźwięki to takie małe teleporty, prawda? Robią się tunele w czasy przeszłe. Ciekawe czy jest coś takiego jak amnezja muzyczna? Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Anetto, GENIALNE zdjęcie z bursztynowa kanapką!
    Wczoraj przeglądałam Burdę i przeszły mnie podobne myśli. Moja mamuta miała ich kiedyś całą szafę, aż nie mieściły się ubrania. Oglądała je z wypiekami na buzi myśląc, w co ubierać się będę, kiedy dorosnę?
    I nigdy, przenigdy nie przeszło mi przez myśl, jak daleko od elegancji odejdę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Doro, dziękuję! Aczkolwiek bez przesady ;D

    I piękny obraz: Burda wypierająca z szafy ubrania. Samo życie, gdzie to wyobrażone ciuchy są często większą atrakcję niż swoje ucieleśnienia ;)

    OdpowiedzUsuń