Pierwszy mróz

Dziabnął mnie, jak wysiadałam z rozgrzanego pociągu w noc przed Wszystkimi Świętymi.

Zatoka boli raz lewa, raz prawa, staram się zopiekować bólem bezibuprofenowo. Pomaga napar z oregano w specjalnym kubku mamy, nalewka z trzech kwiatów: akacja, lipa, sosna, nagrzewanie lampą i w ogóle grzanie. Wyobrażam sobie jak cudowny byłby woreczek z ciepłym piaskiem na zatoce. Ogólnie pomaga tez, jak się z bólem prześpię. Już nie całkiem boli, a nawet całkiem nie boli, ale świadomość odlatuje trochę od napompowanej głowy i dzisiaj nie będę intelektualistką.

Ciekawostka: jakiś czas temu we wsi nastał proboszcz wychowany przy ojcu na budowie kościoła. Pierwsze, co na nowej parafii, wziął się za poszerzanie przybytku bożego. Idąc tamtej nocy od stacji weszłam w cień rusztowania i zobaczyłam -- przejrzyste od mrozu niebo, usiane gwiazdami niczym budowa piaskiem.

Nowa, wielka bryła kościoła przysłoniła iluminację od lamp na szosie i uwidocznił się firmament.

Morał: lepiej mieć w wsi sodówki czy gwiazdy?


***
I w ogóle jestem jakaś odwrotna: zamiast zwrócić się ku kontemplacji śmierci, w to Święto Zmarłych widzę życie i życie.


9 komentarzy:

  1. To dobrze, że parafia tak przechodzi z ojca na syna :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahahahaha
    W ten sposób rzemiosło nie ginie, prawda? :DD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co ważniejsze? Jest długofalowe planowanie rozwoju parafii, gdy tak Ojciec z Synem chadzając po jej rubieżach i rodziciel z troską w głosie mówi: "Synu!!! To kiedyś wszystko będzie Twoje! Dbaj o Gospodarstwo i Inwentarz" :DDD

      Usuń
    2. :DDD
      Cienia kościoła się Pan przestraszył i Pan szydzi z pasterskiej troski ;)

      Usuń
  3. Zima idzie, bo mnie ktoś rozwałkował, zaczynając od głowy, w dół, do serca.
    Mam ciarki na plecach jak przechodzę nocą koło kościoła, brrrrr...

    OdpowiedzUsuń
  4. Zima testerka, koneserka...

    Ciarki to mam i w samo południe, koło krakowskich Reformatów, tam gdzie biesy wyrzucają. We wsi kościół jak altana we własnym ogródku, przy czym zamknięty na cztery spusty, nic nie wylizie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystko występuje wraz ze swoim dopełnieniem ;) Tera jusz Wiedźma WIDZI ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. stąd prosty wniosek że śmierć to życie :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj tam, zara widzi... ;)

    Jolu, mało wiem o logice i badaniach empirycznych, ale chyba nie da się wyciągnąć tego wniosku na podstawie mojego - wielce niezobowiązującego - rzępolenia?? :DDD Śmierć to śmierć, życie to życie, na poziome biologicznym połączone są "koliskiem" (ładny film z tym motywem u Doro, koniecznie http://doro-maketeanotlove.blogspot.com/2013/11/duje.html)

    Co do możliwości zachowania ciągłości świadomości jednostkowej w oderwaniu od ciała, po jego śmierci biologicznej - nie mam doświadczeń ;)

    OdpowiedzUsuń