Co dziś do mnie przemawia: głosem jednej z tych wrażliwości, które szybko odchodzą

Skąd wiem, że mam duszę? Skąd wiem, że mam rękę? Wyobraźmy sobie, że żyję w krainie, gdzie używanie pojęcia "ręka" jest zabronione. Ludzie przestali wierzyć świadectwu zmysłów wzroku, dotyku, bólu. To ci się tylko wydaje, mówi matka. Ja nic nie widzę, potakuje ojciec. Czy nadal czułabym, że coś mi się rusza z boku ciała? Czy uwierzyłabym, że nie czuję?

Poniżej John O'Donohue, irlandzki poeta i filozof, były ksiądz i uczeń Mistrza Ekharta, kilka lat temu zmarły dość przedwcześnie o anam cara, pewnym rodzaju więzi pojawiającym się czasem między ludźmi, a w tradycji staroceltyckiej uznanym za szanowaną instytucję społeczną.

Tradycja staroceltycka pięknie rozumie miłość i przyjaźń. Jedną z fascynujących idei jest idea miłości dusz; określana w języku staroceltyckim jako anam cara. Anam określa duszę, a cara oznacza przyjaciela, przyjaciółkę. Zatem anam cara w świecie staroceltyckim był to "przyjaciel, przyjaciółka duszy". We wczesnym chrześcijaństwie celtyckim osobę, która stawała się nauczycielem, towarzyszem albo przewodnikiem duchowym nazywano anam cara. Pierwotnie odnosiło się to do osoby, której można było się zwierzyć, odsłonić ukryte, intymne aspekty życia. Z anam cara dzieliłaś najgłębsze ja, umysł i serce. Ta przyjaźń była aktem rozpoznania i prowadziła do odczucia, gdzie się przynależy. Będąc anam cara, przyjaźń przecinała wszelkie konwencje, moralność i kategorie. Było to połączenie, na sposób odwieczny i wieczny, z "przyjacielem twojej duszy". Celtyckie rozumienie nie narzucało duszy ograniczeń przestrzeni i czasu. Dla duszy nie ma klatki. Dusza jest boskim światłem, które wpływa w ciebie i w bliską ci drugą Osobę. Ta sztuka odnajdywania poczucia przynależności sprzyjała towarzyszeniu sobie nawzajem, na sposób wyjątkowy i głęboki".
W takim rodzaju miłości jesteś zrozumiana jaka jesteś, bez maski i pozy. Znikają sztuczność, białe kłamstwa i półprawdy towarzyskie, możesz być taka, jak jesteś. Dzięki miłość rodzi się zrozumienie, a zrozumienie jest cenne. Tam, gdzie jesteś zrozumiana, jesteś w domu. Zrozumienie odżywia poczucie przynależności. Kiedy naprawdę czujesz się zrozumiana, możesz uwolnić siebie, pozwolić sobie na zaufanie i schronienie się w duszy drugiej osoby.... Ta szczególna sztuka miłości ujawnia wyjątkową i świętą tożsamość drugiej osoby. Miłość jest jedynym światłem, które jest w stanie odczytać sekretny podpis indywidualności i duszy drugiej osoby. Jedynie miłość zna pismo świata, z którego bierzemy początek; może odcyfrować tożsamość i przeznaczenie.
Serce uczy się nowej sztuki odczuwania. Ten rodzaj przyjaźni nie pochodzi z głowy, nie jest abstrakcyjny. W tradycji celtyckiej anam cara nie była jedynie metaforą, czy ideałem.  Było to połączenie dusz, które istniało jako rozpoznany i uznany fakt społeczny. Zmieniał on tożsamość osoby i sposób, w jaki postrzega. Kiedy rozpala się w tobie uczucie, świat twojego intelektu nabiera nowej delikatności i współczucia... Patrzysz, widzisz i rozumiesz inaczej. Początkowo może to przeszkadzać i być uciążliwe, ale stopniowo wysubtelnia wrażliwość i przemienia sposób bycia w świecie. Większość postaw fundamentalistycznych, chciwości, przemocy i opresji, ma początek w rozdzieleniu idei od uczucia. Perspektywa anam cara jest wysublimowana, ponieważ pozwala nam je połączyć w odwiecznym poczuciu przynależności.
Przyjaciel lub przyjaciółka, jest kimś, kogo kochasz, kto budzi cię do życia po to, żeby uwolnić wszelkie dzikie możliwości, jakie w sobie nosisz.  [...] Ukochana osoba, anam cara, przyjaciel lub przyjaciółka duszy, jest prawdziwym lustrem, w którym można zobaczyć odbicie duszy. Uczciwy, jasny obraz, jaki daje prawdziwa przyjaźń, podkreśla również kontur twojej duszy.
Za Brain Pickings. Całość KLIK TU. Można też posłuchać wywiadu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz