Co kto widzi



W średniowiecznym miasteczku Ziębice, stolicy piastowskiego Księstwa Ziębickiego
fotograficznie zobaczyłam rysunki, napisy i tabliczki.
Na pierwszym zdjęciu widoczna gotycka bazylika.

Widziałam też kolory; lekkie letnie sorbety plus dojrzała cytryna (albo mirabelka).

Pewnie za kilka lat nawarstwienia i spękania pokryje świeża farba,
a mieszkańcy ubiorą się w markowe ciuchy i schowają stołki za drzwi.

W Ziębicach wiele kamieniczek się remontuje i odmalowywuje.
Okazja! Jest na sprzedaż najstarszy dom w mieście, okazała kamienica w rynku,
którą onegdaj zakupili Cystersi z Henrykowa dla opata na miejską siedzibę.

(Nie sfotografowałam, przepiękne renesansowe proporcje, wierzcie mi na słowo,
a najlepiej przyjedźcie zobaczyć).




Otwarcie


Drachoslava mówi - Tak wyglądajou domky w czeskych bajkach.
Czyli od początku.

Na co dzień mam słabą głowę do cyfr.

Musi mnie przymusić, typu policzyć PIT-5, VAT-7, okrągła rocznica. Jak ostatnio cztery zero, gdy stuknęło na liczniku. Sukcesywnie nie wyglądam, pomimo starań pozostając wewnętrznym dzieckiem i nastolatką - Ona jest z tych późno dojrzewających - jak wczoraj orzekła mądra Renata.

Dlatego te okrągłe rocznice są mi potrzebne, dla przypomnienia, że licznik jednak stuka z każdym dniem. Gdy wybiło trzy zero, potrzebowałam roku czasu, żeby zrozumieć o co chodzi w danej mi dekadzie. Cztery zero przekliknęło i zrozumiałam szybiciej, w tydzień.

Jak to było. Patrząc nieuzbrojonym okiem, można by powiedzieć: dzielnicowa wariatka. Nagle mi się przypomniało, że mam kilka zaległych obiecanych łapaczy snów do zrobienia i zaczęłam zbierać po ulicach ptasie piórka (głównie gołębie. Fuj!). Po paru dniach również na ulicy znalazło się odpowiednie kółko (drugie przyszło do mnie na plaży, ale to zupełnie inna historia). I już wiedziałam: teraz jest czas łapania i urzeczywistniania marzeń. Teraz. Żadnego później może nie będzie.

Tak więc kiedy dostałam tę propozycję - Może mi popilnujesz domu przez te trzy bagatelka tygodnie - po prostu, acz niespodziewanie dla siebie zrobiłam to, poszłam szefowi zaproponować oszczędności: będę pracować przez internet za mniejsze pieniądze.

Coś mi rzeczywiście na poważnie przekliknęło.

Ja, znana samej sobie głownie jako pilny chomik zbierający ziarnko do ziarnka na hipotetyczne srogie zimy wyskoczyłam jak konik polny, albo inny filip z konopi, że teraz dla mnie ważniejsze jest teraz.

I czy nie za łatwo poszło? Skandal? Wystarczy wiedzieć, że się chce to jabłko, a nie tamto, sięgnąć i już? I już.

Drachoslava mówi - Tak wyglądajou domky w czeskych bajkach - Bajka, baśń, marzenie, sen. Wskoczyłam w cudze życie i kapcie, i w piękny gobelin ludzi, zwierząt, gałęzi, czereśni, mięty, miejsc, samochodów, warzyw, spraw, dzieł ludzkich i ptasich świergów; a oni mnie wzięli jak swoją. Pokochałam tego psa. Minuty tkają się z dziesięciu tysięcy wrażeń, na bogato, we wzory nieprzewidywalne, a dziwnie znajome. Nie bardzo jest czas opowiadać; żyję. To ja?