Kubik połamanych serc




Ciut się zmieniło. Pierwsze, co miewam ochotę się napić z rana, to napar z lipy z miodem na wyciągu z głogu. Lipa i głóg; już sam głóg podobno dobrze robi mięśniu sercowemu.

Gdybyśmy sobie wyobrazili, że każda roślina ma swojego ducha. Spożywamy jej materię, przez co zapraszamy do siebie też coś subtelniejszego. W tym wyobrażeniu do towarzystwa porannym rozterkom już nie biorę kopiącego ducha kawy, tylko kojącą lipę i sercowy głóg.

W rzeczywistości lipa zawsze była, łagodna, hojna i pomocna. Dwa wielkie drzewa, takie wyrosły od czasu, gdy przy wjeździe do domu rodzinnego zasadził je dziadek, zamiast bramy. Z gałęzi innych drzew w lipcu skubaliśmy kwiaty i suszyliśmy, aż napełniliśmy cała poszewkę na poduszkę. Od listopada czerpaliśmy pachnące siano do wielkiego gara, który stał na blasze w kuchni. Najbardziej lubiłam, gdy już mocno naciągnął i nabrał czerwonej barwy. Kwiaty parzyło się dwa lub trzy razy, w międzyczasie uzupełniając wrzątkiem.

Tamtych drzew już nie ma i pieca nie ma, poddały się modzie, wygodzie i racjonalnej myśli gospodarczej. Za jakiś czas nie będzie też starej kuchni. Ale jest lipa, czekała na mnie, w pamięci ciała i emocji, przez wszystkie wariackie lata. Teraz razem z głogiem karmi mnie co rano słodyczą i wdzięcznością: jak to się dyskretnie plecie. Zdążyłam zapomnieć o rozwodzie, a lipka, które dostałam od ukochanej przyjaciółki dla upamiętnienia dnia ślubu rośnie - dla mnie, nie dla mnie.





3 komentarze:

  1. Przeczytałam - kubik połamanych serc.
    Ale jedno, to jak tysiące połamanych, bez różnicy.
    Niech Cię lipa i głóg ukoją, zagoją. Jeżeli chcesz być uleczona.

    OdpowiedzUsuń
  2. dwa kwiaty lipy do szklanki, i pól kwiatka lawendy, wrzątek , nie znam nic podobnego, co by mnie zaczarawoło tak mocno, no może jeszcz miód, z kwitnących mandarynkowców

    OdpowiedzUsuń
  3. kubik :))))

    Dziękuję Magdo, trzeba chcieć

    Staszku, idą na sztuki te kwiatki ???

    OdpowiedzUsuń