Od powietrza, głodu, ognia i wojny. Folk zasuszony i żywy


Skanseny mnie zawsze uwodzą, nawet jeśli wiem, że to w większej mierze estetyczna idylla etnografów; jedna wieczna Wielkanoc, odszorowana, poukładana i trwale zabezpieczona od powietrza, głodu, ognia i wojny. Na zdjęciach Muzeum wsi Opolskiej, całkiem po drodze na Dolny Śląsk, do Manowców. Tam albo z powrotem.

A u Pani Marii w Beskidzie Niskim wszystko kwitnie i owocuje, o każdej porze.



Bonus: rzut oka do nie istniejącej już pracowni pewnego młodego (mimo wszystko, wciąż jeszcze) twórcy. 
Folk żyrandol z pewnością nadal wisi. Enjoy! 


10 komentarzy:

  1. Muzeum Wsi Opolskiej pieknie sie prezentuje, lubie bardzo to miejsce...pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaaa.... gooooooo.... Ż Y W E ! :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
  3. I piłka do siatkówki! ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Grażyno, ja też, mogłabym tam siedzieć całymi dniami :)

    Stachu, teraz sobie pomyślałam, że przecież nawet ta pasja etnograficzna... Która swą folk materię uszlachetnia ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wu, i tak to sport zbłądza pod strzechy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest wszak wszechobecny ;)

      Usuń
    2. Niech tak się stanie - ku czci wszystkich męczenników wuefistów

      Może nie czas się przyznawać... Sama mam paru na sumieniu... ;)

      Usuń
  6. o jacie. chcę się tu odnajdywać zdecydowanie coraz częściej. nareszcie oddycham głęboko :) :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jolu, dziękuję niezmiernie! :)
    Że parę fot, parę słów i mogę dać chwilę wytchnienia? :)))

    OdpowiedzUsuń
  8. więcej niż chwilę, więcej niż wytchnienia :)

    OdpowiedzUsuń