Zazdrostki i tajemnice


Story i zazdrostki, grzeszki i tajemnice.
Jak na przykład tajemnica rozkochania w firanach.

Komórki pamięci

Bolek i Lolek na polach
Szparagi pierwsze i ostatnie
Przy jaźń


Czy jedzie z nami śmierć?
Druga w nocy, już świt    Morze nierealne jak jezioro
Dziwy, cienie na piasku

***

Przez nas spotkanie ziemi ze słońcem
Wiem: jeden mężczyzna nie podźwignie, gdy ciało i serce wielkie jak świat
Ani też jedna kobieta

Perygeum pełnia przesilenie    Nadmiar mocy
Zasypiam jak przy matce dnia pierwszego    zawinięta w szpilki i esencję sosny

***
 
Pajęcze domki
I słowo strach:   kleszcze



ZosiaJoannaRita (tak)
Magia oraz istny cud:  kawa przemieniona pięć razy   zawsze jeszcze ciepła     na kuchence      dla mnie
Sól woda księżyc wiatr słońce  
przez skórę
bez przeszkody

Odkrycie: strach gdy pojawia się mężczyzna
Cudze sny o lataniu

Mewa zgubiła skrzydło
Łabądź (!) pojedynczy na morzu
Ukradłam nasiona wełnianki
Trzy czarne koty na kuchennych schodach

***



Pieśni ukraińskie jak los
Nieubłagane

Mgła się układa u cieniu drzew
Strzępy na pełnym księżycu

Czas powrotu rozcapierzony


Na okrągłe


Zostałam obsypana prezentami :)
Powyżej mały wybór z tego, co się udało złapać przy świetle.
Babka opiekunka stanęła przy łóżku (mam też drugą, od spełniania życzeń, na oku do śniadania).

Nie dalej jak parę dni temu stwierdziłam, że koniecznie potrzebuję koszyka .I jest :) 
Chwilowo nie mogę sobie przypomnieć (wiek?) do czego miał tak pilnie posłużyć, więc podziwiam splot, rytm i wyważenie.

Sztuka plecenia i nizania czasu na materię unaocznia mi się w kolejnej technice :)

PS: Ekscesy towarzyskie też były, a jakże.

"O wciskaniu kitu"

Z zawodu jestem blagierką.

Zajmuję się cyzelowaniem, a następnie wciskaniem kitu, z ang. "bullshit", w wolnym tłumaczeniu "gówno byka".

77 stron małej książeczki rzuciło nieco światła rozumu na istotę mojej działalności zarobkowej - i dlaczego tak mię uwiera. Vivat akademia! Vivat profesores!

Nawet jeśli ostatnie zdanie konkluzji jedynie mi błysnęło po oczach, a nie przekonało. Co należy raczej zaliczyć autorowi na plus, bo w trakcie śledzenia precyzyjnego wywodu i mię się nieco rozum wyostrzył i nabrał ciut mięśnia krytycznego ;)

Esej (eseik, esejątko) "O wciskaniu kitu" Harrego G. Frankfurta, amerykańskiego emerytowanego profesora filozofii, wydany został nakładem Czuły Barbarzyńca Press.

Co już samo przez się oddelegowuje mnie w błogostan, czego nie muszę wyjaśniać wielbicielom Bohumila Hrabala, a nie-wielbiciele... Cóż. Zawsze możemy porozmawiać :)

Minus: ozdobna twarda okładka znamionuje bibelot, jest pewnym rozminięciem się formy z treścią. Co też można wykorzystać jako plus, bo owo nie-spotkanie-się pięknie podaje mi się jako figura retoryczna prowadząca mię wprost w samo sedno.

Otóż Drodzy Państwo, nic nie zdradzając z elegancji wywodu (którą być może będą Państwo mieli okazję się nacieszyć): autor stawia tezę, że kłamca i prawdomówny grają w jedną grę, gdyż oboje tak samo troszczą się o obiektywnie namacalną prawdę.

Blagiera (kiciarza), różni od nich to, że prawda nic go nie obchodzi, tworzy swoje historie zgodnie li tylko ze swoim celem.

Patrz: reklama. Patrz: marketing. Patrz: public relations. Patrz też: duża część wypowiedzi polityków.

Ja dodam tezę od siebie: prawda kiciarza nie jest z tego świata (obiektywnych faktów, prawa materii, logiki, badań naukowych, doświadczenia dzielonego z innymi ludźmi) - ale ze świata emocji, mitów i snów. Są to światy przenikające się, ale nie tożsame.

Czy to prawdę kiciarza czyni gorszą?

Nie wiem, ale jako stara reklamiara apeluję: nie szukajcie Państwo spełnienia marzeń o czystości i szczęśliwej rodzinie w sklepie z pralkami! Ani z żadną rzeczą, prawdopodobnie.