Jedno jest w destrukcji, ale znalazłam nowe


Nie czas żałować lasów, gdy płoną róże? Zaraz się wyjaśni. Tymczasem, Drogi Gościu, wyznam, że mój międzyczas charakteryzuje się i tym, że niechętnie włączam się w world wide web, za to dawna miłość do książek przechodzi renesans. Mocniej niż zwykle tęsknię też poczuciem bycia podłączoną do sieci życia.

Rozwinięcie wątku pierwszego: Do śniadania zgłębiam teraz różne podejścia i poglądy na świat; po metodzie naukowej przyszedł czas na głęboką, ciemną, radykalną ekologię. Nie tam żadne głaskanie po pupciach, że będzie dobrze i szukanie rozwiązań na kryzys, i wiara, że dzika natura jest silna, jeszcze niejednego zabije, ale Kaczyński (ten Unabomber) i idea un-civilisation (de-cywilizacja).

Rozwinięcie wątku drugiego: Tyle pajęczych nici trzyma mnie w mieście... Lecz ten raz się wyrwałam! Niektórzy mogą pamiętać, jest na jednym z pagórków nad rodzinną doliną murowana kapliczka. Z czasów powstańczych, odnowiona i pokryta blachą falistą staraniem jednej rodziny, której ojciec powrócił do zdrowia po wylewie. To było moje miejsce mocy, uwieńczenie spaceru w sam raz - nie za długiego, nie za krótkiego, okolicą nie za bardzo zaludnioną, i nie całkiem dziką, oferujące i możliwość poddania siłom wyższym, i spojrzenia na ziemskie sprawy z poziomu pagórka. Było, dopóki do jednego znajdującego się pod lasem domu nie dociągnięto drogi betonowej. Nie wiem jakie są Wasze doświadczenia, ja jednak obserwuję, że zbytnia dostępność rozrzedza moc, nie mówiąc o motocyklistach, którym detale krajobrazu latają w okolicach uszu.


Tak więc z żalu tym razem nawet nie spojrzałam na kapliczkę. Coś mnie jednak pociągło przez cienistą polanę na lewo dalej w lasek. Za mały areałowo i za młody w słojach, żeby być domem dla większego zwierza, nie za dnia, dość jednak dojrzały i na tyle mądrze eksploatowany, by dało się w nim wyczuć to tajemnicze Owinięcie. No nie wiem, opowiedzmy sobie takie założenie, całkowite sience-fiction, że wchodząc do lasu z otwartymi receptorami istota podłącza się do żywej sieci. A ta sieć potrafi zeskanować i odczytać informacje z pamięci mózgu, komórek, DNA i RNA, i tym sposobem dowiaduje się kto ty zacz, i cała twa familia, do pierwszej gamety włącznie. I wyczuwa jakie są twoje uwikłania, poczynania i zamiary. I odbija cię w sobie i się w tobie.
Tak sobie roiłam i maszerowałam, i czułam jak z każdą myślą i z każdym krokiem moje DNA z RNA do spółki nabierają wigoru. Aż mnie znów pociągło lekko na lewo (choć prawdę mówiąc dużego wyboru w tym lasku nie było: prawo-lewo, ot tyle). I moim oczom ukazała się przydeptana polana, a na niej widok następujący:


Sądząc po detalach, typu krzepki dąb, krzyż o aparycji miecza, czy daszek w kształcie bumerangu, Miejsce mogłoby być świadkiem kultów dość brutalnych.


Jednak datowanie plastiku jest metodą niezawodną dla przypisania Miejsca ściśle określonemu czasowi i kulturze. I już wiemy, że jest ono naśpiewane majowymi pieśniami maryjnymi.


Ludzkie dzieła, choć z niezniszczalnego materiału, przecież są ulotne jak pajęczyna - szczególnie gdy zostawić je w lesie.


Polana, co jest cechą porządnego Miejsca Mocy, sąsiaduje o jeden rząd leszczyn z polem z trzech stron okolonych lasem, a z jednej szeroko otwartym na dolinę. Na ścieżce znalazłam podpis i odcisk ust jednej z tych, które o Miejsce dbają.


9 komentarzy:

  1. wzlatując na wyżyny mojej erudycji: WYMIATASZ:D ( i to żadna ono/ma_to/peja ani nawet gołosłowie!).

    tęsknię do lasa, choćby we łbie :(
    całusy!!!!!!!!:*

    OdpowiedzUsuń
  2. przekwitające róże............................! łałć..:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Sztuczne róże budzą we mnie jakieś głupawe tęsknoty.
    Domeczek cudny!
    Zbytnia dostępność rozrzedza bardzo radość i zachwyt.

    OdpowiedzUsuń
  4. Z podziwem chylę czoła Proszę Pani, ale nie przed zdjęciami, a piórem..

    OdpowiedzUsuń
  5. O hopsasa po miejscach mocy! Jest taka skarpa Wiślana, do której ostatnio myślami wracam, w innym mieście, w innych czasach. Wędruj!

    OdpowiedzUsuń
  6. Vogue? Czyżby łest siwilajzejszyn dotarła w południowe rejony?
    Nie...to tylko pet. Oj szkoda! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Lafle, kobieto, dzięki za dobre słowo :D

    M., prawda... Zastanawiam się jak radość i zachwyt są połączone z mocą. Bo że są jakoś, czy to jako składnik, pochodna,czy wypadkowa, nie mam wątpliwości. Bardzo ciekawa byłabym Twej głupawości :)

    Radosławie Tamirianie, dzięki za dobre słowo i Twe :D Tak, wiem, że złe-brzydkie-brudne to nie Twój genre wizualny zupełnie! Długo by wyjaśniać jak w moim przypadku pisanie jest połączone i warunkowane przez widzenie-czucie, w każdym razie zdzieranie politury boli, i jakiż to rozkoszny ból ;)

    Doro! Szczególne miejsca nad rzekami, też mam kilka :)

    Wu... Siwilajzejszyn idzie czołgiem... Tyle, że ja bym użyła Wołacza: Ło laboga! ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Asia, dziękuję!

    Zapraszam jak będziesz miała ochotę :)

    OdpowiedzUsuń