Edukacja demokratyczna, międzykulturowa i ekumeniczna

"Serce, kiedy nie ma w nim smutku, jest ruiną, tak jak dom, kiedy nikt w nim nie mieszka, niszczeje".
z wybranych myśli sufich.

Doczytuję o sufizmie.

"(arab. taṣawwuf تصوف ) – zbiorcze określenia dla różnorakich nurtów mistycznych w islamie".

"Sami Arabowie zwali sufich fakirami (faqīr فقير), co znaczy biedak, albo derwiszami (darwīš درويش), co pochodzi od perskich słów dar (drzwi) oraz darwaze (dźwierze, brama) i oznacza nędzarza (żebraka) stukającego do drzwi".

"Pierwsi sufi pojawili się już w VII wieku w Basrze, jako spontaniczna próba szukania przez wiernych nowej religii kontaktu z Bogiem i poznania go, choć czasami usiłuje się też wytłumaczyć powstanie sufizmu względami czysto socjologicznymi - reakcją na przepych i dekadencję dworu kalifów z dynastii Umajjadów. W następnych stuleciach głównym ośrodkiem sufizmu stał się Bagdad".

"Sufizm, będąc mistyczno-ascetyczną ścieżką do poznania Boga, nie posiada żadnej sprecyzowanej doktryny".

"Częścią światopoglądu sufickiego jest też wiara w wahdat al-wudżud (jedność rzeczywistości), utożsamiana nieraz z panteizmem".

A nasz maestro wczoraj trochę pękł i przetłumaczył niektóre sufickie słowa pieśni - którą śpiewamy z chórem - jako coś takiego, o ile dobrze zrozumiałam i pamiętam: 
"Wierzę, że wiatr, to modlitwa, i że są usta, które ją wypowiadają".

***
Oto młoda i krótka historia chóru: inicjator jest Syryjczykiem i studiuje kompozycję muzyki współczesnej na AM w Krakowie, a wybrał tą szkołę z uwagi na tradycje. Jest zawodowym muzykiem, ma wytyczoną drogę profesjonalną i żyje w środowisku muzyków. Ale postanowił poświęcić kilka godzin w tygodniu, znalazł studio tańca, które użycza nam sali i stworzył chór dla osób nieumiejących śpiewać, a które śpiewać pragną i kochają. Nie zaśpiewamy jak chór wiedeńskiej filharmonii. Ale oni nie zaśpiewają jak my. Wczoraj nasz maestro jeszcze raz podkreślał, że nikt nie jest właścicielem tego chóru, ani on, ani my, chórzyści, i że każdy może w każdym momencie przyjść i śpiewać z nami.

Myśl pierwsza: w ekosystemach życie jest najbogatsze najbardziej różnorodne na styku biotopów, i tak samo jest na styku kultur.

Myśl druga: serce moje tańczy i myślę czy jest coś, w co ja jestem tak bogata, że mogłabym rozdawać nie zauważając, że daję - jak jabłoń jabłka - a jeszcze się bogacić dawaniem. A co jednocześnie byłoby ludziom przydatne.

Może przydatna jest moja umiejętność pójścia za głosem wewnętrznej wolności i przekraczania barier naszej kultury w tym pójściu? Niektórych barier, czasem. Jeśli ja to zrobię, co mi w duszy gra - zareaguję zgodnie z uczuciem, będę zawodzić z żalu w Auschwitz, dołączę do chóru, zdejmę buty na bulwarze czy kostium kąpielowy na plaży, pójdę tam, gdzie mnie prowadzi - nie wbrew, na złość i na przekór, ale w imię życia, dzikości, wolności i prawdy duszy na dany moment - to innym będzie łatwiej?

2 komentarze:

  1. variétés - teatr rozmaitości , wariacje- różne możliwości, zaś bogactwo,
    variatio - zmienność, vario - różny, zróżnicowany, unico z hiszp. variatus - wariat lunatic z ang.
    słyszałem że wariaci to czarna materia, kontrmateria, budują strukturę, bez jednego i drugiego śwat by się rozpadł na kawałki
    ;)
    Nawet słowo na M. To tylko słowo.

    OdpowiedzUsuń
  2. że jesteśmy wariaci?? :D:D nie myślałam w ten sposób, ale teraz widzę :D
    niech społeczeństwo nie narzeka, dopóki możemy śpiewać i tańczyć, nie muszą płacić za pobyty w psychiatrykach ;)

    słowa jak słowa, zwykła tajemnica wszechświata ;) z jednej strony trudno nimi opowiedzieć doświadczenie, z drugiej budzą oddźwięki, wywołują te wilki z lasu, no ;)

    OdpowiedzUsuń