No i co? Część 1: na moim podwórku

Pełnia
Strzeż się złodzieja!

5 komentarzy:

  1. Były takie kaloryfery w mojej podstawówce, pamiętam rozkoszny ból kiedy próbowaliśmy na nich zimą rozgrzać zamrożone łapy, aż poczułem jak pachnie zima, ten drugi grzał mi stopy w czasach liceum i technikum a potem znowu w liceum, kolejnego technikum i jeszcze jednego liceum :) Kiedy zamiast siedzieć w szkole, włóczyłem się na biegówkach po polach... Wieczne wagary, zostało mi to.

    OdpowiedzUsuń
  2. Górny czy dolny? Górnym pachniały moje zimy w dzieciństwie.


    A propos, na marginesie. Ciekawe, akurat teraz padł mi aparacik, popękała mu matryca, sama z siebie bidula. Nie wiesz może czy to naprawiają - w ludzkiej cenie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. górny miałem w domu, dolny w szkole
      nie mam zielonego pojęcia, ale że sama z siebie... dziwne to to. Czasami nie opłaca się wymieniać , bo taniej kupić nowy, zapytaj w serwisie gdzie kupiłaś, lub u pana co naprawia aparatu na ul. Krakowskiem / Stradomskiej, nie pamiętam dokładnie, taki mały punkcik rzemieślniczy przy chodniku po lewej stronie idąc od miasta w stronę Podgórza

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń