Zadziwienie, czyli orgia

Kiedy akurat nie wzięłam aparatu.

Notuję tutaj, żeby zapamiętać.

Albo zapomnę, a za jakiś czas zajrzę, zanęcona tytułem wpisu i zadziwię się jeszcze raz.

Jest tu taka droga z lasu wśród krzaków, mocno zarośnięta. W jednym miejscu na środku, pomiędzy koleinami jest długa kępa roślin jednego gatunku, rozrośnięta wzdłuż drogi. I ten gatunek rośliny upodobał sobie jeden gatunek żuka, z tych jaskrawo metalicznych. Kolorowa metaliczność niektórych żuków sama w sobie jest dla mnie wizualnym odjazdem, a ten tutejszy przekroczył wszelkie normy kiczu: pancerz i głowę ma we wzdłużne pasy - pas opalizującej pomarańczowej czerwieni płynnie przechodzi w pas opalizującej zieleni, oraz vice versa.

Te małe ekstrawaganckie żuczki licznie siedziały na powygryzanych liściach swojej rośliny żywicielki - która oczywiście odcieniem zieleni harmonizuje z ich metaliczną zielenią. Niektóre siedziały samotnie, a większość złączona w miłosne pary.

Serce rośnie :) Dobrze, że się nie znam na przyrodzie i nie wiem, że na przykład oto na moich oczach, masowo rozmnaża się jakiś straszliwy szkodnik truciciel.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz