Piękna u Ciołka



Madonna z Krużlowej, techniczne określenie: "piękna".

Legenda dzieciństwa, bo wieś Krużlowa leży w pobliżu mojego osobistego końca świata, tam, gdzie się kończyły drogi. Na rzeczywistym końcu, w Starej Wsi, ojciec miał jedno z pasieczysk, więc przez Krużlową często przejeżdżaliśmy z ojcem, rozsiewając na wybojach woń pszczół i podkurzacza.

Okazja, żeby się skonfrontować z legendą nadarzyła się, gdy Pałac Biskupa Ciołka na ulicy Kanoniczej otworzył swe ładnie odremontowane podwoje dla ludności. A muzealnicy stanęli przy najukochańszych eksponatach, żeby o nich poopowiadać, i tym zachęcić ludność do spojrzenia dłuższego niż statystyczne 8 sekund. 

Figura jest wymieniana na pierwszym miejscu wśród przedstawicielek gotyckich "Pięknych Madonn" w Polsce. Nie wiadomo jak dostała się na strych kościoła w maleńkiej Krużlowej. Wiadomo, styl był międzynarodowy, wiadomo, najbliższe ośrodki rzemieślnicze wyrobu figur znajdowały się w Krakowie i w Lewoczy. Wiadomo też, że dla miłośników sztuki odkrył ją Wyspiański podczas swej młodzieńczej "Małopolska tour". Gdy Piękną przejmowali muzealnicy, była "napuchnięta od drewnojadów" (słowa kustosza). Przeprowadzki, niebezpieczeństwa, awantury. Obecnie Piękna wygląda, jakby miała się całkiem dobrze pod czułą opieką muzealników.


Piękną z Krużlowej zobaczyłam jako młodziutką, osadzoną w sobie, absolutnie spokojną, błogą, słodką i przeuroczą, z Jezuskiem staromaleńkim w sposób subtelny (zakola, odstające uszy). Dzięki pogadance muzealnika zyskałam świadomość, że staromaleńkość jest specjalnie, dla podkreślenia ponadczasowości postaci Jezusa. Madonna w regaliach (szata, kolorystyka, diadem), Jezusek figlarny dobrotliwy i goły, żeby tym bardziej było widać, że jest człowiekiem, symboliczny grzech (jabłko) trzyma w łapkach od niechcenia, jak zabawkę. A ona jego za stópkę. Miłość! Kim byli, do czego dążyli Ci, co się lubili modlić wobec wizerunku tej idealnie czułej relacji?

Od przemiłego - a i jeszcze brodatego - kustosza uzyskałam pozwolenie na nieudolne sfotografowanie Pięknej. Najlepiej sami idźcie do Ciołka i zobaczcie. W dalszej sali ofuknęła mnie jakaś hiperpoprawna zwiedzająca, więc nie zaprezentuję naturalnej wielkości Jezusa na karłowym ośle, który mnie zahipnotyzował (Jezus, osioł), a następnie spiorunował transcendentnym obliczem (Jezus). O mało nie zemdlałam, musicie zobaczyć. Nogi się pode mną ugięły również na widok drewnianych fałdów opływających Piotra i Pawła z Mariackiego, nadnaturalnie potężnych. No, ale też wiadomo, że jestem wrażliwa na różne dziwne rzeczy.




Do ciołkowych figur będę wracać regularnie, jedna Piękna na raz, to dość. Tymczasem miasto ustrojone bratkami? Nastała nowa moda, czy z początkiem każdej wiosny rabaty bratkują, tylko ja nie zauważałam?

***
PS: Tymczasem sandałki w obuwniczych na Stradomiu są w tym roku tak ładne i bezpretensjonalne, jak bratki w rabatach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz