Różne takie

















Coś się tak czasem w życiu ułoży, niby po myśli
i tak jakby cieszy, a dziwnie. Wam też?


Co dziś do mnie przemawia

"Nie możemy tak naprawdę zmienić tego, jak żyjemy na Ziemi, dopóki nie uznamy naszego głębokiego emocjonalnego przywiązania do miejsc, gdzie żyjemy i dopóki nie potwierdzimy i nie wzmocnimy tego przywiązania, odnajdując i tworząc piękno tam, gdzie te miejsca są zniszczone. Akt troszczenia się o miejsce, które ma ranę bywał porównywany do kochającej, nie wymagającej uwagi, jaką poświęcamy choremu przyjacielowi. Często nie możemy nic zrobić, żeby "wyleczyć" przyjaciela. Jednak obecność, uważność i miłość są niezbędne, dopóki trwa relacja. Podobnie, staramy się nie tyle uleczyć miejsce, ale relację pomiędzy ludźmi a miejscami".

Trebbe Johnson



Mieszkam w coraz bardziej zaopiekowanej okolicy Krakowa, jednak myśli mnie poruszyła.
Tyle tutaj blizn z różnych czasów. Na przykład mniej oczywista, dziura po wydobyciu wapienia ze skałek, w której Bednarski wiele dziesiątków lat temu zrobił dla nas park. To się nazywa podejście radykalnie troskliwie. Oczywiście, nie jestem bohaterką, ale nie jeden raz zniszczenie miejsca, które kochałam złamało mi serce. Dobrze mieć taką myśl i taką procedurę w zanadrzu.

Potrzeba nie uboleśniania

Światy
wewnątrz światów
są otwarte dla każdej istoty dwunożnej,
która podejmie decyzję,
aby podróżować poza ból,
ograniczający jej zdolność
widzenia prawdy.

Jamie Sams
13 Pierwotnych Matek Klanowych




Miłość i jedzenie w czasach postimperialnych

Kiszone cytryny (małe jak śliwki)
Pasta z granatów
Sproszkowane limonki 
Woda różana
Woda tymiankowa
Suszony berberys

- Gdybyś mi na studiach powiedziała, że będę miała taką pracę, nie uwierzyłabym, że takie w ogóle istnieją. Teraz mam to, urządziłam się wreszcie dokładnie jak lubię i nagle chcę czegoś innego.
Powiedziała to kiedyś na spacerze, gdy szłyśmy Powiślem. Poznałam ją i pokochałam w czasach , gdy zmieniałyśmy studenckie mieszkanie co najmniej siedem razy i ona w dwie godziny wszędzie potrafiła wyczarować dom, za pomocą narzuty na łóżko i paru drobiazgów. Potem naszego drogi się rozjeżdżały, zjeżdżały. Ja, zaślepiona, z sercem ogłupionym ambicyjkami i strachami na lachy (dopiero teraz, niestety, to wiem) nie zawsze byłam najlepszą przyjaciółką, a ona wybaczała każde zapomniane urodziny i w środku każdej nocy była gotowa przyjąć mnie pod swój dach, gdzie zawsze czułam się lepiej niż w domu.

I tak. Dwa lata temu zostawiła to śliczne mieszkanie razem z tą obłędną pracą w międzynarodowej instytucji, i pojechała do Londynu uczyć się gotować. Pracuje jako szef kuchni. Przygody. Trudności i zwycięstwa. Niebezpieczeństwa, o których mówi dopiero, jak już jest po wszystkim. Ma osobistego przyjaciela, Persa, i on jej opowiada o ogrodach, które jego rodzina straciła, w ojczyźnie, na obczyźnie.

Dostałam od niej torbę perskich smaków. Eksperymentuję i się zawstydzam.
Co ja właściwie wiem o światach Innych?