Bo tak się trudno rozstać

Rzucam nałóg i upamiętniam dni "bez". Wybór padł na stary poliester.

Dalszy ciąg plecionych robót ze szmat.


Przedwiosenny wpis o dywaniku ze szmat szybko wbił się pośród najchętniej czytane. Tamta spirala ostatecznie zatrzymała się na etapie podkładki na stół i wciągnęła dwa podkoszulki z cienkiego dżerseju. Podnosi mnie na duchu codziennie, jak na nią patrzę, i zachęca do projektu bardziej ambitnego. Będzie to narzuta na łóżko z moich ulubionych cienkich dżersejów. Rzeczy lubiane, wychodzone, zadomowione i spłowiałe do miękkości. Kupiłam je, bo mi się podobały, bo są z materii szlachetnej, nie chcę się z nimi rozstawać. Koc będę dziergać i medytować dobre kilka lat.
Na przykład o tych kobietach, które za grosze pracują w strasznych fabrykach, żebym ja mogła kupić po taniości, ciągle nowe i nowe.
Albo o tej Czeszce, która za czasów dzieciństwa mojej mamy, na ulicy Granicznej tkała dla wszystkich chodniki, na zamówienie, i na metry. Z własnymi szmatami było taniej, choć nie wiem, czy tkane było z własnych, czy szmaty krążyły po przedmieściu. Niektóre sama farbowała i potem farbowały też chodniki. A dzieci przychodziły dla zabawy, ciąć szmaty na paski do tkania.

Jak dojdę do bardziej fotogenicznego koloru, to opiszę dokładnie jak tnę, plotę i zszywam - w ramach podziękowania dla osób, które tutaj z powodu dywaników zaglądają.

Jest i drugie zastosowanie starych szmat, tym razem w postaci zmemłanego kocyka polarowego z ikei. Przełom października i listopada to najwyraźniej dla mnie dobry czas na zmiany. Drastyczne, typu wyrastanie, dorastanie, odrzucanie starych struktur i szukanie nowych. Zmiana ma osnowę i wiele wątków, część jest mocna, inne subtelne, a jedną z pępowin, które mnie trzymają w starym świecie, jest uzależnienie.

Rzucam to! Wychodzenie z nałogu konfrontuje z życia tajemnicami głównie bolesnymi, paroma chwalebnymi; radosnych w tym temacie - a tym bardziej świetlistych - nie widać. Ale może się pojawią, a ja wtedy spojrzę za siebie i powiem: taaaak... Dlatego każdy dzień "bez" postanowiłam upamiętnić; to jeden z tych pomysłów, które się ma o 3 nad ranem. Po namyśle wybór padł na szmaty, i na krzyżyki. Ale teraz po drugim namyśle zwątpiłam, czy wieczysty poliester jest dobry. A jeśli potem zechcę zapomnieć i spalić symbol? Będzie straszny smród.


PS: Muzyka do szmacenia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz