Sezon na światło



Gotowe, mniej więcej. Święty Jerzy konserwator pokonał smoka polichromię w kościele pod wezwaniem św. Jakuba pielgrzyma, który się od Średniowiecza zasiedział we wsi na uboczu czasu. Tak więc to prawdopodobnie i dokumentalisty ostatnia wizyta w Małujowicach, a z nim i moja. Posadzka ułożona na świeżym betonie, żyrandole zapalone, najwierniejsi z wiernych, na nabożeństwie o szesnastej w dzień powszedni podziękują Bogu, że malarze długoletni remont szczęśliwie zakończyli.


A ja już dość dawno nie miałam ochoty brać do ręki aparatu. Aż tu nagle, od niechcenia zachwyciło mnie światło w powyższym obrazie. Jak prezbiterium jest oddzielnym pojemnikiem na światło, trzyma na biało. Jak podręcznikowo zagląda granatowe światło wczesnego zmierzchu do wnętrza oświetlonego elektryką. Jak elektryka ładnie błyszczy, odbija się i złoci czyste ściany nawy. Jak foto parasolka - kosmitka na gotyckim chórze - łapie z jednej strony granat jesieni, z drugiej złoto żyrandola. Jak ciepłe jest drewno w tym oświetleniu i jak zwyczajne przedmioty na ławce błyszczą znacząco.

Butelka jest butelką jest butelką jest butelką. Albo znakiem tajemnicy światła. Czy mam podziękować za fotografię? Która czasem pozwala mi coś zobaczyć. I ująć coś w ramy.

6 komentarzy:

  1. Drugi obraz jest zachwycający. Ja dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaiste pikne to wszystko i przejmujące.
    Proszę o kolejny zestaw kościołów bliżej Manowców.

    OdpowiedzUsuń
  3. Aaaaale zdjęcia!!!! Widzę Twój zachwyt Materią, w Której Się Odbija Odwieczność!

    OdpowiedzUsuń
  4. Twoje piekne zdjecia zmobilizowaly mnie do poszukania Malujowic w googlu, i poczytalam sobie o tym miejscu i jego historii, historii polichromii...ciekawe miejsce i cieszy ze ktos sie zatroszczyl o jego przetrwanie..

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdjęcia są przepiękne, pomimo tego że nie jestem fanem miejsc sakralnych, to jestem historykiem z zamiłowania, a w nich zawsze można pooddychać minionym..

    OdpowiedzUsuń
  6. M., Ty potrafisz zobaczyć i pokazać :)

    Paulindo, w H. nie jest miło ani sympatycznie, zacieramy łapki i robimy amulety z jarzębiny czy tam czosnku ;)

    Doro, jak się cieszę jak się czasem coś uda pokazać! :)

    Grażyno, dziękuję, z tego co mi wiadomo ktoś miał też w tym i swój interes... Ale czy nie tak na tym świecie dokonują się różne rzeczy?

    Radku Tamirianie, dziękuję dziękuję! Miejsca sakralne, a zwłaszcza ich gospodarze, potrafią zaleźć z buciorami, oj tak... Ale te bardzo stare, z czasów gdy ludzie jak koty jeszcze respektowali które miejsce jaką ma energię coś mi jednak robią tajemniczego.

    OdpowiedzUsuń