Żeby sercu radość zrobić


Ścinki czasu, resztki włóczki, historia rodzinnej i zaprzyjaźnionej dzianiny pisana kolorami i gatunkiem.
Niektóre zwitki - po PRL-owsku spłowiałe i drapiące - przeleżały lata w stanie dziewiczej
przędzy. Kilka kłębków pamięta ręce babci, z innych swetry robiłam i prułam ja, siostra, ciotki,
mama koleżanki. Mama moja nie dziergała, jej królestwem był haft.
Moje upodobanie do przetwórstwa odpadów jesienią przybiera formę geometryczną, lubię
wciągać się w grę odcieni, dobierać gatunki szlachetne do nieszlachetnych tak, żeby razem zagrały
jak najcieplej i najpiękniej. Jest już koca małego pół, lub dużego 1/3, jeśli dalej rzeczy będą się toczyć
obecnym trybem, może nawet skończę przed wiosną.

A serce złamane, jednak. Jeśli ktoś ma inne sprawdzone sposoby jak się leczy,
proszę, przyjmę. Tym razem przejdę przez to jak należy, dla serca..
Tymczasem dziękuję Echu które z rana, awansem, przyniosło mi taki prezent :)
"Kintsukuroi", naprawianie złotem. Japończycy, znają się na słowach.


I od Arka