Łatwo trafić na zachód




Słychać dęciaki gdzieś spod skarpy. Idę za melodią kolędy, jak za instynktem i znajduję nową ścieżkę. Obok nowego domu, ładnego, w dół skostniałym błotem za tabliczką "ZAKAZ WYSYPYWANIA ŚMIECI", przez wspomniane śmieci w grądach, potem skrajem łąki, skrajem zachodzącego nieba. Niebo rozdeptane kopytami, czyli tędy chodzą konie tego, co sobie jabłkowite wymarzył i trzyma. Muzyka milknie.

Dziś nie odwiedzę cholerycznych, nie mam butów na błoto. Okrężna droga: bloki, half pipe, biedronka, pod górkę, remiza. Idą: piątka rozszturchanych chłopaczków, za nimi kilkanaście kroków jeden samotnie, trochę gruby. Trzech młodych: dwaj łysi okalają czapkę. Dalej bez pośpiechu niosą brzuchy trzej starsi, a pomiędzy nimi namaszczone słowo "przyjęcie", dolatuje aż do mnie kilka razy. Dowiaduję się jak powinno przebiegać i że u Zbyszka to by oni grali do nocy. Największa trąba z kraciastym suną przez zapach dymu węglowego i palonych śmieci jako ostatni.

Jak ty to zrobiłeś, mój kieszonkowy nikonie coolpix, że między piksele uchwyciłeś zjawisko, poprzez paskowatość kraty i blask dżinsów, w aspekcie nad, albo i pod-realnym? Dobry z ciebie kumpel, wyczyszczę ci obiektyw.

Aaaaa, mam też wątek przewodni na ten rok: "tak naprawdę, naprawdę, ważna jest jedynie miłość". Co znacznie łatwiej wypowiedzieć po angielsku, na nutę pop. Lecz niech tam, jak szaleć z wynurzeniami, to szaleć!

I co to jest ta miłość, będziemy odkrywać.
Czego i Państwu życzę, od serca!!!





5 komentarzy:

  1. Aleś słowem pomalowała to szare i pachnące węglem!

    OdpowiedzUsuń
  2. No ale jak to po after party można czuć się wyraźnie? :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Wciąż nas zadziwia życie innych ludzi. Wydają się tacy ... ?
    "Przyjęcie" - to słowo klucz, dla Weroniki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Doro, dziękuję, dziękuję :) Wiesz, taka dęta kolęda w szarym i węglowym to naprawdę jest coś :)

    Wu! To był noworoczny koncert wiedeńskich filharmoników - w skali nano ;P

    M. prawda... Chyba chodzi o to w którym momencie dla kogo kończy się niepodważalna rzeczywistość, a zaczyna się świadomość uczestnictwa w teatrze ;)
    Rozumiem Weronikę zupełnie, "przyjęcie" to czynność podniosła, twórczy rytuał, może nawet dowód na wyższość człowieka nad koniem :D Tak to brzmiało

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak tak, wyższość człowieka na koniem, jest bardzo potrzebna! Zwłaszcza, jak już zawiedzie wszystko inne :)

      Usuń