Konsolacja


Trudny dzień.
Konsolacja: na wzór ludowych "światów" zamykam przedmioty w ochronnej kuli, różności, takie niby zaklęcia, wedle doraźnej potrzeby.
Dziś to żywe kolory i ciepła włóczka.
Lubię tkaniny, przędze, dżerseje, coś (kupon materiału) z niczego (szpula nici). Faktury, kolory, jak się układa i gniecie, jak łapie światło. Cały ten miękki, ciepły, ochronny świat. Jednocześnie zwrócony do wewnątrz, i na zewnątrz, druga skóra i maska.
Lubię włóczki, motki, dzierganie i prucie, nie ma śladu po pomyłce i krzywości.

Przypomina mi się Sheila Hicks i jej wibrujące (wiem, to dziwne słowo, ale tak jest) tkanino-obiekty.
A bardziej nawet przypomina mi się tytuł jej książki: "Tkactwo jako metafora". Książka jest podsumowaniem pięćdziesięciu lat zgłębiania i wywracania na nice tajemnic tkaniny - zamkniętym w stu kieszonkowych, wielkości dłoni, tkanych mikro opowieściach. Alfabet, fonetyka, składnia: materiał, kolor, technika tkacka. Sheila Hicks stworzyła własny, kompletnie radosny język.



6 komentarzy:

  1. Prawda?

    Pierwsza instalacja to spełnienie mojego nieświadomego marzenia na wczoraj: zamotać się w w wielkim motku (mocie!) miękkiej, żółtej włóczki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Do Twojej mamy trochę podobna, nie?

    OdpowiedzUsuń
  3. A mnie od razu jakiś świrek się wymknął i kazał się natychmiast przestraszyć zamotania, omotania i ogólnego splątania. Głupi, czy co?
    Kolory piękne.

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękna Pani, piękna instalacja i marzenie też piękne :D Chyba zorganizuję zbiórkę włóczki dla Anetki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. M., no tak, do włóczki trzeba mieć pewną odporność psychiczną na splątanie...

    O! HaDeeSie, TAK. Jaka piękna idea, na miarę nowej ery ;) Tylko pamiętaj, bierz tylko ładną ;D

    OdpowiedzUsuń