Oko kowala


Dyszel historyczny: ciężka robota była, kuć żelazo (wiem, bo raz wykułam gwóźdź w skansenie),
a jednak część energii poświęcona została ozdobie.
Mnie natomiast bolą mięśnie zadnie, i w ogóle wszystko, bo odkąd przyszła, nie mogę usiedzieć.


5 komentarzy:

  1. Oka proroka patrzą na mięśnie rowerzysty? ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ani zdążą mrugnąć, a rowerzystka śmignie ;)

    Chyba że to nie ozdoba, a ich zadaniem jest odwzajemnić, ba, zwielokrotnić! złe spojrzenie sąsiada ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Może to jest przysłowiowe oko na Maroko

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękna robota.
    Koń był tak cenny dla gospodarza, że to chyba "od uroku" te oczy.
    A Ty mówisz, że zwielokrotnić i odwzajemnić, jak bazyliszek?
    A co do roweru, to zawsze mnie krzywdził okrutnie i nic nie pomagało wieloletnie zahartowanie siodłem. W ogóle, podziwiam dużo jeżdżących na rowerach.

    OdpowiedzUsuń
  5. Paulindo, po jednym cztery strony, a jedno ślepe, do środka ;)

    M., no tak, od uroku. Rower bardzo dla mnie łaskaw, bardzo, mam takiego statecznego rumaka miejskiego :)

    OdpowiedzUsuń