Jesień nabiera kolorów


A tak ta pogoda mogłaby wyglądać, gdyby na nią spojrzeć innymi oczami.


Jak to ująć w słowa? Że trafiłam na ten akurat koniec świata, 
pod zadziwiający dach kryptowiedźmy Paulindy?

I że łaskawy los raz za razem daje mi okoliczność,
żeby się przerzucić na drugi brzeg A4? Gdzie mogę chłonąć
i naciągać - jak herbata w czajniku po babci ciotecznej.
Tej, co jej nie zdążyłam poznać.

7 komentarzy:

  1. To są coloury manowcowe?
    Ciekawe jaka mikstura powstała ze wzajemnego naciągania :)

    OdpowiedzUsuń
  2. jaka kolorowa jesień :D ale bym się pohuśtała w tym błękicie:D

    OdpowiedzUsuń
  3. piękne zdjęcia :) najbardziej podoba mi sie to pierwsze.
    a tak wogle, to miło Cię (??) widzieć :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Huśtawa wymiata:))) gdzie Ty ją znalazłaś?:)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak już jesteśmy przy kolorach, to Wam powiem, że Celyna poprzedniczka pomalowała przedpokój na żółto - fioletowo - seledynowo. Aż mi szkoda było wynik tej weny psuć.

    OdpowiedzUsuń
  6. M., tak, oto manowcowa paleta jesienna ;)

    Lafle, w błękicie da się żyć ;)

    Emmo, dziękuję! Pohulało się po świecie tu i tam, jeszcze dużo do opowiadania ciekawostek :)

    Doro, warto wsiąść na mietłę i TAM pofrunąć, oj warto!

    Paulindo, huśtawa jest rzecz jasna w okolicy, gdzie powinny przebywają księżniczki, a jesienne szarości wydobyły mebel ogrodowy z tła ;) Główny punkt księżniczkowego programu tym razem pominęłam :)
    Żółty i seledyn to ewidentnie manowcow emanacja kolorystyczna jest :D

    OdpowiedzUsuń