Niezrealizowana nastolatka


Niezrealizowana nastolatka we mnie
chce sobie ten plakat powiesić 
w kuchni, nad spaniem dla gości :)

W zeszłym tygodniu zorientowałam się, że nie zauważyłam, że minęła  nie jedna, 
ale półtorej dekady! Mentalnie wciąż jestem w latach 90., a na świecie już 
- nawet nie lata dwutysięczne, ale połowa ...nastych! Czy jak one się nazywają?

8 komentarzy:

  1. Czas niech lepiej zwolni, bo wciąż jestem na etapie niespełnionej trzydziestki ;)

    PS Plakat jest obłędny ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wu! Wróciłeś z wojaży międzygalaktycznych, czy hibernowałeś? Nieważne, miło Cię gościć :)

    A jak się spełnia trzydziestkę? Praca, praca, praca? Kredyt? Ew. rodzina? ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. niech nic nie zwalnia, na cholere nam taki punkt odniesienia

    OdpowiedzUsuń
  4. Wpadłem się przywitać i jednocześnie zaznaczyć, że wbrew pozorom nie wessała mnie żadna czarna dziura ;)
    Jak się spełnia trzydziestkę ? Bez kredytu na szczęście, za to praca, praca, double work, a czasem nawet threesome ;)) Siły póki co starcza :)
    Rodzina? W albumie ze zdjęciami, szczelnie zamknięta ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie się nie wyrywaja

      Usuń
    2. Bo tak to czasem bywa, że z kolazu wspólnych zdjęć z czasem zostaje tylko autoportret :)

      Usuń
  5. Zastanawiam się na cholerę... W sensie, czy domagać się od społeczeństwa, żeby oficjalnie uznali prawa tych, którym nie jest potrzebny, czy wyrzucić poza nawias zegarmistrzów i układaczy rozkładów jazdy :) Jakby to byłoby, jakbyśmy się musieli synchronizować bez zegarków.

    Wu, Ty czasowcu, czyli niech Ci się zatem każda godzina spełnia potrójnie na tę trzydziestkę, a albumów może szkoda? Niech w nich będzie co było? ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. To luksus, na który już chyba nie możemy sobie pozwolić. Czas, czas, ciągle goni nas. Za malo czasu, by normalnie przeżyć jedno życie.
    A gdyby tak choć na chwilę zatrzymać trybiki w nieublaganym czasomierzu? Czy jeszcze potrafilibysmy żyć inaczej? :)

    OdpowiedzUsuń