Przypadkowe tęcze

Zaczęły mi się robić porządki na dysku.
Mam wiele przypadkowych zdjęć, próby złapania czegoś, niektóre nawet wciąż mi się podobają,
większość nie.
Ale dziś nie o tym. Dziś o tym, co na przypadkowych zdjęciach znalazło się przypadkowo.
Taki przypadek do kwadratu.


Fotografia miała utrwalić powiew firanki w klasztornym kościółku
na skwerze przy Felicjanek i Smoleńsk.

A sfotografowała się tęcza.


I to z dwu przeciwstawnych stron budynku.

Hm. Chyba już bardziej zaskakujące tęcze mi się nie trafią?
I rok spektakularnej tęczy mogę uznać za zwieńczony, podsumowany i zamknięty?

8 komentarzy:

  1. Nie, gdyż G- ideologia wiecznie żywa, niestety:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przy miniaturze zdjęcia zastanawiałem się gdzie udało Ci się złapać wojskowego Rosomaka w akcji i jak on ma się do tytułu posta hahaha

    OdpowiedzUsuń
  3. Super!
    Trudno jest zaplanować tęczę, ale się da:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wu, jak mi ją będziesz kładł do głowy, to w końcu uwierzę... Strzeż się pedagoga! :D

    HaDeeSie, dla Ciebie wiele, ale jednak w granicach możliwości sprzętowych... Rosomaka widziałam raz na zdjęciu w gazetce, którą redagowałam - w dziale "humor", gdy zajechał zatankować na publiczną stację benzynową (haha) ;)

    M., wiem, że Wy macie tęczę na wyposażeniu gospodarstwa :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Albo siostry Felicjanki okna umyły i napsikały sprejem wszędzie naokoło ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Plus plastikowy obiektyw w komórce? Pan fotografu mówi, że poważny aparat rozbiłby słońce znad dachu na grupę zajączków

    Choć mimo wszystko dziwne :)

    OdpowiedzUsuń