In the time of darkness


W sezonie największej ciemności mamy tak dużo pięknego światła, że tego nawet nie zauważamy.

Myśl pierwsza: Jak ja kocham te wszystkie poboczne światła i światełka, których zadaniem nie jest oświetlanie ani oświecanie, ale tworzenie półtonów, niejasności, wieloznaczności i sugerowanie tajemnicy. Kiedyś w tej walce niechlubnie się poddałam. I dlaczego uznałam, że jego rzęsista jarzeniówka jest ważniejsza od mojego niepewnego świecznika?

Myśl druga: Te wszystkie światła odciągają uwagę od danej nam o tej porze roku ciemności. Może też od ciemności wewnętrznej? W którą - dla pełni doświadczenia - warto byłoby raz do roku się zanurzyć?


***

PS: Na ciemniejszą nutę - ciągle jestem w chaosie remontowym i nie mogę się ogarnąć. I skąd ta wewnętrzna gruda?

8 komentarzy:

  1. Jakby co to służę pomocą w ogarnianiu remontu oraz rozjaśnianiu ciemności ;-*

    OdpowiedzUsuń
  2. HaDeeSie, jeśli masz na myśli ten domek ze świeczkami - nad jeziorem rzecz jasna, nie na cmentarzu ;) - to ja już jestem cała skuszona i spakowana na wrzesień ;) Co do remontu, echi... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obyśmy tylko września doczekali, bo za 9 dni podobno czeka nas Apokalipsa :)

      Usuń
    2. A zapomniałam ;) Zatem Pan załatwia sprawy końcoświatowe? ;) Może coś faktycznie wisi w powietrzu, coś mi internet wolniej działa... ;P

      Usuń
  3. tak, uwielbiam swiatla poboczne :)
    ale coz to ja widze u ciebi - to jest Vespa?
    nieeeeeeeeeeeeeee - to z zazdrosci :)))
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne wizje i słowa:))
    ale coś niepokojącego jest w tej ciemności bo znowu zaspałam na wykład :o

    OdpowiedzUsuń
  5. No bo trzeba mieć dwa pokoje. Jeden może być z jarzeniówką.
    Każdy ma swoje światło. Bo zawsze jest - ja, on i my.
    Czy można dobrowolnie wejść w swoją ciemność? Tak z własnej woli, bez ściemy (:))?

    OdpowiedzUsuń
  6. Neili, vespa nie moja, jest ich kilka mniej lub bardziej chodzących, takie hobby, a ja się boję tego zwierza odkąd miałam bliskie spotkanie z asfaltem ;)

    Lafle... Choć w sumie bardziej elegancko, niżby spać na wykładzie.

    M., chyba jednak lepiej, że tych dwóch pokojów nie mieliśmy - ani metrażowo, ani mentalnie...
    Zastanawiam się jak jest z tą ciemnością własną. Miałam na myśli spojrzenie prawdom w oczy. Tak, to się robi z własnej woli, chyba inaczej nie można? Bez takiej intencji umysł zawsze sobie znajdzie dogodne tłumaczenie - tak mi się zdaje? :) Może stąd niechciane prawdy objawiają się w postaci symboli, alegorii, aluzji, symptomów, poruszających wydarzeń itd.? Nie wiem, hipotetyzuję sobie :)

    OdpowiedzUsuń