Słońce listopad: mikrospektakle codzienne


Dziś łapiemy promienie: aby nie zmarznąć. Aby się nie przegrzać.
Czy zauważyliście, że mija właśnie rok spektakularnej tęczy? Widywałam podwójne, aż chciałoby się rzec z emfazą: potrójne, pełne półkoliste bramy nad szosą, nad lasem, zapraszały w drogę, tę co ma cel nie do osiągnięcia.

Ale żeby tak, na zamknięcie listopada, w środku dnia, jeszcze, przyświecić nad Zabłociem?


8 komentarzy:

  1. ja nie pamiętam kiedy widziałam tęczę ale było to dawno, a szkoda...

    goździk!!:)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Prywatna zabłocka tęcza, no no ...
    U nas tęcza pojawia się zawsze na wschodnim niebie. To już naprawdę nudne. Mogłaby chociaż raz w innym miejscu. Chyba, że to o ten poniemiecki skarb chodzi, co to pan różdżkarz powiedział i ona tak pokazuje, pokazuje, a my nic ...

    OdpowiedzUsuń
  3. Lafle, naprawdę? Już myślałam, że 2012 był tęczowo uniwersalny...

    M., czy nie taka optyczna natura tęczy, że ją od zachodu na wschód rzutuje? Ja myślę że to piękne, prowadzić taki tryb życia, że tęcza zawsze pokazuje się w jednym miejscu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie się jednak tęcza źle kojarzy :/
    :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Wu, na boga, co ci wredna zrobiła?? Albo co biedaczce zrobiono ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. To raczej symbolika mnie przytłacza. Zdecydowanie był to nazbyt tęczowy rok :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ku ma! To mnie wku rwia, że w tym świecie wszystko trzeba przywłaszczyć i sprzedawać za taką czy inną monetę, czy to finansową, czy ideologiczną. dość, A to bracia KK kradną księżyc, a to bracia i siostry G przywłaszczają sobie tęczę... Co następne? Pszczółka Maja? A przepraszam, ona dano jest komercyjną własnością ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zwykłe barbarzyństwo, ot to!:)

    OdpowiedzUsuń