Istotne rozmowy

Rano
Ojciec: Deszcz albo przyjdzie dzisiaj, albo długo nie będzie.
Ja: Skąd wiesz?
Ojciec: Dziś przechodzi nad Polską front.

Przy obiedzie. 
Kalafiorowa, deszcz pokapuje.
Ojciec: Na Frycowej grad.
Ja: Skąd wiesz? Widzisz?
Ojciec: Elżbieta dzwoniła. Wichura taka, że im wózek porwało.
Ja: Z dzieckiem???

Kurczak, deszcz pada bardziej.
Ojciec: Dyniowate są sprytne, mają liście jak taki lejek, i jak pada, to woda spływa prosto do korzenia. Nawet rosa im wystarcza.
Ja (z podziwem): Sprytne!
Mama: A paprocie takie piękne były, zielone! I uschły.

Herbata i ciasto ze śliwkami. Deszcz leje, z rozmachem bębni o blachę na dachu.
Ojciec (bardzo zadowolony): Od paru lat obserwuję, że jak piorun uderzy blisko, to deszcz pada mocniej.
Ja: Dlaczego?
Ojciec: Nie wiem.
Mama w chórze ze mną: Może fala dźwięku uderza w chmurę?
Ojciec: I przyszło bez wiatru.


****
Dowiaduję się też, że w tym roku pszczoły zbojkotowały fasolę, chociaż miały pod samym ulem i tak pięknie kwitła, bo lipa nektarowała nadzwyczaj. Miód jest w kolorze i smaku tak intensywnie lipowy, jak mama nie pamięta. Ojciec wziął też miód spadziowy - spadź jodłowa - niespotykana w naszej wsi. Nie wiadomo dokąd pszczoły latały: do lasów na Kowalnię, czy w przeciwnym kierunku, na Maślaną Górę? Przyniosły.

****
I nagle rozumiem, że rozmowy o pogodzie, ogrodzie i gospodarstwie mogą być bardzo intymne, jeśli potraktować je jako wymiany drobnych, szczegółowych informacji i obserwacji środowiska, w którym się żyje, wspólnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz