Rezydentka


Przez parę dni opiekowałam się kotem, przełamując obrzydzenie do perwersji, jaką dla mnie jest kocia kuweta w mieszkaniu, szczególnie na metrażu mikro.

Zmieniłam wiele swoich przekonań na temat kotów. Po pierwsze, Żulka, kot pomieszczeniowy od urodzenia, całkiem dobrze egzystowała na tych moich 33 metrach; na balkon zaglądała jedynie z wielką rezerwą. Wieczorami urządzała sobie polowania wyimaginowane i było trochę rumoru, ale nic nie zostało zniszczone czy potłuczone, bo Żulka to stworzenie inteligentne. Mam wrażenie, nie gada, bo jej się nie chce. Albo to ja nie mam w mózgu włączonego guzika "telepatia". Ale Żulka odbiera moje myśli, a ja łapię język ciała, więc dogadałyśmy się w ciągu 36 godzin i powstała komitywa, tym bardziej, że otwieram szafy, a poza tym czasem robię na drutach, co czyni mnie świetnym obiektem zabawy w myszę.

Na marginesie: ciekawe były to polowania, dzikie szarże na obiekty choćby odrobinę ruchome. Najwyraźniej koty potrafią kompensować porywy swej natury symbolicznie. Jak ludzie.

Po drugie, jak jest z rzekomym kocim przywiązaniem do miejsca? U mnie poczuła się świetnie od razu, zaanektowała i zdominowała przestrzeń - jak widać na załączonym obrazku, gdzie zalega na głośnikach, bo wyższego punktu w mieszkaniu nie było. I nie za bardzo miała ochotę wracać się do domu, jak po nią przyszli. Miło było spędzić z tobą te kilka dni, Żulio, to bardzo ciekawa znajomość.

A poza tym moje praktyki solarne - nie mogę się nachwalić, jak mi służą.
Właściwie otworzyłam kompa z myślą o zanotowaniu dzisiejszych imuplsów, odkryć i tropów... Uciekły z głowy. Nie szkodzi, gdzieś się przecież przyczaiły, złapię je jutro, albo przyjdą nowe.

3 komentarze:

  1. wcale sie nie dziwie, ze Zulka tak dobrze sie u Ciebie czula, ona ma upodobania estetycznie i spodobala jej sie bardzo ta kompozycju wiezowofigurkowa z jej aktywnym w niej uczestnictwem. Wyglada krolewsko na tych wyzynach...przesympatyczna Zulia...pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Od razu widać kto tutaj rządzi! Po tym jak władczo trzyma tylną łapę nad głową porcelanowego pobratymca :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Grażyno, koty w ogóle mają wybujałe poczucie estetyki, nie? Zawsze się jakoś tak pięknie wkomponują :D

    Dawid, no właśnie... Szoł! ;)

    OdpowiedzUsuń