Drogi Pamiętniczku


Pani Bożena z Urzędu Skarbowego sięga mi w oczy spojrzeniem swoich niebieskich, a potem podpowiada co mam napisać w podaniu, żeby naczelnik przychylił się do prośby. Chyba zna życie kobieta, niejednego petenta tymi oczami spenetrowała.

Babcine tulipany są zbliżone do nostalgicznie ukochanych z dzieciństwa - płatki czerwone z żółtym dołem, na tym tle czarne pręciki jak nogi pająka. Tulipany chyba jednak są ogródkowe, bo się otwierają szerzej niż te z kwiaciarni.

Psuje mi się internet wieczór przed tym, kiedy mam robić ważne tłumaczenie przez skajpa, więc rano idę do czytelni pobliskiego muzeum. Muzealnicy, cudowni, nawet nie, że mi pozwalają w głośnym celu skorzystać z komputerów w czytelni. Oni mnie tak z ulicy wpuszczają do biura, żeby mi nikt nie przeszkadzał (!!!) No powiedzmy, mogą mnie kojarzyć z twarzy, bo u nich bywam, ale jednak (!!!) Taki baśniowy stopień życzliwości i zaufania do mnie zawsze mnie onieśmiela.

A potem maszeruję po kwietniowych ulicach i widzę dziesiątki pięknych, interesujących smakowitych panów. Nagle taki wybór się zrobił, wystarczy się nim cieszyć, nie trzeba nawet wybierać.

Myślę w takich momentach: na jakim świecie ja żyję? Niewiedzący wpadłam przez szczelinę do sąsiedniej czasoprzestrzeni, gdzie żyje się inaczej? Albo wręcz wiedzący i chcący.


A równolegle do wszystkich cudowności, odkrywam w sobie pokłady smutku. Przez kilka lat uczyłam się bezradności i złości, przez kilka słabości i mocy, teraz uczę się smutku i radości. Bieżący smutek i smutki nie moje, pokazują mi drogę i prowadzą do smutków starych i moich-nie moich, bo przekazanych jako dziedzictwo z pokolenia na pokolenie. Smutki o sobie niewiedzące ("nie wiem, nie chcę wiedzieć co czuję"). Smutki zaprzeczone ("ale nie ma się o co smucić". Nie prawda. Smutek jest bo jest bo jest. Dopóki się nie skończy). Smutki, na które nie było czasu i miejsca ("bierz się do roboty zamiast tak siedzieć").

Nagle czuję ją i mogę nazwać: pod wieloma pozorami schowana jest stara, stara zaskorupiałość. I ona tak jakby trochę pęka? Może przyszedł czas i już z trudem ustępuje, żeby zrobić miejsce dla życia? I radości głębokiej, nie po wierzchu. Chociaż tę po wierzchu też cenimy, bardzo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz