Jesień. Wawel dla Polaków

Jesień przyszła w zeszły czwartek - o ile dobrze pamiętam.
Zimno, zimno, ciepło, nie wiadomo w co się ubrać.

Ale dlaczego odnotowuję?

A! Już pamiętam. Odruch obserwacji, pragnienie bycia w porze roku jaka jest dana w każdym dniu zostało z czasów, gdy wśród mgły pracoholizmu przyszło do mnie marzenie: przez rok siedzieć i patrzeć, jak rośnie trawa. Znalazłam sposób - przez rok codziennie notowałam jaka jest pogoda. Notowałam też sny.

Dzisiaj mam jeszcze, "Beauty Walk", spacer piękności, do zanotowania.

Skończyłam nareszcie artykuł i kilka nawisłych spraw. Ulga.
Zupa z soczewicy w greckiej knajpie, pyszna, chciałam poprosić o przepis. Myślę ilu ludzi włożyło kawałek swojej pracy, żebym ją mogła zjeść.
Sernik w cukierni słaby. Słodycze mi nie służą.
Ochota na espresso, nie piję kawy już prawie od tygodnia. Biała dieta, jak Papież.
W parku Bednarskiego przyciągają mnie drzewa iglaste. Sosny! No trudno, niech będę wariatką (przytulałam się do niektórych).
Na odludnej ścieżce ruch: rowery, psy, ludzie. Niech będę jeszcze większą wariatką: robię jedno ćwiczenie, w którym trzeba chodzić w różnych kierunkach. Ścieżka cierpienia i dźwigania krzyża, ścieżka zmysłowego bycia. Jak się połączy, wychodzi codzienność. Mam bunt.
Na suchej gałązce świerka jedna szyszka. Wiotkość. Dostrzegam owada: czerwiec polski, ten z którego robi się koszenilę, maleńki, aksamitnie czerwony, z subtelnymi nóżkami, całkowicie królewski. Myśl: muszę na Wawel!
Najkrótszą drogą na wzgórze i na dziedziniec: najpiękniejsze miejsce w Krakowie. Rozległość, a także włoskie proporcje oraz odcienie, mleczne i karmelowe, krużganków oraz kolumn leczą mnie ze wszystkich bolączek i schorzeń. To dobrze, bo miejsce przy czakramie jest zablokowane przez wyznawcę jego siły. Siedzi tam też drugi człowiek, wyzuty ze wszystkiego.

Przy wyjściu odkrycie: widzieliście zielone drzwi i czarny portyk Katedry? Kiedyś ludzie potrafili pięknie, czemu już nie potrafią? Bo powierzyli kwestię kątów prostych maszynom? Bo piękno w każdych czasach jest rzadkością?

***
Ubrań z balkonu nie zwiało i deszcz nie przyszedł.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz