"O wciskaniu kitu"

Z zawodu jestem blagierką.

Zajmuję się cyzelowaniem, a następnie wciskaniem kitu, z ang. "bullshit", w wolnym tłumaczeniu "gówno byka".

77 stron małej książeczki rzuciło nieco światła rozumu na istotę mojej działalności zarobkowej - i dlaczego tak mię uwiera. Vivat akademia! Vivat profesores!

Nawet jeśli ostatnie zdanie konkluzji jedynie mi błysnęło po oczach, a nie przekonało. Co należy raczej zaliczyć autorowi na plus, bo w trakcie śledzenia precyzyjnego wywodu i mię się nieco rozum wyostrzył i nabrał ciut mięśnia krytycznego ;)

Esej (eseik, esejątko) "O wciskaniu kitu" Harrego G. Frankfurta, amerykańskiego emerytowanego profesora filozofii, wydany został nakładem Czuły Barbarzyńca Press.

Co już samo przez się oddelegowuje mnie w błogostan, czego nie muszę wyjaśniać wielbicielom Bohumila Hrabala, a nie-wielbiciele... Cóż. Zawsze możemy porozmawiać :)

Minus: ozdobna twarda okładka znamionuje bibelot, jest pewnym rozminięciem się formy z treścią. Co też można wykorzystać jako plus, bo owo nie-spotkanie-się pięknie podaje mi się jako figura retoryczna prowadząca mię wprost w samo sedno.

Otóż Drodzy Państwo, nic nie zdradzając z elegancji wywodu (którą być może będą Państwo mieli okazję się nacieszyć): autor stawia tezę, że kłamca i prawdomówny grają w jedną grę, gdyż oboje tak samo troszczą się o obiektywnie namacalną prawdę.

Blagiera (kiciarza), różni od nich to, że prawda nic go nie obchodzi, tworzy swoje historie zgodnie li tylko ze swoim celem.

Patrz: reklama. Patrz: marketing. Patrz: public relations. Patrz też: duża część wypowiedzi polityków.

Ja dodam tezę od siebie: prawda kiciarza nie jest z tego świata (obiektywnych faktów, prawa materii, logiki, badań naukowych, doświadczenia dzielonego z innymi ludźmi) - ale ze świata emocji, mitów i snów. Są to światy przenikające się, ale nie tożsame.

Czy to prawdę kiciarza czyni gorszą?

Nie wiem, ale jako stara reklamiara apeluję: nie szukajcie Państwo spełnienia marzeń o czystości i szczęśliwej rodzinie w sklepie z pralkami! Ani z żadną rzeczą, prawdopodobnie.

5 komentarzy:

  1. "O wciskaniu kitu" jest elementarzem na Uniwerku Kiciarstwa ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Prawda kiciarza prawie tożsama z prawdą artysty.
    Cel ciut inny (:)), ale roz-czarowania podobne.
    Kiciarz musi upowszechniać wiarę w kit, artysta mówi, że to jego prawda i kudy ci do niej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie, właśnie panie HaDeeS, po lekturce nabrałam wątpliwości: czy Wy jesteście kiciarze, czy też bezinteresowni miłośnicy kłamstwa (wg. typologii grzeszników św. Augustyna) ;D

    M., prawda... Aczkolwiek ten cel jednak robi różnicę w końcowym rachunku u św. Augustyna ;) tak myślę... No i gdyby ludzie tak bardzo nie pragnęli wierzyć w pewne rzeczy, to by nie było ani kiciarzy, ani artystów. Wynikałoby, że i kiciarz, i artysta coś z ludzi ukrytego wydobywa

    OdpowiedzUsuń
  4. A czy kiciarz i parszywy kłamca to jest to samo?

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiciarz często nie zna faktów, ale też go nie obchodzą, kłamca zna, albo myśli, że zna, a mówi inaczej niż myśli, że wie. A parszywy to jaki byłby?

    OdpowiedzUsuń