Miłość i jedzenie w czasach postimperialnych

Kiszone cytryny (małe jak śliwki)
Pasta z granatów
Sproszkowane limonki 
Woda różana
Woda tymiankowa
Suszony berberys

- Gdybyś mi na studiach powiedziała, że będę miała taką pracę, nie uwierzyłabym, że takie w ogóle istnieją. Teraz mam to, urządziłam się wreszcie dokładnie jak lubię i nagle chcę czegoś innego.
Powiedziała to kiedyś na spacerze, gdy szłyśmy Powiślem. Poznałam ją i pokochałam w czasach , gdy zmieniałyśmy studenckie mieszkanie co najmniej siedem razy i ona w dwie godziny wszędzie potrafiła wyczarować dom, za pomocą narzuty na łóżko i paru drobiazgów. Potem naszego drogi się rozjeżdżały, zjeżdżały. Ja, zaślepiona, z sercem ogłupionym ambicyjkami i strachami na lachy (dopiero teraz, niestety, to wiem) nie zawsze byłam najlepszą przyjaciółką, a ona wybaczała każde zapomniane urodziny i w środku każdej nocy była gotowa przyjąć mnie pod swój dach, gdzie zawsze czułam się lepiej niż w domu.

I tak. Dwa lata temu zostawiła to śliczne mieszkanie razem z tą obłędną pracą w międzynarodowej instytucji, i pojechała do Londynu uczyć się gotować. Pracuje jako szef kuchni. Przygody. Trudności i zwycięstwa. Niebezpieczeństwa, o których mówi dopiero, jak już jest po wszystkim. Ma osobistego przyjaciela, Persa, i on jej opowiada o ogrodach, które jego rodzina straciła, w ojczyźnie, na obczyźnie.

Dostałam od niej torbę perskich smaków. Eksperymentuję i się zawstydzam.
Co ja właściwie wiem o światach Innych?

4 komentarze:

  1. Magdo, ciekawa bym była bardzo co Cię poruszyło - i co zostało poruszone.
    Ale oczywiście, to może nie chcieć wychodzić na światło.

    Mnie też poruszają te historie, łaknę, szukam znajomych, którzy są w drodze, stają się moimi przyjaciółmi. Sama też jestem pomiędzy i taki widzę świat, z jedną nogą nad przepaścią.

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo chciałabym Ci napisać, ale jestem teraz tak zwyczajna, że nie dam rady

    OdpowiedzUsuń
  3. Wyobrażam sobie Twoją zwyczajność, że dla mnie to najprawdopodobniej byłaby czysta magia.
    I zaraz potem wchodzi mi cenzura antysentymentalna - czy takie myśli jednak nie lepiej milczeć.

    OdpowiedzUsuń