Przyleciała piosenka jak pierwsza jaskółka



Chyba nie mówiłam, że zapisałam się do chóru? Dla nieumiejących śpiewać? I że nam całkiem już wychodzi. Nasz maestro mówi, że znamy już nuty, teraz będziemy wprowadzać muzykę :)

W każdym razie: pieśń - czy jak mi się omyłkowo, a trafnie wpisało "pieść" - jest skomponowana przez braci Rahbani, słowa napisał Khalil Gibhran. To postacie związane z "arabską wiosną ludów" z ubiegłego stulecia. Nie wiem nic o tej wiośnie, parę zdań, które nasz maestro, Syryjczyk, powiedział wczoraj, przy okazji wprowadzenia tej pieśni. Że im się ta wiosna nie udała.

Nie wiem dokładnie o czym jest pieśń-pieść, ale serce rozumie. To coś też o mnie :)

"Oumin" to "wiara", a pieśń zakorzeniona jest w sufiźmie. Wrzuciłam garść arabskich robaczków do wujka guglowego tłumacza i on opowiedział coś o nocy, o morzu. Serce zanurzone w smutku, z czego wynika coś o współczuciu. Modlitwy rzucane na wiatr, jakieś ogrody za jagody (?), wiara. Wiara w wierze.

"Iman" to po arabsku "amen".

I znowu się nie znam, ale powymyślam, luźno posnuję wątki: Islam i Judaizm wyrastają z jednego korzenia, to religie Adamowe. Z tego drzewa pojawił się Chrystus, żywy rewolucjonista, który jednak został wcielony do organizacji kościelnej jako kontynuacja figury rzymskiego imperatora. Z królestwem już nie kruchym i ludzkim, czyli politycznym i ekonomicznym, ale przewrotnie niezniszczalnym, bo uzurpującym do duchowości. I ta postać - jak mi się wydaje - ciągle próbuje uciec z imperatorskich ram, rozpalić żywy ogień w skostniałych strukturach organizacji. Taka zabawa, a tymczasem na całym świecie co i rusz Chrześcijanie tłuką się z Islamistami i krew płynie, płynie, płynie.

W Syrii też płynie. Tymczasem jaskółki - jak nasz maestro - donoszą, że w syryjskich meczetach i  kościołach śpiewa się pieśni oparte na tej samej skali muzycznej. Czy to coś znaczy? Czy to coś zmienia? Wiara w wierze.

2 komentarze:

  1. Czy wiesz, że piszesz pieść, zamiast pieśń?
    Kiedyś, pytana o życzenia dla złotej rybki, odpowiedziałam - umieć wyśpiewać i wytańczyć siebie.
    Tu, na wsi, przez jakiś czas chodziłam do kościoła, żeby móc głośno śpiewać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Magdo, to nie złota rybka załatwia! :D
    W psychologii procesu to się nazywa przechodzenie progów, co nie jest ani łatwe, ani przyjemne. A tu mamy do czynienia z progami całej kultury. Jako naród beczymy przecież w tych kościołach jak barany, a tańczymy tylko po pijaku

    I pomyłka, ale trafiona! Są takie frazy w pieśniach, które śpiewamy, że są dla mnie pieszczotą - a ta jest cała taka

    OdpowiedzUsuń