w tej chwili nie jest zła. po prostu zieje ogniem bo tak



1. Jej napastnika omyli nadzieja, na sam już jej widok upadnie.

2. Zaiste, śmiały będzie, kto ją zbudzi. A któż jest, kto by stanął przede mną?

3. Kto mnie obdarował, bym mu oddawała? Cokolwiek jest na ziemi, wszystko moje.

4. Ani o jej członkach zamilczę, jej sile i składnej budowie.

5. Kto podniesie wierzch jej pancerza, w podwójną zbroję, kto przeniknie?

6. Wrota jej pyska kto otworzy? Dookoła jej zębów groza.

7. Jej grzbiet, rzędy tarcz, szczelnie zamkniętych jak pod pieczęcią.

8. Jedna dotyka drugiej i powietrze nie przechodzi między nimi.

9. Jedna do drugiej przylega, zachodzą na siebie, nierozdzielnie.

10. Jej parskanie miota błyski, oczy jej jak powieki zorzy.

11. Z jej paszczy idą pochodnie, wybiegają iskry ogniowe.

12. Z jej nozdrzy wychodzi dym, jak z kipiącego garnka, czy oparzeliska.

13. Jej oddech rozżarza węgle, z paszczy dobywa się płomień.

14. W jej karku mieszka siła, a przed nią tańczy trwoga.

15. Płaty jej ciała są spoiste, leżą na niej twarde i nieporuszone.

16. Serce jej twarde niby kamień, twarde niby dolny kamień młyński.

17. Kiedy podnosi się, strach pada na mocnych, cofają się wełny morza.

18. Dosięgnij jej mieczem, a miecz nie dotrzyma, ani oszczep, ani pika, ani włócznia.

19. Poczytuje za słomę żelazo i miedź za spróchniałe drewno.

20. Nie zmusi jej do ucieczki strzała z łuku, źdźbłami są dla niej kamienie z procy.

21. Źdźbłem zdaje się jej maczuga, śmieje się ze świstu dzirytów.

22. Spód jej, zębata czerepica. Przeciąga nią po mule* jak broną młocarza.

23. Pod nią niby kocioł kipi głębia, morze zmienia we wrzącą maź.

24. Za sobą zostawia wrzącą ścieżkę, myślałbyś, że otchłań osiwiała.

25. Nie ma jej równego na ziemi. Utworzona została, aby była bez lęku.

26. Na wszystko, co wysokie patrzy z góry, królową jest wszystkich dumnych stworzeń.


Księga Hioba 41,1-26
tłumaczenie Czesław Miłosz
sfeminizowałam ja

* ja bym napisała wręcz: "przeciąga nią czule"

Od powietrza, głodu, ognia i wojny. Folk zasuszony i żywy


Skanseny mnie zawsze uwodzą, nawet jeśli wiem, że to w większej mierze estetyczna idylla etnografów; jedna wieczna Wielkanoc, odszorowana, poukładana i trwale zabezpieczona od powietrza, głodu, ognia i wojny. Na zdjęciach Muzeum wsi Opolskiej, całkiem po drodze na Dolny Śląsk, do Manowców. Tam albo z powrotem.

A u Pani Marii w Beskidzie Niskim wszystko kwitnie i owocuje, o każdej porze.



Bonus: rzut oka do nie istniejącej już pracowni pewnego młodego (mimo wszystko, wciąż jeszcze) twórcy. 
Folk żyrandol z pewnością nadal wisi. Enjoy! 


Ubiegły tydzień pomińmy milczeniem



***
Gdy słowa nie chcą się słuchać.
Piękny dziadziuś zen, piękne wnuczki. 
Wzruszam się jak on tych skrzypiec
tak słucha nabożnie na sam koniec.