Zaćmienie albo Beauty Walk

Zagapiłam się przy komponowaniu nowej wiosennej kreacji: bluzka jedwab classic lata 90. 3 pln, spódnica ołówkowa classic lata dwutysięczne 3 pln, obydwie sztuki second hand Pieniężno na Świętej Warmii. Naszyjnik Pink Warrioress eccentric, lata już naste, sieciówka, co nieco uwspółcześnia look. Rajstopy zmienić z grubych na cienkie, ostre słońce dzisiaj.

Trudno, dzwonię po taksówkę, raz się żyje, 12 pln. Taksówkarz informuje mnie, że właśnie się zaczyna zaćmienie słońca, że dziś ludzie dużo jeżdżą taksówkami, na krótkie dystanse. Jestem dowodem i czyżby wyjaśniło się od czego zagapienie? Tajemnicze są ścieżki. Dostaję też wyczerpującą informację o zaćmieniu: kiedy było poprzednie, kiedy będzie następne, że pełnego raczej nie dożyjemy, że ptaki przestaną śpiewać oraz jak należy oglądać, żeby nie wylądować u okulisty.

Rozmowę z prezesem kończę o 10.44, czyli sześć minut po szczytowym punkcie zaćmienia. Jeszcze dobrze widać, szczerbaty dysk oglądamy z prezesem i sekretarkami przez kawałek czarnego worka na śmieci, bo to bardzo pomysłowa firma.

Na zewnątrz, co za światło! Jednym uchem nasłuchuję ptaków, czy milczą, drugim dzwonię do mojego ex-fotografa, czy widzi. Widzi. Mogę go lubić albo nie lubić, ale cieszę się, że mam z kim świetlne wrażenie podzielić, raz na lat 15, a gdybym chciała odtworzyć to światło w filmie, to jak?

Kto nie zna DH Jubilat, temu dzisiaj nie opowiem o wyspie socjalistycznego dobrobytu, które to marzenie się zmaterializowało i kwitnie w sercu Krakowa vis-a-vis Wawelu. Odbywszy rozmowę o zaletach kosmetyku z ulubionym panem ze sklepiku zielarskiego na zapleczu, i z torbą proszku do prania w ręce (ColdZyme German Technology, za którą logo w logo ręczą bosch i siemens*) wędruję bulwarami w tym niesamowitym świetle.

Po czym nadjeżdża policja, a za nią jakieś niepoliczone setki małych rowerzystów. Eskorta boczna: aktywista, misiek uśmiechnięty znad rowerowej stacji boom-boksowej z napisem "Przejazd rowerowy", oraz klucz łabędzi poganiany przez mocarnego policjanta w motorówce. Łabędzie nie wyglądają na zaniepokojone, może też się dobrze bawią? Aktywista i policjant zdecydowanie wyglądają na takich, co lubią swoją robotę.

Peleton zamyka drugi wóz policyjny, a serce moje się otwiera, jakby przez codzienność przebłysnął raj z broszury Świadków Jehowy. Czy mogę kochać to miasto bardziej?

Mogę. Gdy podpływa do mnie para łabędzi i zagadują o buły swoim gardłowym charkotem. Próbuję wydawać takie same dźwięki, odzwierciedlenie to taki naturalny odruch, gdy chcemy kontaktu.

Już pod moim domem, ostatni obserwujący zaćmienie chowa kliszę z prześwietleniem płuc. Na kliszy dużo czarnego - płuco zdrowe, mam nadzieję - a Polak tak pięknie potrafi coś z czegoś :)




*Jest to smaczek zrozumiały dla wtajemniczonych w niuanse wojen przemysłowych.



PS: Polski polarnik Witek Kaszkin wspaniale pokazał zaćmieniowe światło. LOVE

2 komentarze:

  1. Moja pierwsza myśl - chciałabym w takim zaćmionym świecie żyć na zawsze (albowiem całą sobą nienawidzę słonecznego żaru i oślepiającego blasku)
    Moja druga myśl - jednak nie. Jest coś ciężkiego i przytłaczającego w tym świetle. Nie jest mi wcale dobrze.
    Dalej - jak to sfotografować? Srebrne, szare światło
    Dalej - coś mi się Melania zaczyna szykować do porodu. Jeżeli teraz, to będą Luna i Selena lub w gorszym rozdaniu Luna i Sol lub Chors i Sol. Czy można sobie tak "pozwalać"? No chyba tak, bo moje zwierzęta są częścią całości.
    Dalej - po Twoim tekście wyobraziłam sobie tłumy ludzi ze zdjęciami rentgenowskimi, płuca, połamane kończyny i czaszki. I to uświadomienie, że każdy pod twarzą ma schowaną trupią czaszkę.
    I jeszcze, że też kocham K. i już tak bardzo nie boję się tęsknić.

    OdpowiedzUsuń
  2. :)
    No właśnie, bardzo starałam się to światło zapamiętać, jak wygląda

    OdpowiedzUsuń